iPhone Pocket od ISSEY MIYAKE i Apple narobił szumu. Jestem jednak pewny, że to ludzie zwariowali, nie Apple.
Apple oraz ISSEY MIYAKE, japońska firma modowa prezentują kieszeń iPhone Pocket w cenie od 149,95 dolara. Świat oszalał na jej punkcie i to wcale nie w pozytywny sposób.
Chambre Syndicale de la Haute Couture to paryska organizacja, która przyznaje tytuł „wysokiej mody” najbardziej prestiżowym brandom i projektantom. Zmarły ISSEY MIYAKE niegdy o to nie zabiegał, ale gdyby przyznawać ten tytuł za zasługi, artyzm, wizje, filozofię, ekologię i wpływ na rynek to jestem pewny, że zdobyłby go kilkukrotnie. Teraz firma ISSEY MIYAKE zaprojektowała z Apple etui dla iPhone’a, a ludzie są zbulwersowani wysoką ceną.
iPhone Pocket od ISSEY MIYAKE i Apple

Apple zaprezentowało właśnie iPhone Pocket, to stworzone wspólnie z ISSEY MIYAKE etui dla iPhone’a w dwóch rozmiarach i kilku kolorach. Charakteryzuje się ono dzianinową konstrukcją 3D, która dopasowuje się do każdego modelu iPhone’a. Wersja Short występuje w 8 kolorach i cenie 149,95 dolara (około 550 zł). Wersja dłuższa dostępna jest w 3 kolorach i kosztuje 229,95 dolara (około 840 zł).

„Projekt iPhone Pocket oddaje więź między iPhonem a jego użytkownikiem, jednocześnie pamiętając, że produkt Apple został zaprojektowany tak, aby był uniwersalny pod względem estetycznym i wszechstronny w użyciu” – powiedział Yoshiyuki Miyamae, dyrektor ds. projektowania w MIYAKE DESIGN STUDIO. „iPhone Pocket zgłębia koncepcję „radości z noszenia iPhone’a na swój własny sposób”. Prostota jego designu odzwierciedla naszą filozofię w ISSEY MIYAKE – ideę pozostawiania rzeczy mniej zdefiniowanych, aby dać im swobodę i osobistą interpretację”.
Można się tu doszukiwać inspiracji w iPod Socks — etui w formie skarpety dla iPoda, które dostępne było na rynku już w 2004 roku. Nowy iPhone Pocket rozwija jednak inną koncepcję „jednego kawałka materiału”. Projekt pozwala zmieścić zarówno iPhone’a jak i dodatkowe małe przedmioty. Dłuższa wersja może być noszona na ramieniu, natomiast krótszą można łatwo zawiesić na torebce. Całość zachowuje charakterystyczny dla projektów ISSEY MIYAKE pliss. Gdy materiał się naciągnie, delikatnie się uchyli dzięki czemu można zerkać na wyświetlacz iPhone’a.
„Apple i ISSEY MIYAKE łączy to samo podejście do dizajnu, w którym liczy się jakość wykonania, prostota i radość użytkowania”, mówi Molly Anderson, wiceprezeska Apple w dziale Industrial Design. „Ta zmyślna dodatkowa kieszeń odzwierciedla te idee i stanowi naturalne dopełnienie naszych produktów. Paleta kolorystyczna kieszeni iPhone Pocket została z rozmysłem zaprojektowana tak, aby pasować do wszystkich modeli i kolorów iPhonów, co pozwala użytkownikom na tworzenie własnych spersonalizowanych kombinacji. Kieszeń o charakterystycznej sylwetce to nowy i elegancki sposób noszenia iPhone’a, słuchawek AirPods i ulubionych przedmiotów codziennego użytku.”
Kieszeń wykonano w Japonii, a wyjątkowa dzianinowa faktura i konstrukcja jest owocem badań i prac rozwojowych przeprowadzonych przez ISSEY MIYAKE. Firma dzięki wspomnianej koncepcji „jednego kawałka materiału” ma na nowo interpretować codzienną funkcjonalność, która wyróżnia jej kultowe plisowane produkty. Warto tu też powiedzieć, że na każdym etapie produkcji japońska marka ściśle współpracowała z Apple Design Studio.

Wielka drama w internecie
Apple nie bez powodu współpracuje z ISSEY MIYAKE. Nie wiem, czy wiecie, ale czarny golf Steva Jobsa, który jest tak charakterystycznym elementem jego ubioru był wykonany przez ISSEY MIYAKE. Wiąże się to z ciekawą histrorią. W latach 80. Jobs podczas wycieczki do Japonii wizytował fabrykę Sony. Wszyscy pracownicy nosili tam uniformy zaprojektowane przez ISSEY MIYAKE, które sprawiały, że cała załoga czuła ponoć lepszą więź. Pomysł spodobał się Jobsowi i chciał go wprowadzić w Apple, ale ludzie stanowczo zaprotestowali. Poprosił on jednak o zaprojektowanie komfortowego golfa dla siebie samego. W ten sposób powstał nowy model mock turtleneck, którego Jobs zamówił około 100 sztuk, tak by wystarczyło mu to do śmierci…
Internet wczoraj znowu oszalał, a zapalnikiem była premiera iPhone Pocket. Oczywiście powodem był nie tylko sam produkt, ale jego za wysoka w opinii internautów cena. Ludzie piszą, że Apple oszalało. Prawda jest jednak taka, że to ludzie są odklejeni.
Kogo w tym świecie interesuje wysoka cena? Kupujemy za drogie samochody, za drogie komputery i smartfony, chodzimy do za drogich knajp, a bulwersuje nas etui na iPhone’a. Można powiedzieć, że nie każdy sobie na to może pozwolić. Prawda jest jednak taka, że płacimy więcej za tusz do drukarki niż za perfumy Chanel (koszt tuszu 15 ml to około 80 zł, przeliczcie sobie to przez pojemność ulubionych perfum). Saszetka papryki z Polski potrafi z kolei kosztować w przeliczeniu tyle, ile słynna wołowina Wagyu ściągana z Japonii. Dalej wszystkich jednak szokuje to, że największa firma na świecie i luksusowa marka odzieżowa nie sprzedają swojego produktu za 25 dolarów.
Najbardziej irytuje mnie jednak nie dzikie zafiksowanie na punkcie ceny produktów Apple i oceny ich opłacalności, ale hipokryzja komentujących. Jeden z najpopularniejszych tech youtuberów w anglojęzycznym zrobił sobie wycieczkę po Apple, wyśmiewając cenę i formę produktu. Co ciekawe nie miał problemów z zapłaceniem w 2017 roku 50 000 dolarów zaliczki za Teslę Roadster, która do dziś nie powstała (dopiero po 8 latach udało mu się wywalczyć zwrot). Nie miał też problemu, żeby oferować subskrypcję na tapety na smartfona za 70 zł za miesiąc!
Można by tu było też powiedzieć coś o wolnym rynku — chcesz to kup, nie chcesz, nie kupuj, ale ludziom chyba marzą się czasy, jak te w naszym kraju gdy na pólkach do wyboru był tylko ocet, musztarda i kasza.
Jestem więc pewny: to nie Apple oszalało, to świat…










