NVIDIA RTX Spark oficjalnie – „Nowa era PC” czy zwykła gadka marketingowa?
NVIDIA RTX Spark w końcu ujrzało światło dzienne. Po wielu miesiącach plotek, przecieków i aukcjach w chińskich serwisach aukcyjnych, najnowszy układ od NVIDII w końcu został zapowiedziany.
Najnowsza zapowiedź NVIDII była jednocześnie zwykła formalnością oraz całkowitą niespodzianką. RTX Spark, znany nam dotychczas jako N1X i N1, pod względem specyfikacji nie miał żadnych tajemnic. Sekretem pozostał natomiast cel jego istnienia, co NVIDIA i Microsoft określają jasno jako „komputer osobisty wymyślony na nowo”
Imponujący hardware…
Tak jak wspomniałem na początku, specyfikacja nowo zapowiedzianego układu RTX Spark nie była w żaden sposób zaskoczeniem. Oznacza to zatem, że mówimy tu o 20-rdzeniowym procesorze ARM opartym o rdzenie NVIDIA Grace, który został przygotowany we współpracy z MediaTek.

Ciekawie robi się w kwestii układu graficznego, gdyż w porównaniu do układów z rodziny Snapdragon X i X2, mówimy tutaj o pełnoprawnym GPU opartym o architekturę NVIDIA Blackwell. Będzie on wyposażony w 6144 rdzenie CUDA i rdzenie Tensor 5. generacji, a będzie połączony z procesorem za pomocą rozwiązania NVIDIA NVLink-C2C. Pod względem wydajności będzie on prawdopodobnie mocno zbliżony do desktopowego wariantu karty RTX 5070.
Mamy procesor, mamy grafikę – co z pamięcią? Tutaj RTX Spark również imponuje, oferując wsparcie dla nawet 128 GB pamięci „zunifikowanej”, która będzie zachowywać się zapewne w podobny sposób jak w układach ze stajni Apple lub chipach z rodziny Strix Halo od AMD.

Oznacza to, że zamiast oddzielnych pól pamięci operacyjnej dla CPU i GPU (określanej tradycyjnie jako RAM i VRAM), oba komponenty będą ją współdzielić, przez co będą miały dostęp do znacznie większej jej ilości. Jednym z najbardziej eksponowanych zastosowań takiego rozwiązania ma być możliwość lokalnego uruchomienia ogromnych modeli AI, co ma działać jeszcze lepiej niż u konkurencji dzięki wykorzystaniu układu graficznego jako akceleratora AI.
Wizja to inna kwestia…
Skoro mówimy już o AI, najwyższa pora przyjrzeć się celowi istnienia RTX Spark, a według Satyi Nadelli, prezesa Microsoftu, jest nim „dostarczenie nieograniczonej inteligencji do każdego domu i na każde biurko”. Najnowsza propozycja od NVIDII jest określana jako superchip, oferujący „nawet 1 petaflop” wydajności AI, który ma całkowicie odmienić sposób, w jaki korzystamy z komputera. Ma się to stać za sprawą agentów AI.

O co w tych agentach chodzi? Dla osób niezaznajomionych z konceptem, jest to forma narzędzi AI, która zamiast odpowiadać na pytania użytkownika w formie tekstowej lub głosowej, czym charakteryzowały się LLM’y, „agent” wykonuje w jego imieniu określone zadania.
Nie jest to zupełna nowość, bo od paru miesięcy sporą popularność zyskał OpenClaw, który nieźle sobie radził z realizacją woli swojego władcy znanego jako użytkownik. Nie oznacza to jednak, że nie można tego zrobić lepiej.
Tutaj na scenę wkracza nowo zapowiedziana współpraca NVIDII z Microsoftem, której skutkiem będzie wprowadzenie rozbudowanej i jednocześnie bezpiecznej obsługi agentów AI bezpośrednio w systemie Windows. Korzystanie z tego rozwiązania ma sprowadzać się do otwarcia okienka z poziomu paska zadań.

Użytkownik nie będzie musiał już niczego klikać, AI zrobi wszystko za niego – przeskaluje zdjęcie, zmodyfikuje rzut budynku po wprowadzeniu drobnych zmian w długości ścianki działowej czy przygotuje wizualizację w Blenderze na podstawie pliku CAD. NVIDIA nawiązała współpracę z setkami deweloperów i wydawców, co ma poskutkować świetną kompatybilnością – jedną z takich firm ma być Adobe, które przygotowało dedykowane wersje Premiere i Photoshopa z myślą o RTX Spark.
Z jednej strony spoko – praca będzie szła szybciej, nie będzie trzeba się zbytnio zagłębiać w programy, a czas „od konceptu do produktu końcowego” skróci się z dziesiątek godzin do kilku minut. Z drugiej strony jednak powraca kwestia czy nie doprowadzi to do sytuacji, w której bez agenta AI użytkownik nie będzie w stanie zrobić czegokolwiek na własnym sprzęcie.

Nie mówię, że jest to jednoznacznie złe albo jednoznacznie dobre – każdy ma swoje podejście do narzędzi AI i każdy korzysta z tego na własny sposób. Ważne jest to, żeby podchodzić do tego świadomie i nie dać się porwać głośnym hasłom, takim jak wspomniana „nowa era PC”
NVIDIA RTX Spark – hit czy kit?
Obecny w ogłoszeniu prasowym nacisk na AI nie zmienia faktu, że RTX Spark zapowiada się na naprawdę solidny kawał układu. Pomijając kwestię agentów, wciąż mamy tu do czynienia ze świetnym układem graficznym, sporą ilością pamięci oraz wsparciem dla całego wachlarza rozwiązań – od imponujących enkoderów i dekoderów wideo, przez akcelerowany sprzętowo ray-tracing, a na DLSS 4.5 kończąc.

Bez względu na to czy jest się deweloperem, twórcą treści czy graczem, NVIDIA RTX Spark zaoferuje coś ciekawego dla każdego. Podobnie ma to wyglądać pod względem dostępności, gdyż bohater tego tekstu ma pojawić się w wielu różnych modelach laptopów od wielu producentów, takich jak Lenovo, ASUS, Dell, HP, MSI czy też Microsoft, które mają zadebiutować jesienią. Do tego grona w późniejszym terminie dołączy również Acer i GIGABYTE.

Czy RTX Spark zrewolucjonizuje rynek PC i zmieni zasady gry? Czy nowy układ NVIDII sprawi, że nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy rozwiązań AI zainteresują się tematem? Czy może czeka nas niewypał roku? Na każde z tych pytań odpowiedź poznamy dopiero po premierze, ale jedna rzecz jest pewna – NVIDIA rusza na podbój rynku komputerów ARM z Windowsem, a Qualcomm ma się czego obawiać.
