Firma Temu złożyła pozew przeciwko Shein. Obie platformy zakupowe rywalizują na rynku odzieżowym. W ruch poszły nawet sądowe pozwy — Temu oskarżyło Shein o stosowanie „mafijnych” praktyk w stosunku do sprzedawców.

Oczywiście dotyczy to tych sprzedawców, którzy działają równocześnie na obu platformach. Skala działań oraz stosowane metody są szokujące. Już wcześniej zastanawiałem się nad rozsądnością korzystania z takich platform. Dzisiejsze relacje wprawiają mnie w osłupienie.

//dzisiaj na dailyweb

To nie clickbait, to prawdziwa historia, która toczy się w kilku wątkach. To także kolejna sprawa sądowa platform. Co ciekawe, wszystko rozgrywa się w amerykańskim sądzie.

Temu vs. Shein – mafijne praktyki

Szybkie wyjaśnienie dla osób, które nie korzystają z platform. Shein to chińska firma założona w 2008 roku. Początkowo działała ona trochę w formie firmy kurierskiej. Teraz to ogromna platforma sprzedażowa, która koncentruje się na odzieży, ale wkracza również w inne kategorie jak wyposażenie domu. Temu to założona w zeszłym roku platforma sprzedażowa. Odpowiada za nią chiński holding PDD. Jej siedziba znajduje się w Bostonie w USA.

Shein
Treść pozwu, który znajdziecie tutaj.

Wokół obu firm toczy się wiele kontrowersji. Problemem jest tu etyka pracy, wpływ na środowisko oraz działania naruszające dobra innych firm (w tym kopiowanie produktów). Temu działa na podobnych zasadach co Alieexpress czy Shopee, które niedawno wycofało się z naszego kraju. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że od takich firm wymagamy mniej.

Shein boostował sprzedaż i stał się potęgą podczas pandemii. Stało się to dzięki niskim cenom ciuchów, które przypominały produkty stworzone przez najdroższe marki i znanych projektantów. Shein też ma swoje za uszami, bo serwis oskarżany jest o korzystanie z pomocy zakłamanych influencerów, fatalną etykę pracy, greenwashing, fatalny wpływ na środowisko oraz plagiatowanie wzorów odzieży. Co więcej, głośnym echem odbiła się również sytuacja, gdy na jednym z ubrań znaleziono metki z informacjami pracowników „wołających” o pomoc. To wszystko jednak jest cechą wspólną dla większości marek z kategorii Fast Fashion.

Jak kupujemy na Amazonie? Słodko-gorzkie podejście Polaków do platformy

Teraz na jaw wychodzą kolejne brudy. Ostatnio firmy obrzucają się pozwami, bo Temu już wcześniej oskarżał konkurenta o zastraszanie sprzedawców, którzy sprzedają towar w dwóch miejscach. Shein z kolei oskarża rywala o podżeganie i opłacanie influencerów, którzy mają się wypowiadać niepochlebnie o Shein.

W środę na wokandę trafił nowy pozew, w którym Temu ponownie oskarża Shein. W stustronicowym dokumencie znalazło się dużo oskarżeń. Te najmocniejsze odnoszą się do działania konkurenta i brzmią „w stylu mafii”. Podobno firma miała grozić sprzedawcom i spamować konkurencję rzekomymi zgłoszeniami o naruszenia praw autorskich. Doszło też podobno do przypadku, w którym przedsiębiorstwo zatrzymało i uwięziło na wiele godzin sprzedawców korzystających z obu platform. Miał też przejąć i uzyskać dostęp do urządzeń elektronicznych wspomnianych osób, uzyskując tym samym dostęp do zastrzeżonych informacji o Temu.

Podobno Temu otrzymuje średnio 10 000 zdjęć i 170 wniosków dziennie, które dotyczą naruszeń praw autorskich. Aż 63% pochodzą od Shein.

Brzmi nierealnie? Witajcie w świecie ultra fast fasion!