19.11.2025 10:30 | Aktualizacja: 20.11.2025 12:21

To miał być mój ulubiony film 2025 roku, a jest rozczarowanie. Recenzja filmu Uciekinier

Uciekinier w reżyserii Edgara Wrighta był jednym z bardziej wyczekiwanych przeze mnie filmów 2025 roku. W dniu premiery (tj. 14 listopada) ruszyłem od razu do kina i już dostarczam wam moją opinię na temat tego filmu. Niestety – będę sporo narzekał.

uciekinier wyr

Bardzo czekałem na Uciekiniera głównie za sprawą nazwiska reżysera. Twórcą filmu jest Edgar Wright (który napisał również scenariusz do spółki z Michaelem Bacallem), mający w swojej filmografii tak udane tytuły jak Hot Fuzz – Ostre psy, Wysyp żywych trupów, czy Baby Driver. Oczekiwałem, że otrzymam żywiołowe, świetnie zmontowane sensacyjne kino Sci-fi z domieszką komedii. Warto również wiedzieć, że Uciekinier jest ekranizacją książki Stephena Kinga i nie jest to pierwsza próba przeniesienia powieści na duży ekran, aczkolwiek wersja z 1987 roku z oryginałem ma niewiele wspólnego. Film Edgara Wrighta bardziej trzyma się prozy mistrza grozy, ale co z tego? To miało być zdecydowanie lepsze kino. Jednak po kolei.

Uciekinier – recenzja nowego filmu Edgara Wrighta

uciekinier

Uciekinier opowiada historię bardzo specyficznego reality-show. Nasz główny bohater – Ben Richards (Glen Powell) w celu zebrania sporej sumy na leczenie córki bierze udział w turnieju, w którym stawki są bardzo wysokie. Przez 30 dni musi uciekać przez miasto i przeżyć, a po piętach depczą mu doświadczeni w zabijaniu łowcy. Na domiar złego każdy jego ruch jest śledzony przez drony, a mieszkańcy również są łasi na zastrzyk gotówki, pomagając organizatorom. Oczywiście nie każdy z nich ma złe zamiary i znajdą się jednostki, które zechcą pomóc bohaterowi i w walce z systemem.

Można by rzec, że to idealny materiał dla Edgara Wrighta. Spec od świetnego, szybkiego montażu oraz idealnego łączenia go z muzyką (takt utworów podczas wystrzeliwanych pocisków z pistoletów i karabinów w Baby Driver to mistrzostwo świata) wraz z charyzmą Glena Powella oraz komentarzem społecznym to wręcz idealny przepis na sukces. Niestety, ale film ponosi fiasko w wielu momentach, choć oczywiście daleko mu od najgorszego filmu 2025 roku. Najlepszym stwierdzeniem jest: rozczarowanie. Od Edgara Wrighta oczekiwałem zdecydowanie więcej.

Zupełnie nie czuć, że Uciekiner jest filmem Edgara Wrighta

uciekinier4

Po pierwsze – w ogóle nie czuć, że jest to film wyreżyserowany przez tego zdolnego reżysera. To produkcja, w której nie uświadczycie wielu scen, które będziecie wspominać po latach. Są może ze trzy-cztery sekwencje, które mogą robić wrażenie. Jest jeden moment, w którym pojawia się Michael Cera (zdecydowanie jeden z ciekawszych i zabawniejszych elementów filmu), ale przykro mi to pisać, ale to bardzo podobny motyw użyty w tanim popcorniaku od Prime Video. Mam na myśli Sojuszników i właśnie w tym filmie bardziej czuć sznyt Edgara Wrighta, aniżeli w produkcji, która wyszła spod jego ręki. Bardzo niecodzienna sytuacja.

Po drugie – Uciekinier to lepszy pomysł na grę wideo, aniżeli kino sensacyjne. Nasz bohater na swojej drodze spotyka wielu bohaterów i w zasadzie nie są oni istotni. Pełnią oni nieco funkcję gamingowych NPC-ów, którzy muszą pojawić się podczas podróży Bena Richarda. To takie ważniejsze questy, których cel jest jeden – przemieścić się od punktu A do B, zdobyć broń, a potem zapomnieć o istnieniu tych postaci.

Subskrybuj DailyWeb na Youtube!

Film jest zdecydowanie za długi o jakieś 20-30 minut i to niesamowite, jak bardzo nie ma on własnej tożsamości. To bardzo monotonny seans bez wyjątkowych aspektów technicznych. Nieco bez serca dla bohaterów i wiadomo, że kibicujemy Benowi, ale największa zasługa w tym samego Glena Powella, który dźwiga na swoich barkach niedoskonałości scenariusza.

Nieprzewidywalność fabuły jest bardzo przewidywalna i zamiast oferować intrygujące plot-twisty serwuje nam masę schematów, a także dziur logicznych, nawet w postępowaniu głównego bohatera. On wie, jakimi zasadami kieruje się świat przedstawiony. Telewizja kłamie, a on i tak potrafi uwierzyć w proste triki producentów.

Uciekinier ma parę zalet, o których trzeba wspomnieć

uciekinier2

Do jeszcze jednej rzeczy się przyczepię, jednak przyszedł teraz czas na parę pochwał. Tak jak wspomniałem – nie jest to najgorszy film 2025 roku. Ma parę elementów, które sprawiają, że nie chcemy wyjść z kina. Pierwszym z nich jest Glen Powell, który jest rewelacyjny w głównej roli. To bohater pełen charyzmy, którego lubi kamera. Oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie pokazał tyłka i zgubił ręcznik, jednak abstrahując od tego dosyć zabawnego motywu to postać z pazurem, który nie daje sobie w kaszę dmuchać. To taki świetnie zmotywowany anarchista, który lubi sobie igrać z organizatorami.

Coraz bardziej lubię tego aktora. Zauważyłem jego buntowniczy charakter postaci o de facto złotym sercu w Top: Gun Maverick i Twisters. W Uciekinierze również daje popis aktorski. To zgrabne połączenie urokliwego twardziela, dowcipnisia i profesjonalnego iluzjonisty różnych głosów i mistrza kamuflażu. Reszta obsady to również kolejne z plusów. Zarówno wspomniany Michael Cera, jak i prezenter, grany przez Colmana Domingo oraz Josh Brolin w roli nieetycznego producenta zaliczają świetne kreacje. Nie ma się do czego przyczepić.

uciekinier3

Uciekinier to również ciekawy komentarz na temat telewizji i tego, jak to medium manipuluje publicznością. W dobie AI to niezwykle aktualny temat. Deep-fake’i, inne oszustwa wizualne, głosowe oraz doszukiwanie się przez internetowych ekspertów nieścisłości – szczególnie tych, w których ingerencja miała sztuczna inteligencja.

To też zwrócenie uwagi na społeczeństwo, które chce wszystkich podglądać i jak social media zmieniają się pod kątem treści. Im więcej kontrowersji i brutalności na ekranie, tym oglądalność oraz klikalność jest lepsza. Co jednak się stanie, kiedy publiczność odkryje, że media kłamią? Czy doświadczymy tego w finale? Co jest prawdą, a co jest oszustwem i jaki będzie to miało wpływ na społeczeństwo? Tego nie zdradzę, ale powiem tylko, że ostatnie 5 minut jest totalnie zbędne i mam wrażenie, ze dopisane na sam koniec. Niepowiedzenie pewnych sytuacji byłoby świetnym, otwartym zakończeniem. I to mój ostatni zarzut – finał nie jest satysfakcjonujący.

Ocena końcowa

uciekinier5

Uciekinier miał być moim ulubionym filmem 2025 roku, a niestety okazał się ogromnym rozczarowaniem. Nie zrozumcie mnie źle – to nie jest najgorsza produkcja, ale po Edgarze spodziewałem się po prostu lepszego kina. Ma parę zalet z aktorstwem i komentarzem społecznym na czele, ale to zdecydowanie za mało, aby dać mu więcej niż 5/10.


Predator: Strefa zagrożenia nie powinien się udać, a sprawia sporo frajdy. Recenzja nowego filmu Disneya

Predator: Strefa zagrożenia nie powinien się udać, a sprawia sporo frajdy. Recenzja nowego filmu Disneya

Predator: Strefa zagrożenia zadebiutował w miniony piątek na ekranach kin. Czy potrzebowaliśmy kolejnego filmu z tego uniwersum w zupełnie innej formie, czyli kosmicznego łowcy w roli protagonisty bez maski i…

Humor też mógłby być lepszy, postaci drugoplanowe bardziej istotne, a scenariusz lepiej rozpisany. Mam poczucie, jakbym obejrzał przeciętnego akcyjniaka, bez żadnej finezji i interesujących aspektów technicznych. Oczywiście Uciekiniera da się obejrzeć, ale spokojnie można poczekać na streaming.