Apple rzadko potwierdza dostawców swoich komponentów. Tym razem zrobiono wyjątek. Dlaczego Tim Cook zdradził, że fotograficzna współpraca z Sony trwa przeszło dekadę?

Tim Cook opublikował tweeta wyjaśniającego swoją obecność w zakładzie Sony w Kumamoto. Na zdjęciu załączonym do wpisu, CEO Apple pozuje wspólnie z dyrektorem generalnym Sony – Kenichiro Yoshida. Szef firmy z Cupertino dziękuje jednocześnie swojemu rozmówcy oraz wszystkim członkom zespołu pracującego w pocie czoła nad nowymi czujnikami. Nic dziwnego, wszak trafiają one do smartfonów z rodziny iPhone od dobrych dziesięciu lat. Choć bez wątpienia mamy do czynienia z jednym z niewielu tego typu potwierdzeń w świecie Apple, nie można powiedzieć, że jest to coś, czego nikt się nie spodziewał.

Tim Cook: Sony robi sensory do aparatów w smartfonach Apple od 10 lat

Apple ma to do siebie, że nie chwali się szczegółowymi specyfikacjami technicznymi smartfonów. Dotyczy to w zasadzie większości komponentów. Nie mamy pewności co do pamięci operacyjnej, pojemności akumulatorów, a także co do szczegółów procesora. Dopiero nieoficjalne informacje lub demontaż urządzeń pozwala stwierdzić, z czym mamy do czynienia. Właśnie w taki sposób ustalono, że sensory do aparatów iPhone’ów od lat produkuje japońska marka. Raport Wall Street Journal wskazał, że matryce Sony były stosowane już w iPhonie 6.

Tym razem Apple, a konkretnie Tim Cook zdecydował się ujawnić współpracę, która trwa od przeszło dekady. Co więcej – podanie tej informacji oraz wizytowa w zakładzie producenta mogą dać nam wskazówkę na najbliższe lata. Tak dobre relacje sugerują bowiem, że gigant z Cupertino ani myśli odpuszczać wspólnych działań i nadchodzące serie smartfonów z logo nadgryzionego jabłka będą wykorzystywać sensor Sony. Firma ma aktualnie 44% udziałów w rynku przetworników obrazu, a jej głównym konkurentem jest Samsung. Koreańczykom brakuje jednak do Japońskiego giganta, gdyż przedsiębiorstwo odpowiada „jedynie” za 18,5% segmentu.

Artysta wskrzesił Jobsa – kolejne głupie zastosowanie AI