Jestem zapalonym, jak nie napalonym na jeżdżenie, rowerzystą. Wsiąkłem w temat ponad dwa lata temu, kiedy postanowiłem kupić sobie z sentymentu do mojej starej szosy… prawdziwego gravela i to takiego z polskim rodowodem: Rondo Ruut AL2.

To był świetny sprzęt, przejeździłem nim całą zimę i całe lato… i się z nim rozstałem. Wiedziałem, że to nie sprzęt docelowy, bo zawsze chciałem się zmierzyć z karbonową ramą. Po roku kiedy wiedziałem, że to jest to, co chce robić w odmianie od pracowania 14h przed ekranem monitora, zdecydowałem się na produkcję niemiecką. Padło na Canyon Grail CF SL 8, z bardzo charakterystyczną konstrukcją ramy i dwupłatową kierownicą. Do tego Shimano GRX na Di2 i nic mi więcej rowerowego do szczęścia nie potrzeba. No może poza nowym sprzętem, który będzie śledził moją aktywność.

Wahoo Elemnt Bolt vs Wahoo Elemnt Roam

Wahoo Bolt wraz z Rondo poleciał do redakcyjnego kolegi Daniela, a ja wiedziałem, że czeka mnie upgrade do Wahoo Elemnt Roam. Nawet przez chwilę nie rozważałem alterantywnych opcji, z bardzo prostego powodu, ten sprzęt jest po prostu genialny. Rozmawialiśmy o tym ostatnio w naszym nowym podcaście: The Grengolada #2, gdzie omawialiśmy co lepiej sprawdzi się na rowerze: smartwatch czy może komputer rowerowy (gorąco polecam odsłuchać i zasubskrybować).

W ubiegłym roku także testowałem dla Was Wahoo Bolt, którego powstała nawet video recenzja. To właśnie przez ten zakup, zdecydowałem się na dzisiejszego bohatera, tego artykułu Wahoo Elemnt Roam, który jest starszym i większym bratem Bolta. Co ciekawe nie ma wiele różnic między jednym a drugim, nie licząc oczywiście tego, jak oba urządzenia wyglądają. Roam ma zdecydowanie większy ekran, chociaż dalej jestem zdania, że ramki są niepotrzebnie tak wielkie. Oczywiście u góry urządzenia i z jego boku znajdują się ledy sygnalizacyjne, które robią genialną robotę przy nawigacji czy śledzenia średniej prędkości czy np. tętna, ale to dalej mało efektywnie zorganizowana przestrzeń.

Nowością w Roamie jest chociażby wielokolorowy ekran, w stosunku do Bolta, to ogromna różnica. O ile nie jest to aspekt, który jest niezbędny, o tyle nawigacja w dwóch kolorach na Bolcie wyglądała dość przeciętnie. Tutaj kolorki na Roamie robią robotę. Mamy także możliwość aktualizowania mapy, jeśli zboczymy z wyznaczonego kursu (czego Bolt nie miał) i kilka innych drobiazgów.

Jestem aktualnie po kilku przejazdach i jestem zachwycony. A to nie do końca oczywista sprawa, bo miałem wrażenie, że Roam może być po prostu za duży. Przyciski są wielkie i tak samo funkcjonalne jak w przypadku Bolta, a ekran przy tym czytelniejszy. Świetnym gadżetem jest także czujnik zmierzchu, ekran sam się podświetli, gdy tylko jego otoczenie będzie ciemniejsze (zmierzch, przejazd przez tunel itp.). Wracam do pełnych testów, a ich efekty zobaczycie wkrótce, najpewniej w postaci materiału video, bo będzie o czym opowiadać.