21.04.2022 14:32

Z Canon EOS R3 można zwariować: przez cenę, jakość i to, jak blisko jest ideału (pierwsze wrażenia)

Nie sądziłem, że będę miał okazje testować Canon EOS R3. Nie sądziłem też, że aparat wywrze na mnie takie wrażenie. Przecież wiedziałem, z czym się mierzę. Canon EOS R3 to faktycznie najważniejszą premiera od lat- nie tylko dla firmy, ale również dla klientów.

Canon EOS R3

Myślałem jeszcze kilka miesięcy temu, że najważniejszą premierą Canona jest EOS RP. Klienci dostali małe body, dużo możliwości i cenę, która jest na tyle przystępna, by pozwolić przesiąść się na ten aparata dziesiątkom tysięcy użytkowników tanich lustrzanek. To była naprawdę przystępne cenowo zaproszenie do świata „pełniej klatki”, którego nie można było nie przyjąć. Ja przyjąłem!

Canon EOS R3

Tak stałem się właścicielem Canona EOS RP, który służy mi jako narzędzie przy recenzjach, testach i podróżach. Canon szybko przyćmił jednak tę premierę. Wypuszczając model EOS R3 ponownie zaryzykował, lokując aparat na bardziej przystępnej cenowo półce. Tym razem jednak w żaden sposób nie odbiło się to jednak na jego funkcjonalności. Dostajemy bowiem aparat topowy, który jest też modelem flagowym w portfolio firmy, a na dodatek oferuje jakość bliską ideału. Zacznijmy jednak od początku!

Subskrybuj DailyWeb na Youtube!

To nie będzie test jak inne

Canon EOS R3 trafił już w nasze ręce już na początku miesiąca. Omyłkowo jednak paczka dotarła do Sebastiana. W redakcji DailyWeb wszyscy jesteśmy zajarani na punkcie sprzętu. Sebastian nie oddał tak po prostu paczki z aparatem. Nie dziwię się, ten aparat ma coś w sobie uzależniającego. Dzięki temu powstał artykuł z pierwszymi wrażeniami Sebastiana, który również koniecznie zobaczcie.

Canon EOS R3

Kochamy sprzęt, ale nie lubimy tabelek i laboratoryjnych testów. Nie będziemy się więc na nie silić, bo nawet nie czujemy się, że mamy do tego mandat. Jeśli potrzebujecie szczegółowych testów i informacji na temat gęstości optycznej czy ilości szumów, to są miejsca, które zaprezentują te dane lepiej.

Canon EOS R3

Powiemy za to szczerze jak sprawdzi się Canon EOS R3 podczas pracy, bo przecież do tego został stworzony. W ciągu kilkunastu dni, podczas których będzie nam towarzyszył, postaramy się tez przyjrzeć bliżej dwóm obiektywom, które otrzymaliśmy w zestawie — Canon RF 28-70mm F2 L USM oraz CanonRF 50mm F1.2L USM.

Canon EOS R3 to nowe rozdanie

Tak jak wspominałem, premiera Canon EOS R3 odbiła się szerokim echem w świecie fotografii. Powodów jest kilka. Ten główny to oczywiście debiut Canona w postaci aparatu bezusterkowego w segmencie aparatów reporterskich. To coś, co każdy miłośnik był pewien, że zobaczy, ale nikt nie wiedział kiedy — przecież nieco ponad rok przed R3 zadebiutował EOS-1D X Mark III — flagowy aparat reporterki Canona. Mówiło się wtedy, że może to być ostatnia lustrzanka tego typu od Canona. Chociaż pewności nie mamy na to do dzisiaj. Kilka ostatnich plotek może zwiastować, koniec ery lustrzanek Canona —  chociażby te o wycofywanie z produkcji obiektywów EF oraz EF-S. Chociaż powody tego są równie zawiłe i mogą mieć związek problemami na rynku półprzewodników, zwiększonymi kosztami (bo wiele z tych szkieł nadal składa się ręcznie) czy też brakiem zainteresowania klientów.

Canon EOS R3

Jedno jest jednak pewne — przyszłość Canona to bezlusterkowce oraz kamery. Co ciekawe Canon EOS R3 nie jest nazywany w oficjalnych kanałach „flagowcem”. Tym nadal jest EOS-1D X Mark III. Co więcej, można zauważyć, o czym plotkuje się dość głośno, że firma zostawiła sobie lukę w nazewnictwie. Dalej jest miejsce na model EOS R1. Pod koniec lutego, serwis CanonRumors.org przekazał, że ich źródło potwierdziło prace nad nowym aparatem z matrycą aż 75 MP — czy to będzie flagowy Canon EOS R1 dowiemy się pewnie niedługo.

Canon EOS R3

Wracając do testowanego EOS R3 kolejnym powodem, który pozwala mówić o nim, jako o czymś nowym jest jego cena. Oczywiście dla wielu osób jest ona nieosiągalna i być może „szalona”. Przypomnijmy – 28 450 zł — bo w takiej cenie zadebiutował. To jednak prawie 4,5 tysiąca złotych mniej niż początkowa cena EOS-1D X Mark III. To też sporo mniej od konkurencji z Nikona i Sony. Wydaje się ona wyjątkowo przyzwoita i okazyjna, żeby nie napisać nawet „niska”. To kolejny powód dzięki któremu, sporo osób przesiądzie się na aparat z półki wyżej, niż używali do tej pory!

Pierwsze wrażenia

Nie będę udawał, odpakowywaniu Canon EOS R3 towarzyszyła tona różnych uczuć. Począwszy od strachu — bo przecież to sprzęt z najwyżej półki, przez zachwyt na zdumieniu kończąc. Próbowałem znaleźć coś, co mogłoby sprawić wrażenie, że Canon poszedł na ustępstwa (jak we wspomnianym Canon EOS RP) lub coś, do czego nie przyłożono się zbytnio. Nic z tego. Tu każdy element jest wykonany perfekcyjnie — nawet takie detale, jak zabezpieczające wszelkie porty gumki. Serio, one również wydają się jakieś lepsze. Tak taką dbałością o detale wykonano cały aparat. Zresztą o niesamowitych dodatkach (jak podświetlane przyciski) wspomnę jeszcze we właściwej recenzji.

Canon EOS R3

To, co mnie zaskoczyło to waga i rozmiary aparatu. Spodziewałem się topornego klocka, który na każdym kroku przypomni mi, że mam w ręce typową maszynę do reporterskiej pracy. Aparat jest jednak rewelacyjnie lekki — i piszę to ja — wychowanek starych fotografów, którzy mówili, że jeśli sprzęt jest poważny, to ma być też ciężki. Po raz pierwszy od lat poczułem, że praca z takim aparatem nie będzie alternatywą dla dobrej serii na siłowni. Ten aparat jest o ćwierć kilograma lżejszy od EOS-1D X Mark III i to czuć!

Canon EOS R3

Mimo iż, konstrukcja z gripem, która wyróżnia aparaty reporterskie i profesjonalne (co znacznie powiększa gabaryty) udało się sporo zaoszczędzić na tym polu. To pierwszy aparat Canona tego typu i zaskakujące jest to, jak dobrze Japończycy odrobili lekcje. Brak pryzmatu pentagonalnego i mechanizmu podnoszenia lustra zaoszczędził sporo miejsca. Mimo to ulepszono układ przycisków i manipulatorów oraz konektorów znany z modelu EOS-1D X Mark III.

Canon EOS R3

Pierwsze wrażenia z używania tego sprzętu nie pozostawiają złudzeń. Jest wart swojej ceny. Nigdy jeszcze nie miałem okazji doświadczyć tak szybkiego i wydajnego sprzętu. Na uwagę zasługuje rekordowo szybki tryb seryjny (30 klatek na sekundę), perfekcyjny autofocus (który może ostrzyć na punkt wskazany przez oko) oraz nowa matryca, z której można wyciągnąć naprawę wiele z nawet najbardziej kontrowersyjnych warunków oświetleniowych.

Oczywiście to nie koniec moich przygód z Canon EOS R3. Już za kilka dni na DailyWeb udostępniona zostanie pełna recenzja tego aparatu :D .