Przejęcie Warnera przez Netflixa i czekająca nas batalia. Chłodnym okiem, czy Paramount jest lepszą opcją?
Netflix przejmuje aktywa Warnera. Tej informacji nie da się ominąć, bo cała sieć o tym huczy. Paramount nie składa broni i będzie walczył oraz warczał niczym lew w logo MGM. Postanowiłem zebrać wszystkie informacje oraz dać swój obszerny komentarz, dlaczego Netflix jest lepszą opcją niż Paramount? I co nas może czekać?
Zacznijmy jednak od początku. Dlaczego w zasadzie wielka firma postanawia sprzedawać swoje podmioty? Nie można wziąć kolejnej pożyczki, aby spróbować utrzymać firmę na rynku? No i pewnie można, ale po co, skoro cały zarząd Warnera (na czele z CEO Davidem Zaslavem) nie ma żadnego pomysłu na rozwój firmy. Zresztą, historia pokazała, że korporacja zniszczyła znaczenie streamingu premium, czyli HBO. Jak inaczej nazwać zmianę kolorystyki z czarnej na niebieską i obecność Kuchennych rewolucji czy Hotelu Paradise obok takich wartościowych produkcji jak Rodzina Soprano, czy Sześć stóp pod ziemią.
Netflix przejmuje Warnera. Czy jednak na pewno?

A wszystko zaczęło się już w zasadzie w lipcu 2022 roku, kiedy w wyniku fuzji z Discovery rozpoczęło się szukanie pieniędzy. I chociażby – zostały skasowane europejskie studia. Dziesiątki tysięcy ludzi zostało bez pracy. Teraz mógłbym napisać obszerny tekst na temat różnych zmian i ruchów, ale już to w zasadzie zrobiłem, a więc jeśli chcecie znać historie niszczenia marki to zapraszam do zapoznania się z artykułami, które od 3 lat pojawiały się na dailyweb pod moim nazwiskiem.
Trzyletnia historia Warnera w punktach
- HBO MAX zamyka europejskie oddziały (lipiec 2022)
- Kasacja nieukończonych seriali oryginalnych (grudzień 2022)
- Podwyżka cen HBO MAX w USA (styczeń 2023)
- Znikające produkcje Warnera z HBO MAX (sierpień 2023)
- Armia fikcyjnych kont HBO na Twitterze i pozew byłego pracownika (listopad 2023)
- Seriale HBO i filmy DC od Warnera na Netflixie (listopad 2023)
- MAX debiutuje w Polsce. Duże ceny za 4K (czerwiec 2024)
- Tu ten jeden raz szczerze pochwaliłem Zaslava za Igrzyska Olimpijskie (sierpień 2024)
- Napisy do programów Warnera generowane przez AI (wrzesień 2024)
- David Zaslav podlizuje się Donaldowi Trumpowi (listopad 2024)
- Walka z dzieleniem kont (kwiecień 2025)
- MAX wraca do nazwy HBO MAX (maj 2025)
- Zarząd nie chce dać podwyżki Davidowi Zaslavowi (czerwiec 2025)
- Rozłam Warnera na dwa podmioty w 2026 roku (czerwiec 2025)
Przejdźmy do meritum sprawy – ostatnich wydarzeń i przyszłości Warnera. Przede wszystkim – o aktywa korporacji walczyli trzej konkurenci: Netflix, Paramount i Comcast i w zasadzie tylko ci pierwsi dwaj liczyli się w negocjacyjnym wyścigu. Finalnie przetarg wygrał Netflix, co oczywiście bardzo nie spodobało się Davidowi Ellisonowi, który zarządza Paramount i ma świetne stosunki z Donaldem Trumpem. Zresztą to właśnie ta firma była faworytem i miała poparcie prezydenta. Oczywiście na wyrażeniu tylko swojego niezadowolenia się nie skończyło i Paramount nie składa broni. Oskarża Davida Zaslava o faworyzowanie Netflixa i przystępuje do wrogiego przejęcia. Inaczej tego nazwać nie można.
Fuzja zostanie sfinalizowana w ciągu 1,5 roku
Tak naprawdę deal z Netflixem został przyklepany, tylko oczywiście potrzeba czasu, aby fuzja została sfinalizowana. W ciągu 12-18 miesięcy powinno wszystko się zamknąć. Termin nie jest przypadkowy – do końca 2026 roku Warner Bros zostanie podzielony na dwa podmioty: Streaming and Studios, czyli serwis, świadczący usługi streamingowe oraz Global Networks, obejmujący stacje telewizyjne – w tym CNN i TVN.
Czerwona platforma streamingowa wysłała e-maila do swoich subskrybentów z oficjalnym komunikatem. Oto część tej wiadomości i najbardziej kluczowy fragment, czyli – co się zmieni?
Na ten moment nic się zmienia. Oba serwisy rozrywkowe będą działać osobno. Sfinalizowanie transakcji wymaga jeszcze wielu kroków, w tym uzyskania zatwierdzenia organów regulacyjnych i akcjonariuszy.
W przeciągu tych paru dni tyle się wydarzyło, że to głowa mała, bo może się okazać, że Netflix wcale nie przejmie podmiotów Warnera, czyli Warner Bros. Studios i HBO Max. Mimo, że deal na 82,7 miliardów dolarów został przyklepany, to Paramount nie składa broni i oferuje aż 108 miliardów dolarów. Jednak w ofercie (skierowanej bezpośrednio akcjonariuszom Warnera oraz ich radzie dyrektorów) znajduje się również wykupienie treści telewizyjnych z CNN na czele. Co więcej, twierdzi, że David Zaslav faworyzował Netflixa od początku i negocjacje nie były przeprowadzone sprawiedliwie.
David Zaslav oskarżany o faworyzowanie Netflixa
Pojawiły się nawet głosy, że oferta Paramountu była o wiele wyższa od Netflixa, a negocjacje od początku nie były korzystne, a nawet wrogie. Ostatnie wiadomości są takie, że Warner odrzucił nową propozycję, co w zasadzie nie dziwi, bo musiałby zerwać wtedy umowę z Netflixem, co wiąże się z karą finansową. A prawie 3 mld dolarów piechotą nie chodzi. Jednak ja jestem święcie przekonany, że Paramount będzie nadal walczył.
Tuż po informacji, że Netflix przejmuje Warnera, wiele stowarzyszeń zaczęło się martwić o przemysł filmowy, a konkretnie o kinową dystrybucje. Amerykańska Gildia Scenarzystów wystosowała nawet oficjalne oświadczenie, w którym wyraża swoje zaniepokojenie.
Największa na świecie firma streamingowa połyka jednego ze swoich największych konkurentów, czemu miały zapobiegać przepisy antymonopolowe. Rezultatem byłoby wyeliminowanie miejsc pracy, obniżenie płac, pogorszenie warunków pracy wszystkich pracowników branży rozrywkowej, podniesienie cen dla konsumentów oraz zmniejszenie ilości i różnorodności treści dla wszystkich widzów. Na pracowników przemysłu i społeczeństwo wpływa już tylko kilka potężnych firm, które utrzymują ścisłą kontrolę nad tym, co konsumenci mogą oglądać w telewizji, streamingu i kinach. Tę fuzję należy zablokować.
Paramount broni nie składa, ma mocne postulaty i dużo pieniędzy
David Ellison głupi nie jest i uderza – jak to będzie wspaniale, gdy Paramount wchłonie Warnera. Zarzeka się, że pod władzą korporacji rocznie do kin trafi minimum 30 filmów. Ja chciałbym tylko zauważyć, że w 2025 roku Paramount wydał 25 filmów, a Warner Bros. – tylko 12.
Czy w dobie AI i wielu tytułów, które są niedopracowane naprawdę potrzebujemy szrotu na dużych ekranach kinowych? To nic więcej, jak zwrócenie uwagi, że Paramount rzekomo jest bardziej lukratywny, aniżeli Netflix. Ted Sarandos twierdzi, że nie zamierza ograniczać dystrybucji.
A sam David Zaslav będzie nadal szefem studiów. Oczywiście są to tylko słowa i odbijanie piłeczki, a jak finalnie się stanie? Czas pokaże i wiadomo – jestem przekonany, że o wielu faktach jeszcze nie wiemy. Jednak z takiej mojej perspektywy, czyli osoby, który śledzi ten rynek od wielu, wielu lat – czy Paramount jest lepszym wyborem, aniżeli Netflix?
Dlaczego Netflix to mniejsze zło?
Tak zupełnie szczerze – żaden wybór nie jest idealny, bo nieważne, która korporacja wchłonie Warnera, to i tak oznacza ogromną monopolizację rynku streamingów. Jednakże, Netflix wydaje się mniejszym złem, chociażby z tego powodu, że korporacja nie przejmuje całej organizacji, a tylko dwa podmioty, odpowiedzialne za filmy oraz treści HBO i HBO MAX.
Paramount przejmując telewizję mógłby siać propagandę i przemycać polityczne treści Donalda Trumpa. David Ellison to syn jednego z najbogatszych ludzi na świecie – Larry’ego Ellisona (prezes Oracle Corporation), który nie kryje swojej fascynacji sztuczną inteligencją. A plotki o czarnej liście aktorów, którzy są przeciw ludobójstwu w Gazie też nie napawa optymizmem. Abstrahując od poglądów politycznych to tworzenie takich wykluczeń i cenzurowania jest skrajnie złe.
Netflix nie jest idealną firmą. Oczywiście to też nie jest tak, że wypuszcza same złe filmy, bo w bibliotece znajdziemy wiele dobra. Oscarowa Roma, klasyczny i elegancki Irlandczyk, czy świetnie nakręcone i zagrane Psie Pazury to tylko jedne nielicznych przykładów. Mnie najbardziej irytuje „sterylność” większości tytułów. Od razu widać, że to tytuły, wyprodukowane spod rąk tej korporacji. Naprawdę rzadko się zdarza, aby film miał chociaż trochę ziarna, nawet dorzuconego w postprodukcji, nie mówiąc o kręceniu na taśmie 35 mm. Liczę na to, że produkcje Warnera będą realizowane według starej szkoły, a nie kamerami Netflixowymi.
I ja nawet trochę wierzę Sarandosowi, że Netflix nie porzuci dystrybucji kinowej. Wystarczy spojrzeć na wyniki oglądalności filmów Warnera z tego roku. W sumie to 4 mld dolarów. Ogromny zysk. Poza tym, David Zaslav cały czas będzie miał wpływ na pewne ruchy, chociażby z prostego powodu – zasiadania jako dyrektor studiów filmowych. Oczywistym zmartwieniem jest wydawanie fizycznych nośników. Jedno jest pewne – Netflix będzie musiał na czymś zaoszczędzić i mam wrażenie, że to będzie jeden z tych segmentów. Zwolnienia ludzi wydają się też niestety smutną rzeczywistością.
To oczywiście inwestycja, która będzie zwracała się latami. I wiadomo, dlaczego Netflix nie chciał wykupywać treści telewizyjnych. Musiałby wtedy na pewno więcej zapłacić. Zastanawiające jest też to, że Paramontowi tak bardzo zależy na pełnej kontroli podmiotów Warnera. To bardzo zabawne, kiedy David Ellison zarzuca Netflixowi monopolizację rynku, tylko, że w drugą stronę działa to tak samo. Nawet gorzej, bo do treści filmowych i serialowych dochodzi jeszcze telewizja i duże studia takie jak CNN.
Co czeka subskrybentów Netflixa HBO ?
Co będzie czekać nas – widzów? Jak ta fuzja wpłynie na treści i przede wszystkim – cenę subskrypcji? Tak naprawdę – nie wiadomo. Mogę jedynie gdybać. I drzemią we mnie dwa wilki. Z jednej strony aplikacja Netflixa jest najlepsza na rynku, a z drugiej – przykro robi się na sercu, że HBO znajdziemy na innej platformie. Będziemy mieli dwa loga przed serialami i filmami? Prawdopodobnie tak.
I na pewno czeka nas podwyżka cen, ale nie jest to żadnym zaskoczeniem, bowiem co roku i tak miało to miejsce. Jeszcze w przypadku Netflixa mnie to nie irytowało, to u konkurencji już bardziej. Nawet jeśli niektóre zmiany mnie nie dotyczą, to widzę, że korporacja rozwija swoją platformę jak – chociażby – o rozszerzanie segmentu mobilnego gamingu, czy sportowych wydarzeń na żywo. Patrząc też na to, że za HBO MAX płacę 39 zł, to opłacając samego Netflixa będę mógł wydawać mniej. Na pewno cena urośnie, ale nie podejrzewam, aby przekroczyła ona 80 złotych.
Czeka nas monopolizacja rynku streamingów, czyli dobrze to już było
Są to oczywiście moje gdybania. Czekają nas ciekawe i bardzo możliwe, że smutne czasy. Powtórzę to jeszcze raz – monopolizacja rynku nigdy nie przynosi pożytku. Oczywiście Disney+ nadal będzie się liczył, który zajmuje obok Netflixa i HBO MAX wysoką pozycję na rynku, ale aktorzy, scenarzyści i reżyserzy mogą się martwić o gorsze warunki finansowe. Mniejsza konkurencja – mniejsze starania firm. I mniej kreatywnych projektów.
Najbardziej ubolewam, że taka marka premium będzie pod władzą innej korporacji. Piszę o tym z pełną odpowiedzialnością – to wina Warnera na czele z Davidem Zaslavem. Brak wizji, chore szukanie oszczędności, wielkie plany fuzji i finalne zniszczenie logo HBO. To rewolucja, jakiej świat streamingów chyba nigdy nie widział. A branża filmowa drży w posadach. I ja się nie dziwię, bo wiele jest tutaj znaków zapytania, a jeszcze więcej wykrzykników paniki. Ja na pewno będę jeszcze wracał do tego tematu, bo na pewno – będzie się działo.



