Niebezpieczny Saul Goodman na wakacjach. Recenzja filmu Nikt 2
Nikt 2 zagościł w kinach w ten weekend i był to idealny okres na premierę tego filmu. To luźny, wakacyjny film akcji, który podtrzymuje dobry poziom części pierwszej. Zapraszam do mojej recenzji.
Przyznam szczerze, że kiedy oglądałem film Nikt z 2021 roku, to uznałem go za produkcję raczej średnią. Niby mamy świetną scenę akcji w autobusie, a Bob Odenkirk jest fenomenalny, to czegoś mi tam brakowało. Myślę, że największym problemem była opinia wiele osób, że to film w duchu Johna Wicka. I tego się spodziewałem. A to zupełnie inne kino – bardziej wyluzowane, z przymrużeniem oka i z rodzinnym vibem. Po drugim seansie podwyższyłem mu ocenę, bo bawiłem się o wiele lepiej. Czasem tak jest, że kolejne spotkanie jest o wiele lepsze, aniżeli pierwsze. I w sumie czekałem na kontynuację. Muszę przyznać jedno – był to jeden z przyjemniejszych seansów tego lata.
Nikt 2 – recenzja fajnego, wakacyjnego akcyjniaka
Fabuła Nikt 2 nie jest skomplikowana. Główny bohater – Hutch Mansell próbuje wieść normalne życie, ale niestety codzienność bywa przewrotna i mąż oraz ojciec często ma problemy z dotarciem na kolacje, bo akurat jest zajęty ubijaniem zakazanych mord groźnym przestępców. Żona jakby się na to godzi, ma świadomość jego czynów, co w tym gatunku jest dość odświeżające. Oczywiście nie jest z tego powodu zadowolona, ale też rozumie naturę swojego partnera. Nadchodzi jednak czas, że tytułowy Nikt potrzebuje przerwy, bo czuje, że zaniedbuje rodzinę, na której najbardziej mu zależy. Wyjeżdżają na wakacje, gdzie… już po pierwszym dniu wpakuje się w nie lada kłopoty.
I jasne – scenariusz nie jest najwyższych lotów, ale w zasadzie – prostota jest jego największą siłą. Twórcy serwują nieskomplikowany, pretekstowy skrypt, który ma jeden cel – zaserwować widzom kolejne sceny akcji i dozę humoru. W sam raz na wakacje. To fajne kino, a słowa „fajność” używam z premedytacją, bo najlepiej opisuje Nikta 2.
I będziecie się fajnie bawić, kiedy wyłączycie myślenie, bo niektóre sytuacje są mało logiczne i w prawdziwym życiu nasz bohater już dawno dostałby kulkę w plecy. Jest sporo klisz, ale też ciekawych nawiązań, m.in. do japońskiego kina akcji. Reżyser jednak nie sili się, aby film był realny. Serwuje świetne sceny akcji i humor, który świetnie działa.
W Nikt 2 otrzymujemy jeszcze więcej akcji niż w części pierwszej
W drugiej części dzieje się zdecydowanie więcej. Bob Odenkirk co i rusz jest zirytowany, że przypadkowy kontakt z przestępcami zakłócił mu wakacje. Strzela z różnych broni (również takich, jakich nie powstydziłby się sam Al Capone), odrąbuje ręce maczetami i obija pięściami antagonistów w niezwykle efektowny sposób. Raz na jakiś czas coś wysadzi. W zasadzie zabrakło tylko pościgów samochodowych. Twórcy również wykorzystują kultową już scenę z autobusu z pierwszej części, tylko przenoszą ją do turystycznej łódki. Ponownie – jest to jedna z lepszych sekwencji akcji w całym filmie.
W tej części mamy również bardziej wyrazistych antagonistów. To skorumpowany szef okolicznej policji (Colin Hanks) i śmiertelnie niebezpieczna Lendina (Sharon Stone). Troche szkoda, że kobieta nie ma więcej czasu ekranowego, bo był w tej postaci potencjał na coś więcej, co nie zmienia faktu, że jest to świetna kreacja. Ona ma wymalowane zło w oczach. Colin Hanks wspaniale też wypadł z roli szemranego typa, z którym lepiej nie zadzierać.
Mały budżet i świetne sceny akcji
Największym atutem są oczywiście sceny akcji. Film ma – jak na hollywoodzkie standardy – bardzo mały budżet. Są oczywiście sekwencje, kiedy widać, że przydałoby się więcej pieniędzy, ale twórcy też świetnie tuszują mniejszą sumę dolarów. To genialnie wpływa na nasze postrzeganie filmu. Ciekawe wykorzystanie ciemniejszych miejsc na planie, czy domyślanie się, jak Hutch bije przestępców, kiedy mamy przed oczami tylko sam budynek, gdzie odbywa się cała sieczka. Żywe, kreatywne kino ze bardzo dobrze dobranym soundtrackiem i rodziną świadomą poczynań tytułowego bohatera.
Nikt 2 to świetna propozycja dla fanów luźnego kina akcji. Jeśli przymkniemy oko na pewnie zapożyczenia z innych produkcji oraz uproszenia scenariuszowe, to gwarantuje, że nie będziecie narzekać na spędzone 90 minut w kinie. Metraż jest idealny, nie ma czasu na nudę, a sceny akcji są zrealizowane na wysokim poziomie.
I przede wszystkim – Bob Odenikrk jest fenomenalny w swojej roli. Szkoda tylko, że grany przez niego bohater nie ma czasu na przerwę. Z jednej strony – kibicujemy mu, aby miał chwilę wytchnienia, a z drugiej – nie otrzymalibyśmy takiej ciekawej produkcji. Czekam, co twórcy zaserwują w trzeciej części. Nie jest to John Wick i bardzo dobrze. Nikt 2 ma własny charakter i dużą dozę humoru. A Christopher Lloyd na drugim planie to czyste złoto. Idealny film na wakacje. 7/10



