Komfort przede wszystkim – recenzja podkładki z wegańskiej skóry Satechi Vegan Premium Desk Mat
Podkładka z wegańskiej skóry od Satechi chroni i upiększa moje biurko już od prawie dwóch miesięcy, zatem czas na podsumowanie i odpowiedź na pytanie, czy warto?
Satechi Vegan Premium Desk Mat to jeden z tych produktów, bez których w zasadzie można się obejść i nawet nie zauważać ich braku, ale tylko do momentu, w którym rozwinie się matę na biurku i zacznie z niej codziennie korzystać. Wtedy to w głowie pojawia się pytanie: jak mogłem pracować przez te wszystkie lata bez tej podkładki? Tak, to jest dodatkowe akcesorium, ale jego styl i praktyczność sprawiają, że staje się ono nieodzowne i niemal konieczne na każdym nowoczesnym blacie.
Satechi Vegan Premium Desk Mat – unboxing
Pudełko zostało zaprojektowane schludnie i estetycznie, podobnie jak pozostałe produkty tej amerykańskiej marki, które miałem okazję w ostatnim czasie testować. Dokładnie tak jak w przypadku klawiatury SM3 oraz bezprzewodowej ładowarki 3w1 z Qi2, producentowi udało się zachować balans pomiędzy przedstawieniem wszystkich najważniejszych cech produktu i zachowaniem czytelności grafik. Szkoda jedynie, że nie udało się uniknąć użycia plastikowej euro zawieszki.
Wydaje mi się, że bez większego uszczerbku dla użyteczności można by ten element wykonać z usztywnionego kartonu. Zwraca to uwagę zwłaszcza w kontekście faktu, że podkładka jest wykonana imitacji skóry, co producent określa jako rozwiązanie eco-friendly. Niemniej jest to drobny szczegół, który rzecz jasna nie ma większego wpływu na użytkowanie produktu. Bardzo miłym natomiast akcentem jest owinięcie maty ozdobnym papierem, co pobija wrażenie obcowania z produktem klasy premium.
Jakość wykonania
Podkładkę wykonano z wegańskiej skóry i trzeba przyznać, że materiał (poliuretan) wygląda świetnie. Z wyglądu do złudzenia przypomina naturalną skórę, a co warte odnotowania, w pierwszych godzinach miałem wrażenie, że nawet pachnie bardzo podobnie. Do dłuższym czasie aromat ulatnia się bezpowrotnie, za co jednak trudno winić producenta, po prostu jest to tworzywo sztuczne. W dotyku mata jest bardzo przyjemna i miękka, ale zachowuje do pewnego stopnia sztywność. Powiedziałbym, że balans pomiędzy tymi dwiema cechami jest w idealnym miejscu.
Brzegi podkładki wykończono efektowym przeszyciem używając nici w kolorze odpowiadającym macie. Brak kontrastu oceniam bardzo pozytywnie, w końcu Vegan Premium Desk Mat jest akcesorium, które ma właśnie wtapiać się w tło, być niezauważalne, ale nie skupiać na sobie uwagi i rozpraszać. W prawym dolnym rogu wytłoczono logo producenta, co jest kolejnym, gustownym akcentem. Pierwsze wrażenia po wyjęciu z pudełka są świetne, co do jakości wykonania podkładki nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń. Jeśli chodzi o samą matę, to po niemal dwóch miesiącach codziennego korzystania, mogę wypowiadać się w samych superlatywach, choć w kolejnym rozdziale zwrócę uwagę na wgniecenia, które na testowanej przeze mnie macie się pojawiły.
Satechi Vegan Premium Desk Mat w codziennej pracy
Podkładka ma wymiary 68 cm x 31,4 cm, a jej grubość to około 3 mm. Jest to rozmiar wystarczający na umieszczenie na niej pełnowymiarowej klawiatury oraz operowanie myszką, a bez większego problemu zmieści się jeszcze kubek kawy i smartfon. Miejsca jest więc w sam raz, choć moim zdaniem przydałoby się go nieco więcej. Chętnie dodałbym kilka centymetrów zarówno wzdłuż jak i wszerz. Na niedostatki przestrzeni może cierpieć głównie mysz. Oczywiście wszystko zależy od ustawień DPI i wielkości ekranu, po którym przesuwa się kursor, ale przy pracy na szerszych monitorach może się zdarzyć, że po prostu mata się skończy nim wskaźnik dotrze od krawędzi wyświetlacza. To jednak kwestia indywidualnej konfiguracji, ewentualnie przesunięcia klawiatury bliżej lewej strony.
Mata sprawdza się świetnie zarówno jako ochrona powierzchni biurka, oraz jako podkładka pod myszkę. Mój Razer Abyssus v2 czuje się na niej świetnie, działa gładko i precyzyjnie. Rzecz jasna Satechi Vegan Premium Desk Mat to nie podkładka gamingowa, także do tego celu, użyłbym czegoś dedykowanego graczom. Niemniej jednak w pracy i grach, w których doskonała precyzja pracy wskaźnika nie jest sprawą kluczową, testowana przeze mnie podkładka spisze się na medal. Wspomniałem wyżej o tym, że na mojej podkładce pojawiły się w wgniecenia. Blat, który mam do dyspozycji nie jest niestety tak szeroki jak bym chciał, dlatego też jak widzicie na zdjęciu, laptopa kładę się na podstawkę, która częściowo znajduje się na macie. Po kilku tygodniach zauważyłem, że nóżki owej podstawki (swoją drogą to Satechi Aluminum Laptop Stand) odcisnęły się na macie.
Pamiętać zatem trzeba, by na Satechi Vegan Premium Desk Matn nie stawiać na dłużej cięższych przedmiotów. Bezpieczna dla powierzchni podkładki okazuje się klawiatura, której nóżki nie odcisnęły się na materiale, mimo, że SM3 także stała na podkładce nieprzerwanie przez wiele dni. Nienajgorzej podkładka zniosła kontakt z kubkiem gorącej kawy. Faktycznie, niedługo po wypiciu udało mi się dojrzeć charakterystyczne okrągłe odbicia, które nie znikają z czasem, aczkolwiek ślady są subtelne. Tak naprawdę zobaczy je ten, kto wie, że tam są. Niemniej jednak osobom, dla których estetyka i nieskazitelny wygląd stoją na pierwszym miejscu nie polecam stawiania filiżanek na tej podkładce, chyba, że… na podkładce.
Wierzę, że część użytkowników stwierdzi nawet, że ślady wypitych kaw i herbat nadadzą tej macie indywidualnego charakteru. Ja sam znajduję się w tej kwestii gdzieś po środku. Co ważne, tak jak niektóre przedmioty mogą odcisnąć na testowanej macie swoje piętno, tak póki co nie odnotowałem najmniejszych przetarć od nadgarstków. W miejscu, gdzie najczęściej opieram dłonie, powierzchnia podkładki wygląda idealnie. Pomijając zatem ślady wywołane przez laptop i gorące napoje, po prawie dwóch miesiącach codziennego użytkowania, podkłada od Satechi wygląda jak nowa.
Werdykt
Satechi Vegan Premium Desk Mat to jeden z takich produktów, bez których jedni nie wyobrażają sobie codziennej pracy przy biurku, a drudzy nie będą w stanie uzasadnić potrzeby jego posiadania. Ja zaliczam się do pierwszej z grup i uważam, że jest to bardzo przydatne, estetyczne i dobrej jakości akcesorium. Mata Satechi świetnie wygląda, jej wielkim atutem jest to, że do złudzenia przypomina naturalną skórę, choć wykonano ją z tworzywa sztucznego. Zapewnia niebywały komfort nadgarstkom i dłoniom, chroni powierzchnię biurka i sprawdza się idealnie w roli podkładki pod myszkę. Odpowiednio dobrana wersja kolorystyczna nada niepowtarzalny wygląd przestrzeni biurowej czy miejscu pracy w domu.

Decydując się na jej zakup trzeba natomiast wziąć pod uwagę fakt, że podkładka zbiera odciski kubków z gorącymi napojami, a jeśli postawić na niej coś cięższego na dłuższy czas, to ślady po tym pojawią się na powierzchni. Dla jednych mniej lub bardziej subtelne ślady użytkowania będą wadą, dla innych wręcz przeciwnie, zaletą. Z mojej perspektywy, Satechi Vegan Premium Desk Mat mogłaby być nieco większa, zwłaszcza na długość, bo miejsca na operowanie myszką, w konkretnych warunkach może czasem brakować.
Plusy
- do złudzenia przypomina naturalną skórę
- przyjemna w dotyku
Minusy
- długość może okazać się niewystarczająca
Dane techniczne
| Producent | Satechi |
| Model | Vegan-Leather Premium Desk Mat (ST-LPDMN) |
| Materiał | Wegańska skóra (poliuretan) |
| Wymiary | Długość: 68 cm Szerokość 31,4 cm Waga: 454 g |
| Dodatkowe informacje | Wodoodporna Bezpieczna dla powierzchni drewnianych i lakierowanych |







