Mam nadzieję, że Framework spełni moje marzenia o laptopie zbudowanym z modułów
W zasadzie już teraz można sobie skonfigurować własnego laptopa marki Framework, ale jeszcze nie da się go zamówić do Polski.
Nie ukrywam, że Framework obserwuję od dłuższego czasu. Jestem człowiekiem, dla którego niezwykle ważna jest możliwość naprawiania urządzeń i ubolewam nad tym, że wiele z nich to skomplikowane jednorazówki. Przed pandemią kupiłem sobie nowego laptopa i z perspektywy czasu widzę, że to był dość kiepski wybór. Pracuję z domu, mój ASUS stał się komputerem stacjonarnym z dodatkowym ekranem. Co mogę w nim wymienić? Samemu, niewiele, z pomocą serwisu trochę więcej. Cieszę się, że bez problemu jestem w stanie go wyczyścić. Mam też MacBooka. Tam mogę wymienić pieniądze na nowy komputer. Dlatego z dużym zainteresowaniem śledzę różnego rodzaju alternatywy, które mają szansę rozruszać trochę ten odrobinę skostniały świat laptopów.

Framework, już teraz, pozwala na skonfigurowanie własnej wersji urządzenia
Można wybierać pomiędzy procesorami do Intela a AMD. Ta druga firma pojawiła się niedawno. Sprawdziłem ile kosztowałaby wersja 13-calowa z AMD Ryzenem 7040 na pokładzie, 32 GB RAM DDR5 oraz 1 TB dyskiem SSD. Wyszło 1800 Euro, co daje około 8500 złotych (VAT już wliczony!). Dorzuciłem tam trochę modułów, wybrałem wersję bez systemu operacyjnego. Z mojej perspektywy to dużo, bo w tej kwocie jestem w stanie zmontować przyzwoity komputer stacjonarny. Na dodatek Framework nie pozwala na wybranie dedykowanej karty graficznej, użytkownik zostaje tylko i wyłącznie z tą zintegrowaną. W takim ujęciu te laptopy nie są atrakcyjne dla szerokiego spektrum odbiorców. Niby można sobie wybrać moduły, a po otrzymaniu paczki złożyć laptopa. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby kupić tylko płytę główną, a dysk oraz pamięć RAM mieć spoza oficjalnego sklepu. Wtedy cena będzie odpowiednio niższa, tylko czy dalej Framework będzie wart zachodu?
Prawda jest taka, że siłą ten firmy jest to, że, dzięki modułowej konstrukcji, ich sprzęt można ulepszać oraz naprawiać. Wychodzi nowy procesor albo ulepszona płyta główna? Cyk, wymiana. Popsuł się moduł HDMI? Jest dostępny w sklepie, można zamówić. Szlag trafił ekran, kilka miesięcy po gwarancji? Też można wymienić.
Najbardziej odjechane jest to, że do wielu wymian wystarczy posiadać śrubokręt krzyżakowy oraz coś do podważania plastiku. Żadnych dziwnych śrubek oraz specyficznych narzędzi. Jeśli akurat czytasz ten tekst na MacBooku, to zobacz, czy masz w domu wkrętak potrzebny, aby zdjąć obudowę. Pod żadnym pozorem tego rób! To tylko taki mentalny eksperyment, aby zobaczyć, co masz pod ręką na wypadek awarii. Jeśli na Twoim biurku stałby 13-calowy Framework, problemów byłoby mniej. Na dodatek na iFixit można znaleźć ładny film z rozbiórki laptopa, sam portal ocenił go na 10/10 jeśli chodzi o możliwości demontażu. Instrukcje na temat wymiany poszczególnych podzespołów znajdują się na stronie firmy i na dodatek są całkiem przystępnie napisane. Mnie zawsze interesuje to, jak łatwo da się wymienić baterię. Okazuje się, że w przypadku Framework, nie trzeba się obawiać, że będzie zalana żywicą.
Wysoka naprawialność tego laptopa, bardzo mnie kusi, ale odstrasza mnie konieczność wydana 8500 na wersję, która by mnie interesowała. Pewnie, że na stronie da się wyklikać coś tańszego, ale zejście poniżej 1000 Euro (4600 złotych) jest niemożliwe. A w sklepach z elektroniką jest mnóstwo tańszych laptopów. Działają, spełniają swoje zadania, w domu nie da się ich naprawić.

Tylko czy to jest dla wszystkich ważne? Framework, przy obecnych kosztach, raczej nie zawita pod każdą strzechę
To ciekawostka dla tych, którzy interesują się sprzętem komputerowym oraz prawem do naprawy. Pozostali będą decydowali się na bardziej rozpoznawalne marki. Tym bardziej że wiele z nich okrzepło już na rynku, a Framework jeszcze nie. Mam nadzieję, że w następnych latach to się wydarzy, ponieważ kierunek rozwoju jest niezwykle ciekawy. Jednak nie będzie miał znaczenia, jeśli firma zniknie z rynku. Skąd wtedy wziąć płytę główną, ekran albo niektóre moduły? RAM lub SSD wcale nie muszą być z oficjalnego sklepu, ale cześć elementów już tak. Powinny być stworzone z myślą o ich wymianie w laptopie Framework, inaczej nie będą pasować. Widzę tutaj duże zagrożenie i stąd biorą się moje obawy o sensowność inwestycji. Komputer stanowi kluczowe narzędzie w mojej pracy i chciałbym móc z niego jak najdłużej korzystać. Jeśli zdecydowałbym się na coś z wymienialnymi modułami, to chciałbym, aby były dostępne na rynku.
Dość o problemach! Pora na kilka wiadomości, które podnoszą atrakcyjność laptopów Framework. Przede wszystkim na się pojawić wersja 16-calowa. Uważam, że jest to dobra informacja, nie każdy lubi małe ekrany, są ludzie, którym monitory na biurku przeszkadzają. Ta nowa matryca to nic!
Nowy Framework będzie wyposażony w możliwość dodania dedykowanej karty graficznej.
Na materiałach promocyjnych wygląda to ciekawie. Laptop Framework będzie miał specjalne gniazdo umieszczone na spodzie w tylnej części komputera. Tam będą mogły trafiać różne rozszerzenia, łatwo będzie je zmieniać. Daje to wiele ciekawych możliwości, a karty graficzne to tylko jeden przykładach. Najbardziej rozbudzający wyobraźnię, bo wtedy nic nie stoi na przeszkodzie, aby, co kilka lat, ulepszać swój sprzęt. Jeśli ta firma odniesie sukces, pojawią się zainteresowani producenci sprzętu, to Framework uplasuje się wysoko w moim rankingu kandydatów na nowego laptopa. Ciekawe jest to, że rozwiązanie zostało już opublikowane na GitHubie, na oficjalnym repozytorium firmy. Jest w formie otwartoźródłowej, a więc możliwości produkowania takich rozszerzeń stają się nieograniczone. Pojawia się opcja, posiadania różnych dodatkowych modułów i wymienianie ich w zależności od potrzeb.
Czy dzisiaj zdecydowałbym się na wydanie pieniędzy na laptopa Framework? Nie sądzę. Fascynuje mnie podejście tej firmy do tworzenia sprzętu, ale wolę poczekać i poobserwować, w jakim kierunku się rozwinie. Chciałbym mieć takiego laptopa, w którym mogę łatwo wymieniać moduły i cieszyć się mobilnością połączoną z wachlarzem możliwości.
