Najlepsza reklama dla Twittera to Anonymous | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Najlepsza reklama dla Twittera to Anonymous

Opublikowano 6 lat temu -


Jak wszystkim wiadomo w ciagu ostatnich dni ma miejsce zmasowana akcja osób podających się za polską ekipę należąca do Anonymous. Ze skupieniem śledziłem zatem ich profil na Twitterze, który powstał co ciekawe zaledwie 21 stycznia. Już na drugi dzień obserwowało go ponad 400 osób.

To co napisałem na wstępie wie prawie każdy. Ale czy ktoś z Was zastanawiał się jak sie to wszystko ma do samego Twittera? Jakie daje mu korzyści?

Gdy nie tak dawno ruszyła polska wersja serwisu Twitter, wiele osób zacierało ręce, że tym sposobem serwis ten stanie sie bardziej popularny i sięgną po niego nawet ci, którzy nie udzielają się w środowiskach IT, mediach, czy showbiznesie. Na dobrą sprawę nie wyszło dokładnie tak jak się tego spodziewaliśmy - wzrost zapewne był, ale ja jakoś jajeczka w avatarze (takie maja nowi użytkownicy) nie widziałem nigdy. W momencie, gdy rozgorzała dyskusja na temat ACTA, a do głosu zaczęła dochodzić grupa Anonymous, wiele osób zarejestrowało się w serwisie by śledzić całą akcję.

Patrząc na listę obserwujących konto PolishAnonymous można zauważyć jak wiele osób jest nowych w serwisie. W chwili, gdy pisze ten wpis na 424 obserwujących aż 173 to użytkownicy nowo zarejestrowani (z jajeczkiem w avatarze). Dowodzi to, że Anonymous jest swego rodzaju potęga na arenie reklamy internetowej. Zastanówmy się co mogłoby tak skutecznie promować Twittera? Coca Cola?  IBM? Real Madryt? Nic z tych rzeczy. To własnie grupa hakerska Anonymous przyczynia się w dużej mierze do pozyskiwania nowych użytkowników przez platformę mikroblogową w ostatnich dniach.

Tak sobie myślę, że Google powinno zaprosić do siebie Anonimowych, by zrobili dla ich społecznościówki ten sam zabieg PR'owski - może troszkę szybciej doganiali Facebooka w statystykach, a przy tym zgarnęliby troszkę ludzi z po za kręgów informatycznych, czy medialnych, co pomogłoby kreowac bardziej przyjazny dla przeciętnego użytkownika wizerunek portalu Google+.

A tak nawiasem: Nie dla ACTA!