Influencerzy zachwalali Pixela 4 nie mając go nawet w rękach. Teraz Google otrzymało pozew
Google najwyraźniej stosowało niezbyt czyste zagrywki marketingowe, opłacając influencerów, by promowali Pixela 4. Problem w tym, że nie mieli oni możliwości sprawdzenia smartfona w rzeczywistości.
Google najwyraźniej stosowało niezbyt czyste zagrywki marketingowe, opłacając influencerów, by promowali Pixela 4. Problem w tym, że nie mieli oni możliwości sprawdzenia smartfona w rzeczywistości.
Obie firmy zostały pozwane nie tylko przez Federalną Komisję Handlu (FTC), ale również siedem Stanów. Pozew ten dotyczy precyzyjnie rzecz ujmując 29 000 fałszywych reklam prezentujących osobistości radiowe promujące korzystanie z telefonów Pixel 4, które zostały wyemitowane w 2019 i 2020 roku.
“To jest naprawdę super telefon. Polecam! Czy go lubię? Nie wiem, nie używałem”
W tych reklamach znani influencerzy zachwali między innymi jakość zdjęć, sugerowali, że są w stanie zrobić tym telefonem zdjęcia w jakości nieodbiegającej od zdjęć wykonanych w profesjonalnych studiu i przy wykorzystaniu profesjonalnego sprzętu fotograficznego. W bardzo pozytywnym tonie oceniali również funkcjonowanie Asystenta Google. Problem w tym… że nigdy nie mieli okazji rzeczywiście korzystać z tych smartfonów. Zgodnie z zarzutami przedstawionymi w pozwie, były to jedynie opłacone opinie.
Google był w stanie naprawdę dużo zapłacić za taką reklamę i mówimy to o łącznych kwotach sięgających 2,6 mln dolarów, które zapłacił iHeartRadio za taką formę promocji. Dodatkowo kolejne 2 mln trafiły do innych, mniejszych stacji radiowych i były wykorzystane w tym samym celu. Cała ta sytuacja stawia Google w bardzo niezręcznej sytuacji, a moim zdaniem, oceniając to z perspektywy klienta i potencjalnego użytkownika, jest to po prostu niesmaczne.
https://www.youtube.com/watch?v=0gizLT97cKo
Google słono zapłaci za taki nieuczciwy marketing
FTC żąda teraz zakazu wykorzystywania takiej formy promocji w przyszłości oraz chce nałożyć na Google i iHeartMedia karę w wysokości 9,5 mln dolarów. W skali budżetów, jakimi dysponuje Google, jest to jedynie drobna niedogodność, ale strata wizerunkowa może być dużo bardziej dotkliwa. Gigant już teraz ma spore problemy ze zdobyciem rynku, zwłaszcza tego rodzimego, amerykańskiego, gdzie niepodzielnie rządzi Apple.
Pomijam fakt, że Google totalnie olewa Polskę i nie traktuje naszego kraju jako atrakcyjnego rynku, co jest o tyle dziwne, że u nas Android radzi sobie bardzo dobrze w starciu z iOS. Myślę, że Pixel mógłby się tu całkiem nieźle sprzedać. Jeśli chcecie kupić w naszym kraju Pixela, to musicie zdać się niestety na nieoficjalną dystrybucję.
Tak czy inaczej, takie nieczyste zagrywki sprzed 3 lat nasuwają mi zasadnicze pytanie – w jaki sprytny sposób Google promowało kolejne wersje Pixela.
Autor: Wojciech Błachno