Knog Scout – czyli alarm dla… roweru. Czy to ma sens? Pierwsze wrażenia
Jest nas dwóch w zespole, którzy serce oddali rowerom. Mamy też nawet redakcyjnego antyfana rowerów, chociaż sam jeździ systematycznie na trenażerze. Miks wybuchowy, niemniej z ogromną przyjemnością wzięliśmy do testów… alarm rowerowy. Knog Scout to urządzenie, które ma chronić Twój rower przed kradzieżą. Czy ma ono sens? Jak działa? Zapraszam do pierwszych wrażeń.
Kradzież rowerów to problem dość powszechny. W 2021 roku w Polsce skradziono ponad 13,5 tys. jednośladów, a w stosunku do 2020 roku, to wzrost o ponad 750 sztuk. Nie dziwi nic, tym bardziej że same rowery przez ostatnie dość dziwne i pandemiczne lata zyskały mocno na popularności, a poprzez fakt, że fabryki, które dostarczały komponenty, rowery stały się także dobrem deficytowym. To oczywiście musiało mieć bezpośredni wpływ na rosnącą statystykę kradzieży.
Zmierzam tym statystycznym wstępem, że każde zabezpieczenie roweru z pewnością jest na wagę złota. Oczywiście zaczynając od bardziej systemowych i klasycznych rozwiązań, jak porządne zapięcia rowerów, gdy zostawiamy je w miejscach publicznych, kończąc na nieco prostszych rozwiązań jak np. trackery.
Sam co do zasady swoich rowerów nie zostawiam w miejscach publicznych, a to chyba najbardziej bezpieczna opcja, chociaż pewnie nieosiągalna dla osób, które codziennie dojeżdżają rowerem do pracy. Okazuje się jednak, że prócz klasycznych rozwiązań i zabezpieczeń roweru, producenci akcesoriów rowerowych przychodzą z kolejnymi innowacjami. Marka Knog opracowała urządzenie, które ma pełnić role alarmu rowerowego. Tak się składa, że Knog Scout, bo tam alarm się nazywa, trafił do nas na testy. Oto garść pierwszych wrażeń na gorąco.
Poznajcie Knog Scout – alarm… rowerowy
Knog Scout trafił w moje ręce zapakowany w bardzo niewielkie i przede wszystkim lekkie opakowanie. Waga tu oczywiście nie pozostaje bez znaczenia, gdzie każdy prawdziwy maniak rowerowy walczy, by ograniczyć masę roweru do minimum (przy okazji często zapominając, że czasem lepiej zrzucić z brzucha dodatkowe gramy niż z roweru). Scout waży raptem 25 gramów, co jest naprawdę zaskakujące, tym bardziej że posiada baterię, która ma starczyć aż na bagatela 6 miesięcy działania!
W opakowaniu znajdziemy wszystko, co niezbędne. Mianowicie samo urządzenie, które montowane jest pod bidon i teraz od Was zależy czy chcecie je przykryć gumowym, żarówiastym etui, który rzuca się w oczy (najpewniej, by ostrzec złodzieja o obecności alarmu, wówczas nie montujecie koszyka na bidon) lub bezpośrednio pod bidon. Knog dostarcza w zestawie śruby zabezpieczające przed odkręceniem, a także narzędzie, którym przykręcicie Scouta do roweru.
W następnym kroku pozostaje sparowanie urządzenia z aplikacją, za pośrednictwem której możemy urządzenie uzbroić. Jest to również możliwe, jeśli przytrzymamy przycisk na samym urządzeniu przez kilka sekund. Działania Knot Scout jest bardzo prosta, w momencie uzbrojenia, wykrywa on zmianę położenia roweru i… wywołuje alarm o głośności 85 dB, a także informuje nas bezpośrednio w smartfonie.
Alarm działa dość precyzyjnie i wystarczy właściwie niewielki ruch, by wyzwolić alarm. Przy pierwszym uruchomieniu miałem obawę, czy moje bębenki w uszach wytrzymają, ale okazuje się, że bez przeszkód. Alarm robi zamieszanie i wzbudza ciekawość i spojrzenia i tym samym informuje właściciela i najpewniej taki jest cel, zamiast obezwładnić złodzieja dźwiękiem (a mógłby! ;) ).
Mało tego, Knog Scout ma wbudowany tracker, w związku z tym, posiadacze smartfonów od Apple, mogą dodać urządzenie do listy sprzętów, które można śledzić. Zaskakująco działa to bardzo sprawnie.
Pomysł jest świetny, na pewno to doskonałe uzupełnienie arsenału zabezpieczeń roweru przed kradzieżą. Ja biorę się na testy praktyczne, a o efektach tych działań, w postaci recenzji, będę Was informował wkrótce.








