Użytkownicy ekosystemu Apple mogą czuć się rozczarowani. Apple zdecydował o wycofaniu ulubionej aplikacji Dark Sky z iOS, ale to nie wszystko.

Apple ogłosiło, że wycofuje z iOS jedną z lubianych aplikacji do monitorowania pogody Dark Sky. Pogodynka została przejęta przez giganta z Cupertino dwa lata temu. Nic dziwnego, podobne losy podzieliła firma  Shazam. Narzędzie służące do rozpoznawania tytułów piosenek, w zasadzie stało się częścią iOS.

DarkSky

DarkSky dokona żywota również w przypadku iOS

Aplikacja pogodowa Dark Sky została zakupiona przez Apple w 2020 roku. Jak można się spodziewać, jedną z pierwszych decyzji było wycofanie usługi z urządzeń pracujących pod kontrolą systemów z rodziny Android. Za kilka dni podobny los podzieli wersja na iOS, która zniknie z  repozytorium App Store.

Aplikacja ta nie była dostępna i tak dla użytkowników w Polsce, jednak userzy w innych krajach mieli możliwość obserwowania stanów pogodowych w czasie rzeczywistym, ruchów powietrza czy przebiegu burzy i innych zjawisk atmosferycznych. 

Forsowanie pogodowego rozwiązania od Apple

Tim Cook przygotował oświadczenie, w którym wyjaśnił, że większość funkcji znanych z Dark Sky obecnie już jest dostępna w standardowej aplikacji Pogoda od Apple.  

Główne usprawnienia dotyczą lokalnych prognoz pogody w dowolnym miejscu na świecie, opady według godzin czy radar jakości powietrza. Jest to zatem standardowe przejęcie aplikacji uwielbianej przez użytkowników i wyciągnięcie z niej najlepszych elementów. Z punktu widzenia użytkowników Apple, oczywiście to atut, bo oznacza to jedną aplikację mniej do zainstalowania.

Użytkownicy przywiązani do aplikacji Dark Sky wskazują, że odpowiednik od firmy Apple ma o wiele mniejszą dokładność i brak alertów pogodowych, które wyróżniały aplikację. Pozostaje jedynie przyzwyczaić się do nowych funkcjonalności albo po prostu poszukać inne, przyjemnej dla oka aplikacji do pogody w AppStore.

UOKiK bierze na tapet WP i Ringier Axel Springer Polska – za nieprawidłowe oznaczanie artykułów sponsorowanych grozi im kara w wysokości 10% obrotu