Uważaj co oglądasz na YouTube. Algorytm może sprawić, że policja zapuka do twych drzwi
YouTube robi się coraz bardziej obliczalny. Okazuje się, że to, co oglądasz – nawet nieświadomie – może mieć niemiłe konsekwencje. FBI w USA wystosowała kontrowersyjne żądania wobec Google.
Agenci FBI nakazali Google dostarczyć informacji o wszystkich widzach wybranych filmów z YouTube. Forbes donosi o nietypowych żądaniach władz. Okazuje się, że użytkownicy mogą być zamieszani (bądź być świadkami) w dwie sprawy, wokół których prowadzone są śledztwa organów ścigania.
Pierwsza z nich dotyczy identyfikacji osoby, która ukrywa się pod pseudonimem “elonmuskwhm„. Użytkownika podejrzewa się o sprzedaż bitcoinów za gotówkę, potencjalnie sprzeczne z przepisami dotyczącymi prania pieniędzy i przepisami dotyczącymi nielicencjonowanego przesyłania pieniędzy. Druga natomiast ma rangę – dosłownie – bombową. Policja w Portsmouth otrzymała od nieznanego mężczyzny groźbę, że materiał wybuchowy został umieszczony w koszu na śmieci w miejscu publicznym. Policjantów, którzy przeszukiwali prawdopodobny teren podłożenia bomby oglądano podczas relacji wideo na żywo.
YouTube i kontrowersyjne żądania FBI

Obie sprawy łączy jedno – użytkownicy serwisu YouTube. FBI szuka zarówno winnych, jak i osób, które mogą mieć nawet minimalny wpływ na zdarzenia. Okazuje się, że nawet nieświadomi widzowie mogą mieć spore problemy. Algorytm nie ma czasem serca i pozostawienie YouTube’a bez opieki może sprawić, że według organów ściagania – będziemy podejrzani.
Pamiętam, jak kiedyś włączyłem sobie piosenkę Grzegorza Ciechowskiego „Tak, tak to ja”. W ustawieniach YouTube miałem ustawione automatyczne włączenie proponowanych filmów. Na którymś materiale usnąłem i obudziło mnie dosyć dziwne nagrania. Algorytm tak podziałał, że włączył mi zarejestrowane wideo obrad polskiego sejmu. Tak mocno nie byłem zainteresowany wtedy polityką, aby słuchać wystąpień Jarosława Kaczyńskiego. Co to, to nie!
Algorytm YouTube bywa nieobliczalny, więc lepiej mieć się na baczności
Oczywiście długą drogę przeszły proponowane filmy, że z polskiej, muzyki rockowej przeszło na polityczne wystąpienia. Prześledziłem historię i w zasadzie miało to jakiś sens. Otóż – w dawnych czasach kiedy Kukiz nie był polityczną kukiełką, śpiewał w zespole Piersi. Od jego piosenki „Całuj mnie” do politycznej działalności artysty jak widać droga nie tak daleka. Być podejrzanym o oglądanie kontrowersyjnego filmu teraz nietrudno. Żądania FBI są bardzo kontrowersyjne. Tego samego zdania jest Albert Fox-Cahn, dyrektor wykonawczy w Surveillance Technology Oversight Project, który skwitował sprawę dwoma krótkimi, ale treściwymi zdaniami
Nikt nie powinien obawiać się pukania do drzwi przez policję tylko z powodu tego, co obsługuje algorytm YouTube. Jestem przerażony, że sądy na to zezwalają.
Co na to Google?
Pytanie właśnie, co na to Google? I jakim cudem sądy zezwoliły na wystosowanie takich żądań przez FBI? Przecież to z góry zakrawa na skandaliczne zachowanie policji i FBI. Gdzie w tym momencie znajduje się nasza prywatność? Należy pamiętać o mocnym algorytmie YouTube’a. Nawet możemy nie być świadomi, że byliśmy – przykładowo – świadkami przestępstwa.
John Davisson, starszy doradca w elektronicznym centrum informacji o prywatności powiedział, że organy ścigania nie posiądą wiedzy o danych użytkownika bez wyraźnej przyczyny. Tutaj nasuwa się pytanie – jaka jest ta wyraźna przyczyna? I jak bardzo oglądanie filmów z kotkami może wpłynąć na algorytm, że staniemy się podejrzani o udział w przestępstwie?
Nie wiadomo, czy Google dostarczyło poufne dane, ale sam fakt takich zadań jest zastanawiający. Lepiej chuchać na zimne i uważnie kontrolować, to co się ogląda w serwisie. Algorytm to czujna bestia, która może otworzyć paszczę nieprzewidzianych, proponowanych materiałów.

