Straszny film 6 jest jak nieudany i nieśmieszny prompt w ChatGPT. Recenzja nowej filmowej parodii
Straszny Film powrócił na ekrany kinowe. Z pewną obawą, ale również sporym zainteresowaniem poszedłem dosyć szybko do kina, aby sprawdzić, czy w 2026 jest jeszcze miejsce na parodie i naśmiewanie się bez oporów po wszystkich i wszystkim? Już odpowiadam.
Parodie w kinie to gatunek wymarły. I w sumie dobrze, bo pamiętam takie tytuły jak Poznaj moich spartan, Totalny kataklizm, Superhero czy Wielkie kino. Trudno mi było odnaleźć w tych produkcjach coś wartościowego. Osobiście uważam, że po Melu Brooksie, Nagiej Broni i Hot Shots! (szczególnie części drugiej) to zawsze były produkcje, które niekoniecznie miały filmowe konstrukcje. Jednak nie ukrywam, że doceniam obśmianie Krzyku w pierwszym Strasznym Filmie. Szczerze uwielbiam część trzecią. Mniej żartów z seksu, Leslie Nielsen i więcej slapsticku sprawił, że pozycja ta jest dosyć wysoko w moim rankingu. Nawet po latach potrafi mnie rozbawić, czego już nie robi żadna z innych części.
Straszny Film 6 – recenzja nowej filmowej parodii
W zeszłym roku mieliśmy powrót tego gatunku dzięki Nagiej Broni, która byłą wyjątkowo udanym filmem. Reżyser zgrabnie połączył nową formułę z absurdalnością oraz gagami na granicy dobrego smaku. Mam wrażenie, że na bazie tego, że produkcja ta miała pozytywne przyjęcie widzów i krytyków, to powrócił również i Straszny Film.
Czuć, że ten film był nagrywany na szybko, o czym świadczy lista parodiowanych produkcji, czy nawet obśmianie w miarę aktualnych wydarzeń, jak chociażby zwycięzcy Oscarów czy lista Epsteina. I cóż – nie będę ukrywał – nie jest dobrze, aczkolwiek pewnie znajdzie swoich fanów. Poczucie humoru każde ma inne i z tym nie ma co dyskutować. Jednak w tym przypadku widzę wiele niedoskonałości, o których milczeć nie będę. To jest zbyt duże żerowanie na nostalgii, brak struktury filmowej oraz gagi z poprawności politycznej, których jest zbyt wiele. To humor, który może i bawił te 25 lat temu. W tamtych czasach powinien zostać pogrzebany, a nie mieć swój reunion.
Straszny Film 6 śmieje się Krzyków i poprawności politycznej
Szósta część Strasznego Filmu bierze głównie na tapet Krzyk 5 i odtwarza scena po scenie miksując dwie sekwencje z Krzyku 6. Międzyczasie twórcy próbują obśmiać takie tytuły jak : Longless, Grzeszników, Halloween, Wednesday, Substancję, M3gan. Terrifiera, Uciekaj! czy Zniknięcia.
Powraca stara obsada, czyli Anna Faris, Regina Hall, Marlon Wayans, Shawn Wayans i Dave Sheridan. Wcielają się oni w tych samych bohaterów i jest to zdecydowanie jeden z niewielu plusów. Odgrywają swoje role bardzo dobrze, szczególnie Marlon Wayans, którego śmiech jest nadal rozbrajający. Tylko trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie – czy nas to nie bawi dlatego, że otwiera się magiczny portal do 2000 roku i przypominamy sobie najlepsze momenty Strasznego Filmu? Tutaj działa tylko i wyłącznie nostalgia.
Twórcy żartują sobie przede wszystkim z poprawności politycznej. Pierwsze żarty jeszcze nawet powodowały, że się uśmiechnąłem pod nosem, jednak im dalej w las, tym więcej cringu. To jest trochę jak z tym stwierdzaniem, że najlepiej bawią kawały, które są opowiedziane tylko raz. Ich natężenie, forma i skupienie się na tego typu humorze przeszkadza strukturze filmowej. Mam wrażenie, że jej nie ma. To festiwal skeczy, które na pewno mogą świetnie bawić podpitych, stereotypowych wujków z wesela. I tyle.
Straszny Film 6 ma parę zabawnych momentów, ale to zdecydowanie za mało
Najlepiej film działa wtedy, kiedy w prześmiewczy sposób komentuje obecne wydarzenia lub „kręci bekę” z samego siebie. Z braci Wayansów, których trudno zliczyć, czy z własnej franczyzy. Cameo Anthony’ego Andersona czy Shaquille’a O’Neal szczerze mnie rozbawiły. Szkoda, że trafnych gagów jest zbyt mało i jakbym miał je policzyć, to pewnie zajęłyby 10 minut czasu ekranowego.
Film trwa 1h 35 minut, ale wlecze się w nieskończoność. Straszny Film powinien zostać zakopany te 25 lat temu. Gdyby twórcy popracowali nieco dłużej nad skryptem i zaserwowali mniej żartów o seksie (serio, udawanie seksu oralnego w kościele nie jest nikomu potrzebne) i mieli umiar w obśmianiu poprawność politycznej, to mogła wyjść z tego – chociaż – poprawna produkcja, którą można by obejrzeć z kumplami przy piwie, kiedy wyjdzie na streamingu.
Jaki to jest źle napisany prompt – przepraszam – scenariusz
Nie zdarzyło mi się jeszcze chyba nigdy, abym na łamach dailyweb pisał recenzję tak słabej produkcji. Ten dzień właśnie nastąpił. Straszny Film 6 jest faktycznie straszny. To prymitywny festiwal żenady, który ledwo ma struktury filmu. Bazowanie na nostalgii i świetny casting to zdecydowanie za mało. Co z tego, że wiadomo kogo aktorzy parodiują?
Produkcja jest jak prompt, który można napisać w ChatGPT. Prompt: wymyśl mi żarty (najlepiej z poprawności politycznej i wszystkich grup społecznych), aby były parodią wybranych filmów i stwórz na szybko scenariusz filmowy – to nie najlepszy pomysł. Lepiej obejrzeć Straszny Film 3 lub Nagą broń (nawet tą z 2025 roku), aniżeli tracić czas na tę pozycję. Ode mnie leci 3/10 i kandydat do jednego z najgorszych filmów tego sezonu. A może jestem po prostu boomerem, który oczekuje od filmów czegoś więcej?




