Austria może zablokować przejęcie MediaMarkt przez Chińczyków
Jeszcze w wrześniu ubiegłego roku wydawało się, że przejęcie grupy Ceconomy (właściciela MediaMarkt) przez chińskiego giganta JD.com to formalność. Okazuje się, że te formalności jeszcze trochę potrwają.
Lider sprzedaży elektroniki w Europie, MediaMarkt miał zostać przejęty przez chiński kapitał. Platforma JD.com, która chce konkurować z Amazonem miała zyskać dostęp do naszego rynku obejmując sieć ponad 1000 fizycznych placówek, sklep online i doskonale rozwiniętą infrastrukturę logistyczną. Całość wyceniono w mojej ocenie dość tanio, na nieco ponad 2 miliardy euro. Dla chińskiego giganta taka suma nie wydaje się znaczącym wydatkiem biorąc pod uwagę, że grupa osiągnęła w 2025 roku 187 miliardów dolarów przychodów, choć tym razem zysk netto był symboliczny (400 milionów USD) z uwagi na ogromne inwestycje w marketing, R&D i nowe gałęzie biznesu.
Austriacy mają wątpliwości wobec przejęcia MediaMarkt przez JD.com
Na drodze do zamknięcia transakcji stanęło Ministerstwo Gospodarki, które chce dokładnie przyjrzeć się planowanemu przejęciu, mimo, że jesienią ubiegłego roku, zgodę na sprzedaż Ceconomy (spółki matki sieci marketów) wydał już austriacki Federalny Urząd ds. Konkurencji (BWB). Wówczas, jak pisałem na łamach Dailyweb, do finalizacji procesu został już tylko jeden podpis i chodziło wtedy o niemiecką minister gospodarki. JD.com dostał w międzyczasie zielone światło z Rzymu i Paryża, a gdy Berlin i Madryt nie zamierzają oponować, to Wiedeń zostaje ostatnim przystankiem na drodze do przejęcia europejskiej sieci.
Austriacki resort powołuje się na specjalną ustawę o kontroli inwestycji (InvKG), która daje Ministerstwu możliwość weryfikacji przejęć dokonywanych przez inwestorów spoza UE, o ile tego typu transakcje mogłyby zagrozić bezpieczeństwu lub porządkowi publicznemu. Mamy więc do czynienia z rozgrywką polityczną, bo wydaje się, że wszelkie niezbędne wymogi prawne zostały przez obydwie strony transakcji spełnione. W obecnych czasach, gdy elektronika, nawet ta użytkowa zyskuje tak niebagatelne znaczenie geopolityczne trudno dziwić się ruchom władz Austrii. Warto dodać, że MediaMarkt ma 30-procentowy udział w rynku i posiadając prawie 60 fizycznych sklepów, jest liderem austriackiego handlu detalicznego elektroniką. Sprawę w ostrych słowach skomentował szef Ceconomy Kai-Ulrich Deissner:
Grupa nie może pozwolić, aby globalne partnerstwo z JD.com w dziesięciu innych krajach zakończyło się niepowodzeniem z powodu blokady w Austrii. W najgorszym scenariuszu byliby zmuszeni do zbycia austriackiej działalności.
Jak donosi lokalny portal informacyjny, w kraju rosną obawy co do chińskich inwestycji, zwłaszcza w kontekście elektroniki, a politycy debatują nad zachowaniem równowagi między otwartym rynkiem, a interesami bezpieczeństwa. Poważnie dyskutowaną kwestią jest także kwestia ogromnej ilości wrażliwych danych przetwarzanych przez MediaMarkt i ich możliwe przekazywanie do Chin. W medialną wymianę zdań pomiędzy Ministerstwem a zarządem Ceconomy wszedł także Jan Niclas Brandt CEO sieci w Austrii i Szwajcarii zapewniając, że po przejęciu przez JD.com polityka ochrony danych będzie podobna do tej stosowanej w przemyśle lotniczym i kosmicznym.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że JD.com wycofało w ostatnim czasie złożony w Ministerstwie wniosek o rozpatrzenie sprawy przejęcia Ceconomy. Rzecznik chińskiego giganta wyjaśnił jednak, że firma nie rezygnuje z transakcji, ale zdecydowała się na ten krok, by lepiej odpowiedzieć na zastrzeżenia austriackich władz w nowym dokumencie, który ma zostać przesłany w ciągu najbliższych tygodni. Jak widać, temperatura sporu rośnie, a cała sprawa wydaje się znaczniej bardziej skomplikowana niż się na początku wydawało. Tymczasem z wielkim niepokojem wydarzeniom przyglądają się zatrudnieni w MediaMarkt, bo jak zauważa Deissner, w obecnej sytuacji gospodarczej wątpliwe jest, by na rynku znalazł się inny chętny na przejęcie całej firmy wraz ze sklepami, magazynami i pracownikami.

