Pierwszy laptop dla dziecka, czyli wprowadzenie do prawdziwej technologii
Nie ma obecnie opcji, by wychować dziecko bez technologii. Byłoby to zresztą bezsensowne i bezpodstawne, warto jednak wiedzieć, kiedy odstawić zabawkowy laptop i pozwolić przesiąść się na pełnoprawny sprzęt z dostępem do internetu. Zobacz, jaki powinien być pierwszy laptop dla dziecka.
Kiedy zabawka już nie wystarcza
Laptop-zabawka, nazywany też wzniośle laptopem edukacyjnym lub interaktywnym, jest w gruncie rzeczy nieskomplikowanym urządzeniem z niewielkim ekranem wyświetlającym proste grafiki złożone z miniaturowych kwadratów. W pamięci ma kilka dziecinnie prostych gier oraz zabawy polegające na dodawaniu, odejmowaniu, wstawianiu brakujących liter lub powtarzaniu czytanych liter.
Tak naprawdę nie ma on nic wspólnego z prawdziwym laptopem. Może poza kształtem, który przy odrobinie dobrej woli i przymkniętych oczach można uznać za podobny do pełnoprawnego notebooka.
Nie nauczy on jednak obsługi systemu Windows, aplikacji Word, Excel, PowerPoint, Outlook, Paint ani przeglądarek Firefox, Chrome lub Edge, nie mówiąc już o komunikatorach wideo w rodzaju Teams, Zoom, Discord itp. Do tego niezbędny jest laptop sensu stricte.
Rodzice, przed którymi rozpościera się wizja zakupu pierwszego laptopa dla dziecka, stają przed dwoma wyzwaniami:
- Kiedy kupić dziecku pierwszego laptopa?
- Jaki powinien być pierwszy laptop dla dziecka?
Odpowiedź na pierwsze pytanie jest niezwykle ważna, wręcz kluczowa, bo odpowiedzialny rodzic ma na uwadze rozwój psychoruchowy pociechy. Dobrym moment pojawia się w okolicach 10 roku życia, choć prawdą jest, że już pierwszoklasista ma w szkole zajęcia z obsługi komputera. Uzasadnione jest zatem użytkowanie sprzętu w domu.
Czy musi od razu mieć go na własność? Niekoniecznie. Pierwsze kroki w materii komputerowej dobrze jest stawiać razem z rodzicem i z jego laptopem (względnie ze starszym rodzeństwem, choć to najpewniej zakończy się konfliktem). System Windows pozwala wydzielić osobnego konto dla dziecka z opcją blokady niektórych ustawień (ochrona rodzicielska).
Drugie pytanie zawiera w sobie pierwiastek pieniężny. Tylko ile powinno się wydać na pierwszy laptop dla dziecka? Ile zapłacić, by nie był to szrot pracujący w ślimaczym wprost tempie, przyprawiający o ból głowy przy każdej czynności?
Od razu odrzuć pokusę kupienia czegoś używanego w cenie niewiele wyższej od laptopa-zabawki. Te urządzenia mają najlepsze lata za sobą i wprawdzie działają, lecz na pokładach mają stare komponenty – powolne, pozbawione już niejednokrotnie aktualizacji. To samo dzieje ze starym Windowsem, na przykład z numerem 7, którego Microsoft już nie wspiera i wspierać nie będzie. Takiego sprzętu nie należy w ogóle podłączać do internetu, bo nie jest chroniony praktycznie przed niczym.
Kluczowe cechy pierwszego laptopa
Szczegółowe informacje na temat pierwszego znajdują się w poradniku: Pierwszy laptop dla dziecka. Jaki powinien być? Który model wybrać?
Tutaj skupimy się tylko na wyświetlaczu oraz systemie operacyjnym. Dwóch ważnych kwestiach rzutujących na komfort obsługi urządzenia, a także na bezpieczeństwo dziecka w sieci.
Czy dla małego człowieka najodpowiedniejszy będzie mały laptop, na przykład 13-calowy? Otóż nie. Po pierwsze ze względów finansowych – te mniejsze są droższe, zaliczają się bowiem do elitarnego grona urządzeń biznesowych. Są one świetnie wykonane, szybkie i nowoczesne, lecz oferują przy tym szereg funkcji, jakie dzieciom do szczęścia nie są potrzebne.
Spójrz lepiej na nieco większe laptopy – 14 cali, 15,6 cala oraz 16 cali. Te ostatnie wcale nie będą za duże, przy okazji wcale nie są droższe od modeli 15-calowych. Większy wyświetlacz nie zmusza do siadania jak najbliżej dla zachowania dobrej widoczności i niweluje chęć pochylania sylwetki do przodu (garbienia się), a to z perspektywy argument nie do przecenienia.
Sama matryca nie musi być jednak z najwyżej półki – wystarcza VA, która odznacza się szerokimi kątami patrzenia, dobrymi kolorami i niezłą jasnością. Niezłą, czyli wystarczającą na potrzeby dziecka używającego laptopa w 99% przypadków u siebie w pokoju. Tę dotykową także odpuść. Celuj za to w rozdzielczość Full HD, ona zaspokaja zapotrzebowanie Windowsa i aplikacji, a nawet niewymagających gier.
Co do systemu operacyjnego, Microsoft udostępnia coś, co się nazywa Windows S – jest to odsłona zawierająca pewne ograniczenia. Najważniejszym z nich jest blokada pobierania czegokolwiek, co znajduje się poza Microsoft Store (sklepem z aplikacjami Windows). Microsoft bierze tym samym na siebie funkcję ochroniarza.
Microsoft Store jest przestrzenią wolną od aplikacji szpiegujących, hakerskich i scamerskich. Znajdują się tam za to wszystkie aplikacje, jakich dziecko może potrzebować do nauki. Są tam też gry. Co ważne, Windows S nie jest opcją dożywotnią. System ten da się rozszerzyć do wersji Home, gdy rodzic uzna, że to już ten moment.
Więcej praktycznych porad czeka w poradnikach sklepu internetowego TechLord
Artykuł sponsorowany, dostarczony przez zewnętrznego partnera.

