Do UOKiK trafiły skargi na Vinted.pl dotyczące m.in. blokowania pieniędzy ze sprzedaży, jeśli konsument nie przekazał takich danych jak zdjęcie dowodu osobistego czy wyciąg z konta bankowego w celu weryfikacji tożsamości.

Vinted stosuje oryginalne zabezpieczenie, które polega na tym, że sprzedający nie mogą natychmiast wypłacić środków z konta, na którym sprzedali swoje przedmioty. Aby to zrobić, aplikacja wymaga przesłania skanu bądź zdjęcia dowodu osobistego, paszportu lub prawa jazdy.

Chcesz wypłacić pieniądze z Vinted? Musisz zeskanować dowód

Problem w tym, że Vinted nie informuje użytkowników o tym, że będą oni musieli przejść przez taką procedurę podczas wystawiania rzeczy w serwisie. Nic dziwnego, że do UOKiK posypały się skargi zdenerwowanych klientów, którzy, jeśli nie chcieli skanować dowodu, mieli zablokowane środki na koncie. Kwoty sięgały nawet kilkuset złotych.

Tomasz Chróstny, prezes UOKiK mówi:

Zarzuty wobec Vinted dotyczą w pierwszej kolejności braku jasnej, jednoznacznej informacji udzielonej we właściwym czasie, czyli najpóźniej przed podjęciem decyzji o pierwszej transakcji za pośrednictwem serwisu. Gdyby konsumenci wiedzieli, że w pewnym momencie spółka może uniemożliwić im wypłatę pieniędzy w sytuacji braku przekazania zdjęcia dowodu osobistego czy wyciągu z konta bankowego, a zatem sensytywnych informacji, to mogliby nie zdecydować się na sprzedawanie rzeczy za pośrednictwem Vinted.

Zgodnie z regulaminem Vinted pieniądze ze sprzedaży sprzedający może w każdej chwili bez żadnych opłat przelać na swoje konto. W regulaminie nie ma informacji, że te środki mogą zostać zablokowane, nie jest tam też uregulowana kwestia weryfikacji tożsamości. Więcej – choć też nie wszystkiego – można się dowiedzieć dopiero z Polityki prywatności, która nie wchodzi w treść umowy i nie jest dokumentem odpowiednim na określanie zasad korzystania z serwisu, w tym wypłacania środków ze sprzedaży.

vinted aplikacja

Wymuszona ochrona kupującego

Drugi zarzut UOKiK wobec Vinted dotyczy braku jasnej i czytelnej informacji dla konsumentów robiących zakupy w serwisie o możliwości zakupów bez usługi „Ochrona kupującego”. Polega ona na zwrocie pieniędzy, jeśli nabyty przedmiot nie zostanie wysłany lub dotrze uszkodzony, a także na zapewnieniu bezpiecznej płatności bez udostępnienia danych osobowych sprzedającemu.

Opłata za taką ochronę wynosi 2,90 zł plus 5 proc. ceny kupowanego przedmiotu. W serwisie domyślnie ustawiona jest opcja zakupu z ochroną przez kliknięcie „Kup teraz”. Opłata naliczana jest automatycznie i nie można z niej zrezygnować. Aby jej uniknąć, trzeba wcześniej wybrać przycisk „Zapytaj o przedmiot” i ustalić szczegóły zapłaty oraz wysyłki indywidualnie ze sprzedającym. Ta procedura nie jest jednak ani opisana w regulaminie, ani intuicyjna.

Za stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów grozi kara do 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy. Bardzo ważne jest także prawidłowe zabezpieczenie danych pobieranych od konsumentów.

Klienci T-Mobile omyłkowo kupowali filmy i gry. Sprawę zbada UOKiK