Nagłówek brzmi jak dobra klasyka clickbaitu? Być może. Czy w końcu znalazłem sens w posiadaniu PS5? Być może.

Skończmy jednak żarty, bo sprawa jest bardzo poważna. Większość z Was, ludzi zainteresowanych technologią, technologicznym lifestylem, a co za tym idzie pewnie w jakimś stopniu grami, jak ja, doskonale wie, jak wyglądała sytuacja z zakupem PS5, chwile po premierze. Dantejskie sceny. Pękające w szwach sklepy internetowe marketów elektro, ginące zamówienia czy też kosmiczne ceny odsprzedaży nowych zestawów (pamiętam do dziś, że rekordowe kwoty, za które PS5 się sprzedawały z rynku wtórnego, potrafiły osiągać 4-5k PLN). Totalne szaleństwo.

Frostpunk

Frostpunk PS5

Mnie ono także się udzieliło i postanowiłem zapolować na swoją sztukę. Przygód było wiele, łącznie z cofniętą rezerwacją, kiedy byłem już pewien, że mój egzemplarz już jest do mnie wysyłany. Moja reakcja wyglądała bardzo podobnie do reakcji Więckiewicza z serialu Ślepnąc od Świateł.

R E K L A M A

Ostatecznie kupiłem swój egzemplarz i okazało się, że niespecjalnie jest w co grać. Standardowy problem nowych generacji konsol, trzeba dać trochę czasu producentom, żeby nadgonili. Oddałem się przyjemności grania w ostatnie Call of Duty, które zawsze sprawia mi odrobinę przyjemności w wieczory, kiedy wszyscy domownicy już śpią, a ja chwilę na wyrzucie sumienia mogę postrzelać. Potem doszedł nowy eFootball, który okazał się kompletną klapą i w zasadzie po ograniu CoDa jak wyłączyłem konsolę, tak włączyłem ją po ponad pół roku ponownie i uświadomiłem sobie, że o ile pewnie jest w co grać, o tyle… po prostu mi się nie chce.

Tytułów oczywiście ogrom, ale chciałem czegoś prostego, przyjemnego, ewentualnie wciągnięcia w jakąś fabułę, którą będę ogrywał kilka miesięcy w drobnych wolnych slotach czasowych. Nie ma nic, co by mnie zachęcało. Postanowiłem, że sprawdzę przez okres próbny Playstation+ Extra, które  mocno rozbudowuje możliwości. Chciałem koniecznie sprawdzić Ghost of Tsushima, który zbierał doskonałe recenzje i czułem, że może ten tytuł, chociaż na trochę mnie wciągnie. Czy tak się stało? Tego jeszcze nie wiem, bo gra czeka na swoje uruchomienie. Znalazłem jednak coś ciekawego!

Mój problem z grami polega na tym, że większość z nich jest dla mnie absolutnie nieatrakcyjna, oparta o oklepane schematy, brak polotu, czy po prostu straszna nuda. Gram mało, bardzo mało, dlatego jeśli mam poświęcić swój czas na granie, to musi być coś pokroju TLoU, Uncharted (chociaż 4 część koszmarnie mnie wynudziła) czy God of War. Chyba się starzeję.

Frostpunk wjeżdża na białym koniu

Na liście Playstation+ Extra pojawił się… Frostpunk, naszego rodzimego 11 bit studios. Kompletnie zapomniałem o istnieniu tej gry, a w momencie jej premiery pograć nie było jak, bo brak PC był przeszkodą nie do przeskoczenia, a później o tym tytule zapomniałem. Recenzja naszego Adriana tylko podgrzewała emocje.

Miasto musi przetrwać! Recenzja Frostpunk

Wczoraj spróbowałem swoich sił i… niestety przegnali mnie z miasta po 2 h rozgrywki. To diabelstwo jest tak cholernie wciągające jak trudne. Zapewnienie ciepła w osadzie, podejmowanie trudnych decyzji (dosypywanie trocin do racji żywieniowych czy wydanie dekretu, że dzieci muszą również pracować), to tylko wierzchołek góry lodowej. Zarządzanie to spartańska walka o przetrwanie. Z jednej strony oczekiwania i wymagania społeczności, z drugiej trudne decyzje, które trzeba podjąć. Przepadłem bez reszty i wiem, że kolejne wieczory będą wyglądać bardzo podobnie.

Najważniejsze jednak, że starość starością, ale są jednak jeszcze tytuły na PS5, które trafią w mój wypaczony i zmanierowany gust, a jeszcze bardziej się cieszę, że nadzieje przywróciła gra polskiego studio i mało tego; Nasz redakcyjny, growy Adrian zdradził mi, że nadchodzi druga odsłona Frostpunka, a więc będę mial z pewnością na najbliższy czas dwa tytuły do ogrania.

Jesienne i zimowe wieczory zapowiadają się interesująco i bardzo mroźno, przede wszystkim dla mojej osady we Frostpunku.

Kiedy premiera Apple iPhone 14? Dwa źródła potwierdzają jednakową datę