Jak jak w końcu zostałem ogrodnikiem, czyli testy Stiga SHT 500 AE i Stiga SAB 500 AE
W dzisiejszym kąciku ogrodniczym będzie o dwóch narzędziach, które właściwie rozpoczęły moją ogrodniczą przygodę. Drodzy Państwo, przed Wami dwa elektro narzędzia: sekator akumulatorowy STIGA SHT 500 AE i dmuchawa akumulatorowa SAB 500 AE.
Marzenia się spełniają. Moje największe spełniło się jeszcze w ubiegłym roku, kiedy po pół roku gromadzenia dokumentów, zgód, pozwoleń i adaptacji w końcu udało mi się wystartować z budową wymarzonego domu. To była wielka przygoda, największa i najbardziej skomplikowana chyba ze wszystkich przygód, w których miałem okazje brać udział, ale się udało. Moja rodzicielka zawsze powtarzała, że zostałem w czepku urodzony i nie wiem, czy to przez ten fakt, ale szczęście mi w życiu zawsze dopisywało.
Nie mogłem narzekać. Udało się zbudować dom jeszcze przed wszystkimi, najgorszymi i najbardziej dotkliwymi podwyżkami cen materiałów (i usług), chociaż rykoszetem oberwałem, a moi „dachowcy”, którzy weszli na budowę, powiedzieli mi, że pierwszy raz spotykają się ze scenariuszem, w którym gdy oni dopiero kładą dach, to elewacja już jest w domu gotowa. Tak to bywa, jak się czeka na drewno 2 miesiące, a budowa całego domu zajęła około 6 miesięcy. Inną anegdotką jest fakt, że dom budował się około 28 tygodni, a drzwi wejściowe trafiły do nas po 23 tygodniach od zamówienia.
Mieszkamy już od ponad miesiąca, budżety przekroczone już dawno, ale tak to ponoć działa. Plan minimum osiągnięty, a więc czas na kolejne punkty z wielkiej listy rzeczy, które chcę zrobić w pierwszej kolejności.
Ogród
Ogród to kolejny priorytet, a może to dużo powiedziane, bo z pewnością na początek trawa, która mocno mnie zawiodła. Spędziłem sporo godzin, z łopatą i taczką, by chwile po majówce zobaczyć pierwsze pojawiające się źdźbła trawy, ale te nie chcą jak na złość się pojawić. Obserwacja pierwsza: czekanie na efekty to gorszy proces niż sama ciężko włożona fizyczna praca. Rośnij trawo, rośnij, bo czeka na testy doskonały sprzęt do koszenia!
I to nie byle jaki, bo od marki STIGA, którą każdy z Was doskonale zna. Przyznam, że zanim zacząłem się stawać domorosłym ogrodnikiem, raptem miesiąc temu, to marka ta głównie kojarzyła mi się z bardzo dobrej jakości rakietkami do tenisa stołowego. Za czasów mojej szkoły podstawowej, lata świetlne temu, to każdy posiadacz Stigi, zyskiwał +10 do podkręcanych piłeczek. Rakietka grała sama! Co ciekawe to historia marki STIGA to naprawdę kawał świetnej lektury, nie wiem, czy macie świadomość, ale marka zaczynała od… produkcji kajaków.
Teraz, blisko wieku średniego STIGA bardziej kojarzy się z markowym sprzętem ogrodniczym, który właśnie trafił w moje ręce do testów. Dostałem trzech muszkieterów, którzy rozprawią się bałaganem w Waszym ogrodzie. Na pierwszy front idą: sekator elektryczny STIGA SHT 500 AE i dmuchawa akumulatorowa SAB 500 AE. Kosiarka czeka cierpliwie na trawę, która bardzo opieszale rośnie.
STIGA SHT 500 AE
Człowiekowi na starość zmieniają się gadżety, bo powiem Wam szczerze, że o ile elektronarzędzia ogrodowe, nigdy nie były w spektrum naszego zainteresowania, to cieszyłem się na te testy jak dziecko. To będzie doskonałe świadectwo mojego wieku, który niechybnie rozpocznie się numerem 4. Elektronarzędzia od STIGA, to sprzęt, z którym i tak musiałbym się w końcu zmierzyć (lub z analogicznymi oczywiście), więc ogromnie się cieszę, że będę mógł sprawdzić w praktyce jak, takie narzędzia się spisują, na pierwszy rzut przyszło wyrównanie żywopłotu.
Zacznijmy jednak od samego urządzenia. Zarówno nożyce jak i dmuchawa zrobione są w analogicznej kolorystyce, z pewnością ich design wyszedł od tego samego projektanta. To oczywiste, ale mniej oczywiste jest to, że jakość użytych materiałów jest szczerze zaskakująca, bo o ile rozumiem, że elektronika konsumencka, taka jak np. słuchawki, są wykonywane z najwyższej jakości materiałów, o tyle, że sprzęt ogrodowy może być równie jakościowy i cieszyć oko, to dla mnie spore zaskoczenie.
W końcu to narzędzia do pracy, ale widać, że STIGA dba także o takie drobne niuanse, które nie mogą zostać niezauważone. Jakość błyszczących i matowych plastików stoi na najwyższym poziomie, sąsiad z tanimi narzędziami z marketu z pewnością będzie patrzył zazdrosnym okiem.
SHT100 dostarczony jest wraz z etui zabezpieczającym noże, które bardzo intuicyjnie się zakłada i zdejmuje, wystarczy wcisnąć plastik blisko czuba ostrza, by etui sprawnie zdjąć z urządzenia. Następnie pozostaje włożenie akumulatora (STIGA E440) i narzędzie jest właściwie gotowe do pracy po uruchomieniu. Sama bateria to serce tego sprzętu, bo można oczywiście zamiennie jej używać i przekładać między sekatorem i dmuchawą (o której za chwilę) oraz innymi urządzeniami akumulatorowymi ePower 48V
Sekator ma możliwość zmiany położenia uchwytu, którego zakres ruchu to aż 180 stopni, wszystko w trosce o wygodne i ergonomiczne położenie nadgarstka. By uruchomić urządzenie, należy złapać za przedni uchwyt (lewą ręką), który jest zabezpieczeniem, a następnie tylny spust, wówczas urządzenie zostanie uruchomione, co z pewnością zauważycie i podświetli się ikona LED.
Może odkrywam jakieś oczywistości, ale dla mnie praca w ogrodzie, nieważne czy związana z robotami ziemnymi, czy jak wyżej przycinaniem żywopłotu, to forma doskonałej odskoczni od pracy na dwóch etatach przy biurku. Wpadam w trans fizycznej pracy, co doskonale mnie odpręża po mnogiej ilości godzin przed komputerem. Być może o jeszcze efekt ogrodowego świeżaka, ale mam cichą nadzieję, że to się nie zmieni szybko. W efekcie przy uciesze małżonki, wszystkie prace w ogrodzie to dla mnie czysta frajda, a jeśli dochodzą do tego gadżeciarskie sprzęty, to mamy zestaw idealny.
Sekator akumulatorowy z żywopłotem poradził sobie bez żadnych problemów, ale wspomógł także podcięcie trawy w miejscach słabo dostępnych dla kosiarki. Oczywiście mam świadomość, że tutaj bardziej nadałaby się podkaszarka, ale awaryjnie sekator również się sprawdzi, a zabezpieczenie końcówki ostrzy, daje Wam gwarancję, że nie uszkodzicie ostrzy.
SHT 500 to prosty w obsłudze sprzęt, który poradzi sobie z pewnością z każdym krzaczkiem, a dodatkowo dla tych, którzy cenią sobie jakość, na pewno będą usatysfakcjonowani jakością materiałów, z jakich zrobione jest to urządzenie. Brzmi trochę to jak z folderu reklamowego, ale to naprawdę proste i właściwie wnioski.
A po cięciu trzeba posprzątać – STIGA SAB 500 AE
Po cięciu przychodzi czas na posprzątanie tego, co w żywopłocie nie było potrzebne. Zawsze zastanawiałem się nad sensem istnienia dmuchaw, jeszcze jako kompletny laik ogrodowy (bo w końcu od miesiąca mam już nowy status) i jedyne zastosowanie przychodziło mi do głowy, to takie, by robić wyścigi na krzesłach biurowych z podłączonymi dmuchawami, ale tylko do momentu, kiedy w garażu swojego domu, wypakowałem SAB 500 AE.
Kiedy testowo ją uruchomiłem i poderwały się tumany naniesionego piasku z okolic domu, nagle uświadomiłem sobie, że to koniec notorycznego zamiatania, które musiałem powtarzać co kilka dni. Dmuchawa kilka minut zrobiła porządek na garażowej podłodze, a jest co sprzątać, bo to bagatela 40m^2 [komunikat specjalny dla wszystkich budujących dom, mających 2 auta, motocykl i kilka rowerów: budujcie jeszcze większe garaże!]. Od tej pory dmuchawa notorycznie i bardzo skutecznie sprząta mój garaż z naniesionego z ogrodu błota i piachu.
A jak zbudowana jest dmuchawa? Jak już wspomniałem przy sekatorze, jakość materiałów, kolorystyka jest tożsama z tym, co już poznaliście w przypadku poprzedniego urządzenia. Ponadto dochodzi nam doskonałe wyważenie urządzenia, tak by wygodnie pozycjonowało się w dłoni, a dmuchawa była skierowana pod niewielkim kątem w dół.
Przełożona z sekatora bateria, zlokalizowana jest z tyłu urządzenia, tworząc wspomnianą przeciwwagę. Warto dodać, że trochę tego żywopłotu było do ścięcia, a docelowo następnie wszystko zostało posprzątane dmuchawą, by na końcu ściąć jeszcze kilkadziesiąt metrów ogrodu kosiarką, a wszystko na jednej baterii. Jestem zdumiony jej żywotnością, a przede wszystkim tym, że takie maleństwo napędza ogromną kosiarkę (której recenzja wkrótce). Komfort przekładania baterii między urządzeniami jest ogromny, a brak kabli na wagę złota.
Po włożeniu baterii urządzenie również jest gotowe do użytku. W przeciwieństwie do sekatora nie ma tutaj dodatkowych zabezpieczeń, a więc wciśnięcie spustu, powoduje uruchomienie dmuchawy. Co ważne, mamy możliwość wybrania jednego z trzech trybów, jeśli chodzi o siłę podmuchu. Ten z poziomu trzeciego z pewnością pozwoli na wyścigi we wspomnianych fotelach biurowych!
Wszystko w tym urządzeniu się zgadza. Jest absolutnie proste w użytku, ma trzy tryby mocy, jest wykonane ze świetnych materiałów i w dodatku stanowi doskonałe uzupełnienie wcześniej opisywanego sekatora. Ja cały czas dmuchawie znajduje nowe zastosowania, a że jestem w trakcie niekończącego się budowania nawodnienia ogrodowego, gdzie nieprzysypane rury ciągle przysypuje mi wszechobecnych piach, to dmuchawa pełni role niewielkiej łopatki, rozganiając piach ze złączeń, do których muszę jeszcze mieć dostęp.
Jak to wszytko podsumować? To była doskonała przygoda z marką STIGA i cholernie się cieszę, że to jeszcze nie koniec, a ja miałem okazje spróbować swoich sił jako świeży ogrodnik. Trawa jeszcze wyrośnie, wierze w to mocno, a tymczasem gorąco Wam polecam oba te sprzęty, szczególnie osobom, które lubią jakość nie tylko pracy, ale także i samego wykonania. Ten zestaw to naprawdę zgrany team. Polecam gorąco.

















