Matt Damon obnaża Netflixa. Mówi o powtarzaniu dialogach dla widzów scrollujących TikToka
Matt Damon i Ben Affleck przy okazji premiery swojego najnowszego filmu pt. Łup udzielili interesującego wywiadu. Wspomnieli o czymś, co w głowie się nie mieści.
Czy tego chcemy czy nie żyjemy w czasach social mediów i pochłaniania treści w ekspresowym tempie. I oczywiście nie zawsze są to wartościowe materiały. Podczas scrollowania TikToka, Facebooka czy Instagrama często napotykam filmy, o których chciałbym szybko zapomnieć. I zazwyczaj wtedy odkładam telefon na bok i przykładowo – włączam film na Netflixie. Nie każdy jednak może sobie odmówić tej „przyjemności”. Przegląda sociale, jednocześnie puszczając w tle produkcję na platformie streamingowej. Jak się okazuje – podzielność uwagi nie zawsze istnieje. Netflix wychodzi frontem do klienta i chce zadbać, aby nikt nie się zagubił w fabule. A ja wam mówię – jako społeczeństwo jesteśmy zgubieni.
Matt Damon obnaża plany Netflixa
Matt Damon podczas wywiadu u Joe’a Rogana przyznał się, że Netflix prowadzi rozmowy, aby znacząco wpływać na pracę scenarzystów. A wszystkiemu winny TikTok i inne media społecznościowe. A w zasadzie uwaga widzów, którzy nie potrafią jednocześnie scrollować i skupiać uwagi na oglądanym filmie lub serialu.
Aktor wspomina o tym, że Netflix może chcieć wpłynąć na scenarzystów, aby fabuła była przekazywana w dialogach częściej niż to ustawa przewiduje – nawet trzy, czy cztery razy. I najlepiej w pierwszym akcie. Koniec z budowaniem klimatu i kinie slow, które tak bardzo sobie cenię.
Oczywiście można w pewnym stopniu pochwalić Netflixa, że wychodzi frontem do klienta, a z drugiej – czy to też nie świadczy o poziomie wielu produkcji, że nie potrafią przyciągnąć uwagi widzów? Zresztą Matt Damon i Ben Affleck wspominają również o świetnym serialu Dojrzewanie, który bije rekordy popularności. A to zdecydowanie tytuł, na którym trzeba skupić całą swoją uwagę. Może warto by było dopieścic technicznie swoje tytuły? Produkcje robione na szybko lub pod algorytm trendów prezentują właśnie taki lichy poziom.
I oczywiście nie tyczy się to tylko Netflixa tylko całej branży filmowej. W każdym razie – mam nadzieję, że ten proceder nie będzie miał miejsca. Wystarcząjacym problemem jest ingerencja AI, a teraz dochodzi jeszcze bardzo niepokojący czynnik ludzki. Zdecydowanie – sztuczne dialogi to jest coś, czego widownia potrzebuje. Brak słów. Kojarzycie absurdalny film Idiokracja z 2006 roku? Głupia komedia staje się smutną rzeczywistością.


