Niedawno pisaliśmy o tym, że projekt „Titan”, który był tajną nazwą dla elektrycznego i autonomicznego samochodu Apple, trafił pod noż. Apple przeniosło pracowników do innych działów. Ten ruch był dobrze oceniany, dziś dowiadujemy się kolejnych szczegółów.

Apple Car to projekt, nad którym pracowano od ponad 10 lat. W końcowej fazie, w wielu działach skupiał on przeszło 2000 pracowników firmy. Miał olbrzymie szanse zaistnieć na rynku. Pomysł o całe lata wyprzedał pojazd od Sony, Xiaomi i Huawei, mimo iż to oni pierwsi mogli się pochwalić gotowym samochodem.

Samochód od Apple był jednak studium przypadku, które miało rozwijać możliwości autonomicznej jazdy i technologii AI, która zastępuje kierowcę i czyni z niego biernego pasażera.

Apple Car z nadwoziem typu van i potężnym procesorem

Canoo
Canoo – futurystyczny pojazd, podobny do Apple Car

Tu w zasadzie mamy dla Was dwie wiadomości. Pierwsza dotyczy samego projektu samochodu. Apple Car jak już wiecie, miał być elektryczny i w pełni autonomiczny. Wiemy też, że według pierwszych założeń od początku był to model z kategorii pojazdów premium. Jakiś czas temu stwierdzono, że był to pojazd, którego rynkowa cena miała plasować się na poziomie około 100 000 dolarów. To całkiem sporo, prawda? W taj cenie oczekiwalibyśmy całkiem dobrze wyposażonej limuzyny. Błąd. Wedle najnowszych informacji, które pochodzą od byłych członków zespołu projektowego, a które pozyskał Mark Gurman, samochód Apple był kilkuosobowym vanem.

Canoo

https://dailyweb.pl/rozladowani/canoo-pickup-z-przyszlosci/

Co więcej, pojazd ten miał mieć kokpit z interfejsem, płynnie łączący się z siedzeniami. Same siedzenia miały przypominać te z prywatnych odrzutowców. Miały też otulać pasażerów i oferować im zmianę pozycji wraz ze składaniem siedzeń z wyciąganiem podnóżków. W samochodzie miały być tylko 4 miejsca. Cały projekt miał wyglądać jak Canooo, futurystyczny van, który używany jest jako shuttle bus w NASA i niedługo trafi do sieci sklepów Walmart i amerykańskiej poczty (wersje dostawcze).

Druga wiadomość jest równie niesamowita. Okazuje się, że system pojazdu od Apple oraz platforma sprzętowa, z której korzystał to daleko posunięte projekty. Platforma została oparta na procesorze, który operował czterokrotnie większą moc od Apple M2 Ultra. Zdaniem Marka Gurmana, ten chip tuż przed anulowaniem projektu Apple Car był już niemal gotowy. Niewykluczone, że po przeniesieniu pracowników, Apple wykorzysta go w innym celu.