Smart ring od Apple nie powstanie. Tak przynajmniej twierdzi szef konkurencji
Chociaż od wielu miesięcy słyszymy o tym, że Apple pracuje nad własną inteligentną obrączką, to taka ma ponoć nie powstać. Przynajmniej tak przekonuje nas szef marki Oura, która produkuje już taki sprzęt.
Oura to marka, która obok Ultrahuman jako jedna z pierwszych zaoferowała sensowe rozwiązanie smart ring, które były czymś więcej niż tylko pierścionkiem połączonym ze smartfonem, który informowała o połączeniach i wiadomościach. Można powiedzieć, że marka przetarła szlak takim gigantom jak Samsung, czy Amazfit.
Szef Oura twierdzi, że Apple Ring nie powstanie

Dyrektor firmy Oura, Tom Hale powiedziała w wywiadzie dla amerykańskiej telewizji CNBC, że produkt podobny do smart obrączek Oura, sygnowany logo Apple nigdy nie powstanie. Jego zdaniem są ku temu dwa powody. Po pierwsze taki smart ring konkurowałby z Apple Watch i kanibalizował rynek. Po drugie stworzenie takich pierścieni jest podobno tak trudne, że nie można sobie tak po prostu wejść na rynek i wypuścić produkt. Śmiem twierdzić, że Tom Hale nie zna Apple albo nie pamięta historii tej firmy.
Pierwszy zarzut opiera się na tezie, że Apple nie wprowadzi produktu, który konkurować z innym własnym produktem w ofercie. To błąd! Wcześniej widzieliśmy takie sytuacje nie raz — iPhone uśmiercił przecież iPoda, a iPad podciął skrzydła sprzedaży MacBooka Air. To jednak nie koniec dywagacji. Apple może pójść drogą Samsunga. Koreański producent komunikuje swojego smart ringa jako uzupełnienie dla Galaxy Watch. To coś, co można nosić razem, lub wykorzystywać wygodniej w innych scenariuszach, przykładowo w nocy — w śledzeniu snu wielu osobom przeszkadza zegarek na ręce.
Drugi zarzut również wydaje się bardzo płytki. Apple miałoby sobie nie poradzić z wprowadzeniem takiego produktu na rynek w krótkim czasie. Tu trzeba jednak wspomnieć, że od wielu miesięcy słyszymy o Apple Ring. Plotki mówiły o różnych urządzeniach — fit trackerach, ale również kontrolerach do googli AR/VR. Prace nad takim urządzeniem trwają więc już od dawna, a Apple nie musi zaczynać od zera. Redakcja Apple Insider przypomina też ciekawą sytuację sprzed lat. Przywołują oni tu słowa Eda Colligana z firmy Palm, który twierdził w 2006 roku, że uczyli się kilka lat jak zrobić przyzwoity smartfon, a Apple nie może tak po prostu wejść sobie na ten rynek. Dobrze jednak wiemy, że rok później w 2007 zaprezentowano pierwszą generację iPhone’a, który wywrócił ten rynek do góry nogami na zawsze.

