Twitter pozwala na usuwanie obserwujących bez ich blokowania
Nowość na Twitterze może spodobać się wielu osobom.
Do tej pory było tak, że jeśli chcieliśmy usunąć jakiegoś naszego followersa to było to równoznaczne z jego zablokowaniem. Teraz jednak to się zmieni, bo Twitter wprowadza opcję usuwania obserwujących, ale bez ich blokowania. Podobnie zresztą jak ma to miejsce w przypadku innych serwisów tego typu.
Taka zmiana to na pewno dobra informacja dla polityków i dziennikarzy. Ci pierwsi będą mogli usunąć niezbyt lubianych obserwujących, ale nie ograniczą sobie i im wzajemnego podglądania. Podobnie zresztą w przypadku dziennikarzy – nie każdy z nich jest dumny, że obserwuje ich określony polityk.
Twitter pozwoli na usuwanie obserwujących
https://twitter.com/TwitterSafety/status/1447630725746987013
Informację przekazano na oficjalnym profilu wsparcia Twittera na… Twitterze. Jak widać usuwanie obserwujących jest banalnie proste, a jednocześnie dalej pozostawia nam wybór, czy chcemy daną osobę permanentnie zablokować.
Inne zmiany
Ta zmiana to nie jedyna z nowości w serwisie. Również w ostatnich dniach zmieniono sposób przełączania pomiędzy widokiem „Home” a „Najnowsze Tweety”. Ciągle nie rozumiem, dlaczego w widoku strony głównej na Twitterze wyświetlane są tweety dobierane przez algorytm Twittera, a nie te, które są najnowsze. W tym celu musimy klikać „gwiazdki” i wtedy strona załaduje nam ostatnie posty.
Top Tweets first or latest Tweets first? We’re making it easier to switch between the two timelines and know which one you’re scrolling.
Now testing with some of you on iOS: swipe between "Home" and "Latest" on the Home tab to choose which Tweets you see first. pic.twitter.com/LoyAN4cONu
— Support (@Support) October 12, 2021
Jest to dość uciążliwe, bo Twitter to przede wszystkim błyskawiczny dostęp do informacji. Z tego względu widok najnowszych tweetów powinien być widokiem domyślnym, a ewentualnie jako dodatek można podrzucać widok listy proponowanych tweetów, albo tych z grupy „nie możesz przegapić”.
Serwis ostatnio podsuwa nam dziwne pomysły. Nie tak dawno pisałem o tym, że programiści Twittera testują możliwość wprowadzenia dodatkowych reakcji na posty. Wyglądać miałoby to podobnie, jak na Facebooku, gdzie poza serduszkiem (znanym z Twittera) możemy wyrażać także śmiech, niezadowolenie czy inne emotki.

Nie należę do zwolenników wielkich i drastycznych zmian na Twitterze. Serwis jest reliktem, ale uwielbianym przez miliony ludzi właśnie za to, że nie idzie w kosmiczne zmiany i przepych. Łatwo sobie wyobrazić, że w dobie fejsbukowych szaleństw z funkcjami, Twitter mógłby otrzymać grupy, czy nawet komunikator.
Twitter to Twitter i mam nadzieję, że twórcy portalu będą dalej konserwatywni w swych zmianach i nie zaszaleją psując jedyny, sensowny serwis.