Mam wrażenie, że nie wszyscy potrafią pogodzić się z porażką. Bo tak można nazwać to, co Intel zrobił w ostatnich latach. Firma za nic w świecie nie chce przyznać się, że przycięli komara i to był wieloletni sen zimowy niedźwiedzia z Santa Clary w Kalifornii. Teraz zamiast wziąć się w garść i gonić za konkurencją, Intel postanowił wybrać najgorszą z możliwych dróg.

O procesorach M1 od Apple napisałem już dość sporo. Zakochałem się w nich i po szybkich testach Maca mini z M1 podjąłem decyzję o zakupie MacBooka Pro właśnie z tym procesorem. Miłość jednak nie przyćmiła mnie na tyle, żeby nie widzieć wad, zawsze (nawet do Apple) podchodzę obiektywnie, szczególnie wtedy, kiedy płacę za to grubą kasę. Nie zmienia to jednak faktu, że procki Apple M1 są najwyższej jakości i wydajności. Mnóstwo testów porównawczych to potwierdza: nawet iMaki Pro za kilkanaście tysięcy nie są bardziej wydajne od Maka mini za niecałe 5 tysięcy złotych.

M1 i długo długo… no dobra gdzieś jest Intel

Nie dostrzega tego niestety Intel. Firma zamiast wyciągnąć wnioski z przespania ostatnich lat, postanowiła… poniżać konkurenta. Innego słowa użyć nie można, bo zachowują się jak dziecko w piaskownicy. Nie wiem, czy Intel ma jakąś agencję od social media, czy (o zgrozo) sami się tym zajmują, ale nie wygląda to dobrze. Zobaczcie zresztą sami:

Wydajność procesorów M1 od Apple powala wiele konkurencyjnych i znacznie droższych procesorów. Nie mówię tutaj o benchmarkach i pustych liczbach (chociaż tutaj też M1 potrafi wymiatać), ale o wydajność realną: podczas korzystania z urządzenia. Oparte na ARM procesory Apple są niezawodne, przynajmniej po 2 miesiącach użytkowania. Sprawdzałem je naprawdę na najwyższych obrotach i ciężko doprowadzić do:

  • w przypadku MacBooka Pro: przegrzewania
  • w przypadku Mac mini: usłyszenia go

Komputerów Mac mini praktycznie nie słychać, co szokuje przy dużym obciążeniu (renderowanie, Photoshopy itd.). Fakt, dalej nie sprawdzałem gier na M1, ale umówmy się… kto kupuje Maka do gier? Chociaż Apple zapewnia, że Wiedźmin 3 śmignie na nim, muszę to sprawdzić.

Intel chwali się… Microsoftem?

Jednym z argumentów Intela z powyższych „kampanii” są argumenty z systemu operacyjnego lub też producenta sprzętu. Przecież to nie Intel tworzy komputery, które korzystają z ekranu dotykowego i rysika… To właśnie procki ARM są stworzone pod ekrany dotykowe. Hello!

To już nie jest pierwsza dziwna akcja Intela. Ostatnio pisałem o tym, że producent procesorów zarzuca procki M1 lawiną testów tylko po to, by wychwycić jakąś wpadkę tych drugich. C’mon! Weźcie się tam do roboty. Fajnie było, jak Apple brało od Was procki, ale jak już zrobili swój, to wróg nr 1…?