Epic Games i Apple poróżnili się kilka lat temu, przez co popularny battle royale zniknął z Apple App Store. Twórcy Fortnite nie mogli tego przeboleć i udali się do sądu, w którym przegrali z gigantem z Cupertino. Apelacja na wyrok okazała się równie nieskuteczna. Jedna kwestia jest jednak zabawna.

Wszystko zaczęło się od decyzji Epic Games związanej z możliwością kupowania dodatków do gry Fortnite. Gracze chętnie wykorzystywali dostępny system mikropłatności i wszystko byłoby w porządku, gdyby twórcy nie wpadli na pomysł wdrożenia własnego systemu płatności. Rzecz jasna – rozwiązanie to działało nijako obok systemu rozliczeń App Store. To kłóciło się z polityką sklepu i umową. W efekcie, gigant z Cupertino zdecydował się usunąć rozpoznawalny battle royale z repozytorium. Rozpoczęła się istna przepychanka i straszenie prawnikami. Koniec końców, temat trafił na wokandę.

Epic Games 2

Apple wygrywa z Epic Games niemal na całej linii. Jest jednak jedno ale

Sąd pierwszej instancji odrzucił 6 na 7 „zarzutów” Epic Games, które dotyczyły monopolu Apple. Z wyroku wynikało jasno, że Apple nie wykorzystuje dominującej pozycji. Sprawa jest o tyle interesująca, że firma z Cupertino pobiera 30 proc. prowizje od transakcji przeprowadzonych w ramach platformy App Store. Według sądu twórcy Fortnite złamali umowę z Apple i powinni zapłacić odszkodowanie w wysokości 3,6 mln dolarów. W teorii można więc pomyśleć, że Epic przegrało.

Praktyka jest jednak nico inna. Sąd orzekł bowiem, że firma powinna zezwolić na przekierowanie konsumentów do zewnętrznych systemów płatności w sieci. To triumf Epic, ale wątpię, czy którykolwiek zespół deweloperów będzie mógł się z tego powodu cieszyć. Otóż jeśli któryś programista wykorzysta taką możliwość, niemal na pewno będzie musiał liczyć się z ostrą reakcją firmy Tima Cooka. Jak nietrudno zgadnąć, taka produkcja zostanie usunięta z repozytorium, tak jak uczyniono z Fortnite.

Tim Sweeney, CEO Epic Games zapowiedział, że firma pracuje nad kolejnymi krokami. Można więc z całkiem dużym prawdopodobieństwem spodziewać się kontynuacji przepychanki.

Koniec walki z fotopunktem – mam swój zestaw do skanowania negatywów! Poznajcie Basic Riser od Negative Supply