Shokz OpenRun Pro – czyli słuchawki z przewodnictwem kostnym w nowej odsłonie!
Pamiętacie markę AfterShokz, której słuchawki Aeropex testowaliśmy na DailyWeb? Właśnie wracają nie tylko z nową i uproszczoną nazwą marki – Shokz, ale również z nową odsłoną swoich słuchawek działających w oparciu o przewodnictwo kostne. Przed Wami kilka pierwszych wrażeń z Shokz Open Run Pro.
Jeśli chodzi o oryginalność w sposobie podawania sobie muzyki, to myślę że marka Shokz znalazłaby się na podium. Wpadli na doskonały pomysł jak mieć ciastko i jak zjeść ciastko. Takie muzyczne ciastko oczywiście. Cóż to oznacza w praktyce? Otóż tyle, że możecie słuchać muzyki, ale też nie wycinać się z otoczenia i dźwięków z zewnątrz. Co to oznacza, powołując się na jakiś dobry przykład? Otóż tyle, że jadąc rowerem, możecie słuchać muzyki lub podcastów, ale cały czas słyszeń to, co wokół Was się dzieje (np. nadjeżdżający samochód).
Shokz OpenRun Pro – pierwsze wrażenia

Dźwięk w przeciwieństwie do zwykłych słuchawek, której fale przenoszone są poprzez przewód słuchowy, wykorzystuje układ kostny. Dlatego też kanał pozostaje niezajęty i może rejestrować wszystkie otaczające nas dźwięki. Przyznam, że kiedy testowałem Aeropex i czytałem o tym rozwiązaniu, to byłem mocno sceptyczny, do czasu, kiedy założyłem słuchawki od Shokz na uszy. To naprawdę działa i działa zaskakująco dobrze.
Oczywiście przez samą technologię, gdzieś musiały się pojawić kompromisy. To oznacza, że jeśli uwielbiasz słuchać muzyki na granicy bólu i uwielbiasz, jak torpedują Twoje uszy tłuste niskie tony, to najpewniej Shokz nie są dla Ciebie. Dźwięk jest przyzwoity, ale przez ograniczenia technologiczne, jest nieco inny niż w przypadku słuchawki, za to jednak mamy wspomniane ciastko i jemy ciastko, słuchając muzyki i słysząc dźwięki otoczenia.
Shokz Open Run Pro – jeszcze sprawniejsze
Moje Shokzy trafiły do mnie w kolorze beżowym, ale nie kolor jest ważny, tylko całkowicie odświeżona konstrukcja tych słuchawek. Przede wszystkim to maleństwo wedle informacji od producenta ma działać do 10h na baterii, co jest nie lada wyczynem, biorąc pod uwagę, jak niewielkie to urządzenie jest. Mamy oczywiście certyfikat IP55, a także możliwość szybkiego ładowania, dedykowaną ładowarką dołączoną do zestawu. Całość opakowana w pięknym i zgrabnym etui.
Dla mnie przy pierwszym zetknięciu z Open Run Pro, zrobił wrażenie mikrofon, a dokładnie mikrofony (są dwa). Kiedy rozmawiałem z małżonką, zwróciła ona uwagę, że ma wrażenie, że słychać mnie lepiej niż gdy trzymam telefon przy uchu. To może mieć sens, biorąc pod uwagę, że Shokz deklaruje obecność mikrofonów z redukcją szumów, które wycinają całe otoczenie, byśmy byli jeszcze lepiej słyszani. O dziwo to działa naprawdę dobrze!
Konstrukcja urządzenia jest bardzo minimalistyczna i budzi tzw. zaufanie, jeśli chodzi o użyte materiały. Mamy trzy przyciski, dwa do regulacji głośności (w tym jeden pełni role również włącznika), a także możliwość zatrzymywania muzyki i/lub odbierania połączeń telefonicznych. Jest również magnetyczny port do ładowania, za pomocą dołączonej do zestawu ładowarki.
Nie mogę się już doczekać, żeby sprawdzić OpenRun Pro na rowerze, muszę jeszcze tylko doprowadzić swoje zatoki do ładu, ale perspektywa posiadania ciastka i jego równoczesnego jedzenia brzmi naprawdę kusząco, tym bardziej że widać już po pierwszych wrażeniach, że Shokz z pewnością wyciągnął spore know-how po Aeropexie.
Pełna recenzja wkrótce.





