Fani „The Settlers” już zacierali ręce, a teraz muszą obejść się smakiem. Premiera najnowszej odsłony kultowych „Osadników” została zaplanowana na 17 marca 2022 roku. W styczniu gra została udostępniona w ramach zamkniętych testów. Twórcy zebrali opinie graczy i postanowili przesunąć premierę.

Tę decyzję ogłosili 3 marca 2022 roku, a więc dwa tygodnia przed zaplanowanym wydaniem! Podejrzewam, że ostatnie tygodnie w zespole zajmującym się tworzeniem „The Settlers” były gorące. Pełne dyskusji, ocen ryzyka oraz rozważania, czy premierę można jeszcze przesunąć. Najwyraźniej podjęto trudną decyzję, że jednak jest to konieczne.

Premiera „The Settlers” przesunięta po beta testach

To kiedy będzie można zagrać w nową odsłonę „The Settlers”? Nie wiadomo, żadna data nie została podana w oficjalnym ogłoszeniu. Po prostu stwierdzono, że nad produktem trzeba jeszcze popracować. Ósma część „The Settlers” już raz wróciła na deskę kreślarską, również po zamkniętej becie. Potem wyłoniła się z tego niebytu pod koniec 2021 roku, z datą premiery, a teraz znowu wraca do produkcyjnej otchłani. Trochę dramatyzuję, tak bywa w gamedevie. Podjęcie decyzji o przesunięciu premiery nigdy nie jest proste, szczególnie w przypadku, gdy gra powstaje już kilka lat.

R E K L A M A
Informacje o nowych „The Settlers” po raz pierwszy pojawiła się w 2018 roku. Co wcale nie oznacza, że dopiero wtedy rozpoczęto pracę! Produkcja gier wymaga przejścia przez pewien cykl. Jest faza konceptowa, prototyp, cały czas związany z preprodukcją, a następnie sama produkcja. Wypuszczenie informacji na rynek najczęściej oznacza, że gra ma gotowy grywalny prototyp.

A to oznacza, że pracowało się nad nią wcześniej. Gamedev ma to do siebie, że czasem pomysły się zmieniają, pojawiają się nowe, wraz z produkcją danego tytułu. Dlatego za dobrą praktykę uważa się opracowanie dokumentu opisującego filary danej gry, jej wizję. Jest to swoiste wyznaczenie kierunku, w jakim będzie podążał zespół, a co będzie na końcu tej podróży oraz którędy się tam dotrze, będzie omawiane na bieżąco. W idealnym świecie jest tak, że pomysł na papierze działa tak samo jak ten, który został wykonany. Nie żyjemy w takiej rzeczywistości, dlatego w przypadku produkcji gier organizuje się różnego rodzaju testy.

Zadaniem tych wewnętrznych jest ciągłe weryfikowanie kierunku. Sprawdzanie, czy dane pomysł realizują wcześniej założoną wizję i czy ich połączenia jest w stanie zainteresować graczy. O tym decyduje zespół, wspólnie, bo w gamedevie znajomość produktu, nad którym się pracuje jest niezwykle istotna.

Małe niezależne studia, często po testach wewnętrznych decydują się na zorganizowanie prezentacji dla szerszej publiczności. Z perspektywy sektora indie ma to sens, ponieważ pozwala na zbadanie czy danym pomysł jest w stanie zainteresować odbiorców. Gdy ma się wydawcę i/lub inwestora wygląda to trochę inaczej. Jednym z kamieni miliowych jest przygotowanie vertical slice’a. Jest to forma prezentacji najważniejszych elementów rozgrywki, częściowo już przeszlifowana. Tutaj niezwykle istotne jest to, aby vertical slice dobrze oddawał wizję danej gry, aby jego fragmenty pozwalały na złożenie jej w całość. Moim zdaniem nie jest to demo, chociaż spotkałem się z praktyką, że takim się staje.

Po prostu uważam, że demo faktycznie powinno się wywodzić z vertical slice’a, ale powinno być bardziej skierowane do graczy, niż inwestorów. Te grupy niekoniecznie mają te same interesy. To wcale nie jest ta sama perspektywa.

Dlatego demo powinno być inaczej przemyślane. W końcu ma prezentować to, co będzie się działo w grze potencjalnym klientom. Jest darmową próbką, która ma wciągnąć, zachęcić do zakupu. Wersje demonstracyjne, które ostatnio przeżywają swój renesans za sprawą festiwalu „Steam Next”, mają sprawić, że gracz będzie czekał na dany tytuł. Są też dobrym sposobem na reklamowanie gry. Prasa, youtberzy oraz streamerzy chętnie sprawdzają, co pojawiło się na „Steam Next”. Zresztą osoby zajmujące się bizdevem, również z rozkoszą przeglądają takie dema. W końcu do ich obowiązków należy obserwowanie trendów na rynku oraz przyglądanie się konkurencji.