Od nie tak dawna ożyła moja stara miłość do latania dronem. Dopiero złożenie nowego modelu uzmysłowiło mi, jak wiele się zmieniło i jak bardzo zaawansowane stały się te pojazdy latające. Jako osoba, która nie chce inwestować grubych tysięcy w topowe rozwiązania, bo nie wiem, ile wytrzyma ten związek, rozpocząłem poszukiwania swoich nowych gogli.

O FatSharkach każdy wie

Swojego czasu FatShark był synonimem profesjonalnych rozwiązań z czołówki rozwiązań. Dziś posiada również bardziej przystępne modele. Konkurencja jednak nie śpi i DJI wprowadza cyfrową transmisję do dronów, robiąc krok milowy w temacie jakości przesyłanego obrazu. Choć na razie jest to drogie rozwiązanie, na pewno kiedyś wyprze analogową transmisję.

To, co może kusić już od pierwszej chwili to podobieństwo EV100 do gogli FatShark. Pamiętajmy jednak, że to nie o lans chodzi, a wygodę i stabilność działania.

Eachine EV100

Gogle, o których mowa kosztują ok. 400 zł i wyposażone są w 2 ekrany, po jednym na oko. Nasz mózg składa sobie to tak samo, jak obraz na co dzień. Takie rozwiązanie jest mniejsze i lżejsze, ale wymaga większej ilości regulacji. W Eachine EV100 znajduje się wentylator, który zapobiega parowaniu, regulacja rozstawu oczu oraz ostrości. Ekraniki wewnątrz mają rozdzielczość 720 x 540 i jakość jest bardzo dobra, ale wydają się one strasznie daleko od naszych oczu. Można to porównać do siedzenia w kinie na ostatnich miejscach.

Wraz z goglami otrzymamy 2 anteny, ale jest to drobna ściema. Przeważnie 2 anteny oznaczają, że gogle posiadają diversity, czyli możliwość przeskakiwania pomiędzy antenami w zależności, która ma lepsze połączenie. Swoją drogą, anteny te można wyrzucić od razu na śmietnik i zamówić cokolwiek, byle innego – będzie o niebo lepsze. Gogle obsługują do 72 kanałów.

Całość wygodnie leży i dociska zasłaniając kompletnie świat zewnętrzny. Wykonanie wydaje się bardzo dobre. EV100 posiadają opcję szukania sygnału. Do ich obsługi znajdziemy 3 przyciski na górze gogli. Całość do działania potrzebuje baterii 2S, która trzyma się na jednym z gumowych pasków.

Eachine EV800

Gogle box-owe są z reguły tańsze, bo i ich budowa jest znacząco prostsza. Wystarczy ekran z odbiornikiem video, soczewka i obudowa. Tyle i aż tyle. Są one z wiadomego względu mniej wygodne, cięższe i znacząco większe. Mieszczą one również w sobie baterię, która dodatkowo obciąża nasze policzki przy noszeniu. Dlaczego zatem zaprzątać sobie nimi głowę?

Eachine EV800 kosztują ok. 250 zł i oferują obsługę 40 kanałów oraz rozdzielczość 800 x 480 na swoim 5-calowym wyświetlaczu. W zestawie mają lepszą antenę, a obraz po założeniu jest naprawdę duży. Pozostając przy tematyce kina, porównałbym to do pierwszych kilku rzędów. Co więcej, taki ekran możemy wypiąć z gogli i korzystać z niego na uchwycie, podobnie jak to ma miejsce przy dronach do filmowania.

Nie są one dociskane tak mocno do twarzy, a do tego w dolnej części znajduje się prześwit. Problem parowania został zatem rozwiązany. Wykonanie jest ok, ale trąci tanim plastikiem. W opcjach nie zabrakło autoszukania sygnału.

Wygoda

Początkowo wydawać by się mogło, że punkt pójdzie od razu do EV100. Tak się też finalnie stanie, ale sytuacja nie jest oczywista. Dronami wyścigowymi latamy na 1 baterii kilka do max. kilkunastu minut. Ja mam przy sobie 3 pakiety. Przy 20 – 30 min latania nie miałem dyskomfortu na żadnych z nich. Punkt dla EV100 przyznaje na wyrost, bo pewnie przy 6 pakietach różnica byłaby odczuwalna.

Na pewno wygoda transportu jest mocno na korzyść EV100. Zajmują one ok. 8 x mniej miejsca.

Obraz

EV800 daje poczucie faktycznego latania. Obraz jest na tyle duży, a przy tym dobrej jakości, że można zatopić się w mijających obrazach i wykorzystać pełny zakres widzenia ludzkiego oka. Jest to niewątpliwie zaleta tych gogli. Osoby z wadą wzroku znajdą miejsce wewnątrz na okulary, zatem brak regulacji nie jest tu problemem. EV100 wydają się jeszcze ostrzejsze, ale może to być efekt odpowiedniej regulacji. Różnicy w wielkości nie da się jednak oszukać – jest kolosalna.

Obraz w EV800 jest znacząco większy

Inne

Bateria mocowana w pasku EV100 ma tendencje do wypadania, a do tego średnio trzyma. Należy ją co każde latanie ładować. EV800 w porównaniu spokojnie wytrzymają kilka lotów bez ponownego ładowania przez dołączony przewód USB.

Jakość sygnału podzieliła gogle równie mocno co wielkość obrazu. Na dostarczonych antenach jakość sygnału była porównywalnie zła. Pierwsze szumy pojawiały się tuż po podniesieniu drona wyżej niż 20 m. Padła decyzja o wymianie anten na Pagoda-2 o zgodnej polaryzacji. Na EV100 był to przeskok, którego się spodziewałem. Nagle mogłem wylecieć dronem 100 m od punktu startowego i nadal poruszać się z pełną świadomością co się dzieje. EV800 z kolei nic sobie nie robiły z innych anten. Wychodzi zatem, że te dostarczone w zestawie nie były takie złe.

Obu goglom brakuje możliwości nagrywania (DVR), ale jest możliwość zakupienia modułu eachine za ok. 50 zł. Do EV100 możemy go podpiąć bez żadnych przeróbek, bo nawet sama bateria ma wyjście zasilania pod niego, podczas gdy EV800 wymaga drobnych zmian w obudowie.

Dla mnie najważniejsza jest stabilność sygnału. Przelatując przez kolejne przeszkody, nie mogę sobie pozwolić, że sygnał zaniknie na więcej niż ułamek sekundy, dlatego preferuje model Eachine EV100. EV800 z kolei są fajnym rozwiązaniem dla drugiej osoby, aby podejrzała jak to wygląda albo dla osób, które latają w bardzo niewielkiej przestrzeni. Przy takich warunkach EV800 pokaże swoją siłę, czyli duży 5-calowy wyświetlacz.

Niezależnie, w którym kierunku pójdziecie i które gogle kupicie, bo są one porównywalne, zachęcam do wyjścia na zewnątrz i latania, bo sezon bezsprzecznie zbliża się ku końcowi.


Posłuchaj nas!