Netflix strzela sobie w kolano. Odpływ użytkowników, których zniechęca coraz niższa jakość produkcji, walka ze współdzieleniem kont oraz podnoszenie cenników z pewnością nie pomagają w rywalizacji z konkurencją. Niemniej, to co zamierza uczynić usługodawca, może okazać się wyjątkowo złym pomysłem, zarówno biznesowo, jak i w ocenie samych userów.

Niedawno informowaliśmy Was o tym, że Netflix planuje wdrożenie nowego planu, który z uwagi na niższą kwotę będzie wiązał się z wyświetlaniem reklam w przerwach pomiędzy seansami. Dziś wiemy już, że za swoistym systemem reklamowych stanie Microsoft, co nie jest najlepszym pomysłem. Firma nie porusza się w tym obszarze tak swobodnie jak Google, ale zostawmy ten temat z boku. Istotne jest to, że wspomniany plan z reklamami nie obejmie swoim zasięgiem pełnej oferty filmowo-serialowej Netflixa.

Netflix z reklamami będzie uboższy

Wielu internautów uważa, że subskrypcja z reklamami nie powinna być w ogóle płatna. Wszak Netflix będzie pobierał opłaty od reklamodawców. Niestety, użytkownicy będą musieli zapłacić, choć oczywiście miesięczny koszt planu będzie znacznie niższy niż w przypadku wyższych wariantów. Sęk w tym, że reklamy nie będą tu jedyną bolączką.

R E K L A M A

Netflix

Reklamy… chyba nikt z nas nie lubi, kiedy podczas filmu w telewizji linearnej pojawia się blok ze spotami przedstawiającymi mniej lub bardziej interesujące produkcje. Takowy element zagościł nawet na serwisie YouTube. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby zapłacić za wersję Premium, która jest wolną od wspomnianych rozpraszaczy. Subskrybenci decydujący się na taką formę, otrzymują dodatkowe bonusowe treści. Netflix nie tylko nie zaoferuje takowych. Włodarze platformy chcą ją nawet dodatkowo okroić.

Według serwisu Deadline, Ted Sarandos, dyrektor ds. treści plan, który zostanie udostępniony użytkownikom na początku przyszłego roku będzie zawierał większość treści dostępnych na platformie. Niektóre materiały zostaną jednak usunięte.

Reasumując – Netflix chce, żeby użytkownicy płacili za dostęp do serwisu, w którym seanse filmowe będą przerywane reklamami. Mało tego, subskrybenci nie otrzymają dostępu do pełnego katalogu filmów i seriali. Patrząc na to, że serwis boryka się z problemami wizerunkowymi i odpływem użytkowników, zdecydowanie nie jest to właściwe postępowanie. Czyżby ktoś źle skalkulował ryzyko?

Reklamy na Netflixie zapewni nam Microsoft. To nie wróży nic dobrego