Czym jest Dark Souls? Zacznijmy od początku. FromSoftware to studio, którego raczej nie muszę szczególnie przedstawiać. To z tej stajni 13 lat temu wyszła pierwsza część serii, która miała na zawsze zmienić świat gier. Mowa oczywiście o Demon Souls – tytule, który jest uznawany za początek sagi, którą chcę dziś przytoczyć w kontekście wyzwań, gdyż to właśnie marka Dark Souls uznawana jest za jedną z najbardziej wymagających pod względem umiejętności gier, jakie obecnie mamy na rynku.

Co sprawia, że fenomen rozgrywki zaprezentowanej w serii Dark Souls tak bardzo przeniknął do świata gier? Co chwila dowiadujemy się o nowych produkcjach określanych mianem soulslike (termin określający wyjątkowo trudną grę action RPG o wysokim progu wejścia.). Co tak naprawdę przyciąga tam graczy? Postaram się odpowiedzieć na te pytania w poniższym materiale.

R E K L A M A

Dark Souls: od nowa, od nowa… i jeszcze raz od nowa

Gry serii Dark Souls charakteryzują się wysokim poziomem trudności. Od samego początku jesteśmy wrzucani na głęboką wodę i to, co w innych grach jest przyjemnym samouczkiem, w produkcjach FromSoft jest raczej zwiastunem trudności, jakie gracz spotka na swojej drodze. Tytuł, niemal od samego początku uczy nas, że za każdy nasz błąd będziemy ukarani ponownym rozpoczęciem zabawy, oraz tego, że po każdej naszej przegranej stracimy zdobyte podczas wędrówki środki.

The Division Resurgence trafi na smartfony: ruszyły zapisy do zamkniętych testów alfa

Funkcje checkpointów pełnią tutaj ogniska (w różnych odsłonach mają one inne nazwy jak np. miejsca łaski w Elden Ring). Każda śmierć naszego bohatera sprawia, iż traci on całą zebraną przez siebie w grze walutę i wraca właśnie do takiego ogniska, aby na nowo rozpocząć wędrówkę.
Warto zatem wspomnieć o tym, że walutą są dusze pokonanych przez gracza przeciwników lub bossów. Możemy przeznaczyć je na ulepszenie ekwipunku, zakup potrzebnych przedmiotów czy też na rozwój samej postaci, dlatego też utrata znacznej ilości dusz może poważnie spowolnić nasz postęp.

Dark Souls
fot. Fromsoftware/Steam

Mimo tych przykrych dla gracza momentów, w których ekran przybiera odcienie szarości z charakterystycznym napisem „You Died”, gra na każdym kroku udowadnia, iż kluczem do przetrwania w tym mrocznym świecie jest cierpliwość. To ona pozwala graczowi nabyć doświadczenia niezbędnego do pokonania trudności, jakie ten napotka na swojej drodze. Z każdą porażką użytkownik zyskuje nieco wiedzy na temat otoczenia, co pomaga mu pokonywać kłody rzucane mu pod nogi na każdym kroku.

Znowu nie żyjesz

Zatem rozgrywka nastawiona jest na wyciąganie wniosków z własnych poczynań. Jeżeli gracz zmarł w jakimś miejscu z jakiegoś powodu – przykładowo wpadł w zasadzkę, następnym razem postara się on uniknąć tej sytuacji i rozpozna czyhające na niego zagrożenia. Na każdym kroku jesteśmy nagradzani za naszą cierpliwość oraz za ryzyko, jakie podejmujemy, aby brnąć dalej w coraz to bardziej nieprzyjazny teren.

Dark Souls
fot. Fromsoftware/Steam

Warto wspomnieć również o tym, iż podczas podróży nasz zasób przedmiotów leczących jest ograniczony, co powoduje, że musimy rozważnie planować swoją wędrówkę, aby nie skończyć jako posiłek dla stworów. Maszkary tylko czekają na to, aby zabrać choćby ułamek z paska punktów zdrowia naszego protagonisty.

Jednakże tak jak z każdą śmiercią gracz traci uzyskane dusze, tak też z każdym pokonanym bossem otrzymuje ich znaczącą ilość, którą może następnie przeznaczyć na rozwój swojej postaci i to właśnie tutaj, moim skromnym zdaniem, tkwi największa zabawa.

Z każdym punktem rozwoju postaci, stajemy się coraz silniejsi. Myślę, iż każdy gracz znajdzie tutaj coś dla siebie, gdyż seria oferuje prosty, aczkolwiek bardzo intuicyjny model rozwoju postaci. Możemy stać się zatem zarówno potężnym wojownikiem, sprytnym łotrzykiem lub inteligentnym magiem – lecz tytuł nas nie ogranicza – możemy być hybrydą wszystkich trzech, jeżeli taki styl nam odpowiada.

Dark Souls
fot. IGN

Gdy gra sprawia, że wracamy do lokacji początkowych, zaczynamy rozumieć, ile tak naprawdę zyskaliśmy podczas naszej podróży. Wrogowie – mimo iż wciąż nie można ich lekceważyć – stają się o wiele przyjemniejsi do pokonania, a i pasek punktów zdrowia naszej postaci znacząco mniej się kurczy na skutek otrzymywanych ciosów. Tytuł potrafi nas jednak zaskoczyć i bardzo szybko sprowadzić na ziemię, jeżeli poczujemy się zbyt pewni.

Dążenie do celu

Z każdą przebytą lokacją zaczynamy lepiej rozumieć otaczający nas świat, nasza postać staje się coraz silniejsza, a bronie i zbroje, jakie zdobywamy, są coraz potężniejsze. Czujemy progres, jaki wykonaliśmy od samego początku, aż dochodzimy do momentu, gdzie sami stajemy się największym zagrożeniem, na jakie mogą trafić inni. Jest to niesamowite uczucie, gdy niczym, jak w życiu codziennym, za naszą przysłowiową krew, pot i łzy widzimy wyraźną poprawę w naszych osiągnięciach.

Jeżeli miałbym wybrać tytuł, który sprawił, że pod koniec jego ogrywania czułem się, jak bóg a zaczynałem jako zwykła szara jednostka, z pewnością wybrałbym serie Dark Souls. Nie ważne, czy jesteś fanem H.P Lovecrafta, Tolkiena czy też właśnie skończyłeś oglądać Ostatniego Samuraja – FromSoft czerpie ze wszystkich tych źródeł, aby każdy mógł poczuć się jak w domu. Zatem jeżeli jesteście żądni wyzwań i nie martwicie się o przypadkowe uszkodzenia waszego sprzętu spowodowane nagłym przypływem frustracji – gorąco polecam poniższe tytuły (kolejność nie jest przypadkowa):

  1. Bloodborne
  2. Elden Ring
  3. Dark Souls 3
  4. Dark Souls 2
  5. Dark Souls
  6. Sekiro
  7. Demon Souls

Matchpoint: Tennis Championships, PowerWash Simulator i więcej w Xbox Game Pass na pierwszą połowę lipca

Autor: Piotr Rochna