Xiaomi 13 Lite dla Europy – znamy specyfikację smartfonu z imitacją Apple Dynamic Island
Poza modelami Xiaomi 13 i 13 Pro, których europejska premiera zaplanowana jest na 26 lutego, producent wprowadzi do portfolio także tańszy wariant – Xiaomi 13 Lite. To pierwszy smartfon z systemem Android, który korzysta z odpowiednika Dynamic Island. Tak się składa, że właśnie poznaliśmy jego pełną specyfikację techniczną.
W sieci pojawiły się już pierwsze unboxingi Xiaomi 13 Lite, natomiast nie zdradzają one potencjalnego zastosowania wcięcia ekranowego, które do złudzenia przypomina Dynamic Island z iPhone’ów 14 Pro i 14 Pro Max. Przynajmniej jeśli chodzi o zachowanie statyczne. Powstaje pytanie – jak producent wykorzysta to rozwiązanie i czy obuduje je odpowiednią warstwą programową. Niemądre byłoby pokpienie takiej szansy. Tak, to kopiowanie lub jak kto woli – inspiracja produktami Apple, ale czy to coś złego? Na dobrą sprawę w segmencie mobilnym każdy ściąga od każdego, ale korzystają na tym użytkownicy. Nie wiem, jak wy, ale ja jestem kontent. Poza wspomnianym elementem, Xiaomi 13 Lite wygląda dość standardowo. Lekko zoblony ekran na froncie, duży, prostokątny moduł fotograficzny oraz bryła mocno nawiązująca do całej serii. Kluczem może być sensowna cena. Nieoficjalnie wiemy, że model ten zostanie wyceniony na 499 euro (8 GB + 128 GB), czyli blisko 2400 zł. Sporo, ale pamiętajmy o tym, że dziś wzrost obserwujemy w każdym segmencie. Dobrze, ale co dostaniemy w zamian?
Xiaomi 13 Lite – czy jest na co czekać?
Trzynastka w wariancie Lite będzie pracować pod kontrolą średniopółkowego, aczkolwiek wyjątkowo sprawnego układu popularnego producenta. Mowa o ośmiordzeniowym Qualcomm Snapdragon 7 Gen 1, który będzie wspierany 8 GB RAM i 128 GB lub 256 GB pamięci na dane użytkowania. Za zdjęcia będzie odpowiadać główny moduł fotograficzny składający się z trzech kamer. Pierwsza to 50 MP szeroki kąt, czyli jednostka podstawowa. Kolejna to przydatny w wielu sytuacjach ultraszeroki kąt z matrycą o rozdzielczości 8 MP. Ostatnie „oczko” na pleckach to 2 MP czujnik głębi, a więc coś, czego równie dobrze mogłoby tu nie być. Mój stosunek do tego typu dodatków jest jeden – są bezużyteczne i więcej tu marketingu niż wartości dodanej. Kończąc temat fotografii, dodam tylko, że za selfie będzie odpowiadać 32 MP aparat na froncie, który schowano – a jakże – we wcięciu ekranowym.
Efekty naszej pracy z aparatami będziemy mogli oglądać na 6,55-calowym ekranie AMOLED o rozdzielczości 1080p z zagęszczeniem pikseli na cal na poziomie 402 ppi. Całkiem sensownie, szczególnie, że wyświetlacz oferuje pracę w trybie 120 Hz. To zwiastuje płynność animacji interfejsu, na którą użytkownicy zwracają wyjątkową uwagę. Po tym, jak „androidy” z niższej i średniej półki cenowej przez lata drażniły przycięciami i gubieniem klatek, nie sposób się temu dziwić.
Co z akumulatorem? Tutaj otrzymamy ogniowo o pojemności 4500 mAh, co wydaje się wartością wystarczającą do obsługi zastosowanych podzespołów. Jeśli zaś chodzi o ładowanie, producent zaoferuje moc 67 W. Nie ma jednak informacji o potencjalnym zastosowaniu technologii indukcyjnej. Byłbym szczerze zaskoczony, gdyby takowa się tu pojawiła. Smartfon może zostać pokazany już w ramach targów Mobile World Congress w Barcelonie. Od wydarzenia dzieli nas zaledwie kilka dni, a co za tym idzie – nie będziemy musieli czekać szczególnie długo.


