Sandbar Stream Ring to pierścień przyszłości bez klasycznych funkcji smart
Ten niecodzienny smart ring nie ocenia jakości snu, nie mierzy tętna i nie da się nim płacić. Stream Ring ma wpływać na życie użytkowników w zupełnie inny sposób.
Na naszych oczach sceny rodem z filmów science fiction stają się rzeczywistością. Część wizji, które jeszcze kilkadziesiąt, ba, kilkanaście lat temu wydawały się czystą fantazją, materializuje się za sprawą AI. Tak jest i w tym przypadku, chociaż, co niezwykle ciekawe, na stronie głównej produktu, w koszyku, czy nawet w FAQ sformułowanie AI nie pada ani razu. Po moim pierwszym zdaniu w tym wpisie możemy wywnioskować czym Stream Ring na pewno nie jest. Do czego zatem został stworzony?
Cyfrowy pamiętnik, bratnia dusza. Oto Sandbar Stream Ring
Muszę przyznać, że nagranie wideo obwieszczające światu uruchomienie preorderu tego pierścienia ma w sobie coś niepokojącego. Po pierwsze widzimy w nim samotną kobietę, która w ciągu swojego typowego dnia nie wchodzi w interakcje z żadnymi innymi ludźmi, mimo, że przewija się ich nieco dookoła, a po drugie głos i sposób wypowiedzi asystentki AI aplikacji Stream momentalnie skojarzył mi się z inną asystentką żyjącą w ponurych czasach, a mianowicie Rachael, współpracowniczką Eldona Tyrella z Łowcy Androidów. Złośliwi powiedzą, że Stream Ring to po prostu przenośny dyktafon, ale to urządzenie ma w sobie coś więcej.
Introducing Stream & Stream Ring. Let thoughts & ideas flow ∽
Preorder now at https://t.co/ORVXv7ZOLL pic.twitter.com/PeIGlI8Ez7
— Sandbar (@sandbar) November 5, 2025
Stream Ring to pierścień nieposiadający żadnych czujników mierzących parametry zdrowotne. Urządzenie ma za to bardzo czułe mikrofony mające bez zakłóceń rejestrować nawet szepty, oraz szklaną płytkę dotykową służącą do uruchamiania nagrywania i sterowania odtwarzaniem dźwięku. Stream Ring ma za zadanie być zawsze na miejscu, blisko, by móc zapisać myśli, spostrzeżenia, pomysły czy koncepcje, które zanim znaleźlibyśmy sposobność by je zapisać, zdążyłyby się rozpłynąć i przepaść na zawsze. Pierścień jednak nie tylko służy do nagrywania głosu użytkownika, ale przede wszystkim pozwala na prowadzenie rozmowy z asystentką AI.
Sztuczna inteligencja może oczywiście dokonywać transkrypcji notatek głosowych, ale głównym celem jest rozmowa na temat naszych przemyśleń, a jak wynika z materiału promocyjnego, także wsparcie w nauce, dopingowanie w osiąganiu życiowych celów czy udzielanie rad i wskazówek. Można chyba pokusić się o stwierdzenie, że użytkownik może, a nawet powinien się ze Stream zaprzyjaźnić, w końcu asystent będzie znał najskrytsze tajemnice i myśli posiadacza, co więcej, skoro w każdej chwili, 24 godziny na dobę można zwierzyć się komuś kto natychmiast odpowie, wprost do ucha, to pytanie, czy warto jeszcze utrzymywać przyjaźnie z ludźmi. Brzmi przerażająco? Dla mnie tak.
Jeśli chodzi kwestie prywatności, to asystent AI odpowiada na słuchawkach, a mikrofony urządzenia są domyślnie wyłączone. Nagrywanie zawsze inicjuje użytkownik gestem przeciągnięcia na szklanej płytce. Sandbar zapewnia, że nagrania są szyfrowane zarówno podczas przesyłu jak i wtedy, gdy są przechowywane, a prywatne dane użytkowników nie są na sprzedaż. W sekcji FAQ doczytałem jeszcze, że głos asystenta, jest on częściowo spersonalizowany na podstawie prawdziwego głosu użytkownika, nagrywanego podczas pierwszego uruchomienia Stream. Wszystko zostało zaprojektowane tak, aby sprawiać wrażenie rozmowy z samym sobą. Na szczęście można także wybrać jeden z generycznych, niespersonalizowanych głosów.
Stream Ring można już zamawiać w USA, jak na razie aplikacja działa jedynie na iOS, ale wersja na Androida jest w drodze. Urządzenie kosztuje od 249 do 299 dolarów, w zależności od wybranej wersji kolorystycznej. Subskrypcja nie jest wymagana, ale bez dodatkowych opłat ilość czatów jest ograniczona. Nie podano przy tym granicy limitu. Pakiet Pro dający nieograniczone rozmowy kosztuje 10 dolarów miesięcznie. Co mnie jednak zaskoczyło, zgodnie z deklaracją producenta bateria wystarcza tylko na cały dzień. Biorąc po uwagę, że pierścień jedynie nagrywa dźwięk, a reszta i tak dzieje się na smartfonie, spodziewałem się dłuższej żywotności.


