Testujemy powerbank Satechi 5000 mAh, który uratował mój portfel. Mały i bezprzewodowy wariat
Powerbank Satechi 5000 mAh trafił na moje biurko testowe już jakiś czas temu. Czas odpowiedzieć na pytanie, czy po tak długim okresie jestem zadowolony z tego minimalistycznego urządzenia?
Satechi to marka, która na łamach dailyweb nieźle zagrzała miejsce. Mateusz już napisał test bezprzewodowej ładowarki 3 w 1, podkładki wegańskiej i klawiatury mechanicznej. Natomiast Daniel znalazł swoje ulubione kable. Ja z kolei wziąłem na swój warsztat powerbank o pojemności 5000 mAh. I jak się okazało – dostałem go w idealnym momencie, bowiem mój iPhone trochę zaniemógł pod kątem ładowania przewodowego. I ten sprzęt generalnie ratuje mi życie, a na pewno finanse.
Powerbank Satechi 5000 mAh – test kompaktowego urządzenia
Powerbank Satechi 5000 mAh to minimalistyczny sprzęt, który możemy schować w kieszeni. Serio – jego największa zaletą jest własnie kompaktowość. Mam wrażenie, że mój portfel jest większych gabarytów, a chciałbym przypomniec, że mówimy o zbiorniku energii. Co więcej – poza możliwością naładowania urządzeń za pomocą dołączonego kabla USB-C – możemy również wykorzystać ładowanie indukcyjne, jak również użyć go jako podstawkę. Wszystko jednak po kolei. Opowiem wam krótką historię. Powerbank Satechi pojawił się bowiem w moim życiu w idealnym momencie.
Na początek jednak przyjrzyjmy się samej konstrukcji i materiałom wykonania. Powerbank Satechi 5000 mAh to ultrasmukłe urządzenie, posiadające silikonową powłokę, która chroni akcesorium przed porysowaniem. Z boku znajdziemy mały przycisk, gdyby była potrzeba zainicjowanie ładowania, aczkolwiek nie jest to w zasadzie potrzebne, bo gdy tylko położymy smartfon na powierzchni ładującej to od razu rozpoczyna się proces napełniania energią. Ponadto z tyłu znajdziemy pięć, minimalistycznych diód, które dają nam informacje, czy sam powerbank jest naładowany i w jakim stopniu. Minimalizm uzupełnia czarny, klasyczny kolor.
Moim prywatnym smartfonem jest iPhone 14. Strasznie sobie cenie ten telefon, bowiem zadowala mnie pod kątem zdjęć. Jasne, mógłby mieć teleobiektyw peryskopowy, ale do fotografii produktowej, odwzorowania kolorów czy też pod kątem wydajności to naprawdę świetny model. Będę jednak narzekał na długość pracy baterii, czy nadmierne przegrzewanie się w lecie. Teraz pojawiła się kolejna wada. Ładowanie przewodowe przestało istnieć. Z niewiadomych mi powodów od jakiegoś czasu nie jestem w stanie naładować telefonu za pomoca kabla. I przez bite dwa miesiące testuje powerbank Satechi 5000 mAh i jego ładowanie indukcyjne. Czy warto przejść się do serwisu, czy polegać na tym przenośnym banku energii?
Ładowanie indukcyjne i podstawka w jednym
Jestem bardzo zadowolony z tego, że powerbank Satechi ma taką możliwość. Jasne, zawsze warto przejść się do serwisu, ale nie zawsze jest na to czas, a ładowanie indukcyjnie o mocy 15 W to całkiem solidny element specyfikacji. Mniej więcej w przeciągu 1-1,5h naładujemy telefon od 0 do 100 procent. Z kolei pojemność 5000 mAh pozwoli na napełnieniem urządzeń energią w pełni jeden raz. MagSafe działa świetne, telefon mocno trzyma się powierzchni ładującej, a proces ładowania inicjowany jest momentalnie.
Ogromną zaletą jest wbudowana podstawka z trwałymi zawiasami. Zapewniają one regulacje urządzenia. Jednocześnie możemy ładować smartfon i pod odpowiednim kątem go wyprofilować, aby komfortowo np. uczestniczyć w konferencji online lub przeglądać filmy na TikToku. Bardzo stabilna konstrukcja i ogromna wygoda. W zasadzie wykorzystywałem tego powerbanka bardzo często podczas nagrywania treści wideo na social media, kiedy nawet nie ładowałem żadnego urządzenia.
Naturalnie poza ładowaniem bezprzewodowym, powerbank Satechi ma również opcję przewodową. Wtedy zamiast ładować urządzenia z mocą 15 W, otrzymujemy nieco więcej, bo 20 W. Oczywiście, nie każde urządzenie ma w specyfikacji ładowanie indukcyjne, a więc dobrze, że mamy dostępną alternatywę. A gdyby zaszła potrzeba – możemy równocześnie wykorzystawać oba typy ładowania.
Konkluzja
Powerbank Satechi 5000 mAh to urządzenie, które bardzo sobie chwalę. Może i nie imponuje pojemnością akumulatora, czy mocą ładowania przewodowego, ale ogromną zaletą jest ładowanie indukcyjne. Funkcja podstawki to też ciekawa funkcjonalność.
W cenie ok. 270 zł otrzymujemy urządzenie niezwykle lekkie, z solidną konstrukcją i mocnym MagSafem. Mieści się w kieszeni, nadmiernie się nie grzeje i mam wrażenie, że zostanie ze mną na długo. Dobrze przemyślany powerbank, który powinien zmieścić się w każdej kieszeni.





