Moja wewnętrzna batalia trwa w najlepsze. Siły rozsądku z nierównymi siłami bycia gadżeciarzem walczą ze sobą w dość wyrównanej walce. Sami wiecie, jak to jest, wiem, że czegoś potrzebuje, ale mój portfel nie do końca mi wierzy. Chce kupić internet od Starlink, ale ciągle szukam powodu, dlaczego nie powinienem go kupić i chyba jeden znalazłem, nie jest on być może kluczowy, ale dość frustrujący.

Mieszkam pod Trójmiastem, można rzec, że to wieś, która przekształca się z każdym rokiem w sypialnie trzech miast lub po prostu oazę dla osób, które chcą mieć dom, duży ogród, ale nie chcą zbyt daleko uciekać od miasta. Ja reprezentuje drugi obóz. Mieszka mi się tutaj wybornie, cisza, spokój i jest i wielki, wymarzony ogród. Praca z domu, a więc nie trzeba gnić w korkach, dojazdach do biura, scenariusz idealny.

No może prawie idealny

Niestety wad nie brakuje, a pierwszą i największą z nich jest fakt, że dostępność operatorów internetowych jest właściwie żadna. Do wyboru mam operatorów mobilnych lub internet radiowy.

Po swoich krótkich doświadczeniach z internetem LTE, który do godzin popołudniowych działa jeszcze na tyle, że można przeprowadzić rozmowę przez MS Teams, a wieczorami jest prawdziwy dramat. Gołębie lecące z pakietami byłby bardziej sprawne niż wspomniany internet. Trochę nie mając wyjścia, zdecydowałem się na internet od lokalnego operatora, który połączenie dostarczył do mnie radiowo.

Jeszcze za czasów studenckich, kiedy pracowałem w firmie, która była właścicielem dość dużej sieci osiedlowej, pamiętałem, że radiówka to absolutnie najgorsze zło. Rozwiązanie dla tych, którzy chcą mieć koniecznie internet, gotowi są na wszystkie męki z tym związane, bo nie ma możliwości przeprowadzenia kabla. Próg ich bólu był naprawdę wysoki. Bałem się tego scenariusza w swoim wypadku i jak się okazało, w sumie niepotrzebnie.

Radiówka działa zaskakująco dobrze, a skok technologiczny na przestrzeni ostatnich 20 lat chyba sporo namieszał. Boli jednak serce, kiedy za internet 60 Mbps na 12 Mbps z publicznym adresem IP przychodzi mi płacić każdego miesiąca niespełna 150 PLN. Żeby jednak było jasne, ten internet w stosunku do tego, jak zapamiętałem, jak działa radiówka te 20 lat temu – to działa wyśmienicie. Jednak porównując do standardowego internetu po kablu w centrum miasta (i nawet nie mówię o światłowodzie), działa koszmarnie. Niestety skaczące pingi uniemożliwiają gry w jakiekolwiek gry online (oh, kiedy to było, kiedy człowiek mógł rundkę w CoD strzelić tuż przed snem), ale nie to jest najgorsze.

Internecie, nie zrywaj!

To, co frustruje mnie najbardziej to utraty pakietów. W praktyce to oznacza dalej, że w gry online nie pograsz (jestem w stanie się z tym pogodzić, bo i tak wiecznie czasu brakuje). Przechodząc do sedna, to rozmowy na MS Teams. Kiedy utracisz połączenie na 15-30s to już lekko nie jest, tym bardziej jeśli sam prowadzisz spotkanie. Wówczas powstaje niepotrzebne zamieszanie i niepotrzebne nerwy. Problem nie był dotkliwy dopóty, dopóki nie miałem cało-tygodniowego szkolenia, gdzie faktycznie wisząc 8h online, dopiero zdałem sobie sprawę ze skali problemu. I oczywiście, to ekstremalna sytuacja, bo calli w ciągnie dnia jest kilka kilkudziesięcio-minutowych, ale to doskonały pretekst do tego… żeby kupić Starlink!

Bije się z myślami, a bo:

To właśnie ten ostatni punkt związany jest moim dość bitowym nagłówkiem. Cały zestaw Starlink składa się z anteny, statywu, do którego możecie przyczepić antenę i postawić całość na np. tarasie, routera i przewodów. Niestety przewody te są tak skonstruowane, że przepchnięcie ich przez jakąkolwiek dziurę wymaga… dużego otworu.

68747470733a2f2f6170692e737461726c696e6b2e636f6d2f7075626c69632d66696c65732f537461726c696e6b4361626c655f31313030783632302e706e67

Wszystko przez to jak zakończone są wtyczki. Rozumiem ideę, by wszystko upraszczać, ale na litość… czy nie można było ich zrobić zdejmowanych? Tak by nie trzeba było w ścianie robić dziury na ponad 2 cm średnicy?

Mało tego, jak donosi Reddit, okazuje się, że w środku mamy zwykły przewód kat 5e. Po co te wszystkie wymyślne cuda? Oczywiście można w ścianie i zrobić 10 cm dziurę, tylko po co, jeśli wystarczyłoby, że miałaby 1 cm średnicy i mniej? Serce mi pęka już nie tylko od patrzenia na cenę Starlink, ale także z każdym kolejnym teoretycznie niepotrzebnym otworem, który muszę zrobić w elewacji swojego świeżo zbudowanego domu. Oczywiście mogłem przewidzieć jak temat ugryźć na etapie budowy, a teraz trzeba sobie jakoś radzić.

Starlink 210716 Masonry Routing Kit

Nie mam jeszcze pomysłu jak sprawnie przeprowadzić kabel z dachu (bo już wiem na podstawie testów, że musi być na dachu), a przez kanały wywiercone w kominie przez operatora radiowego nie uda się, bo nie starczy tyle przewodu. Pojawia się opcja przedłużenia, ale ponoć trzeba przedłużkę zasilić i wszystko zaczyna się komplikować i podnoszą się koszta. I jeszcze ta cholerna dziura.

A wiecie, co jest najgorsze? Że nawet to mnie nie odpycha od zakupu, w myśl zasady: eeee, jakoś to będzie.

DisplayPort 2.1 oficjalnie ogłoszony przez VESA. Jakie różnice względem DP 2.0?