Teenage Engineering to moje odkrycie ostatnich lat. Marka, która robi absurdalnie piękne i ekscentryczne sprzęty audio, znajduje się w na czele mojej prywatnej stawki najbardziej innowacyjnych, które znam i uwielbiam. O OB-4 powiedzieć głośnik, to jak o pojeździe Jamesa Bonda powiedzieć zwykłe auto. Oto paka kilku moich pierwszych wrażeń z obcowania z tym niesamowitym sprzętem.

Marka Teenage Engineering to szwedzki brand, który został założony w 2005 roku, skupiający się na produkcji samplerów i innych, pasujących do segmentu sprzętów audio. Dotychczas mi obca, właściwie przypadkiem została wspomniana przez naszego rozmówce, w jednym z odcinków podcastu The Grengolada. Od słowa do słowa, załatwiliśmy sobie do testów Teenage Engineering OP-1, kultowy sprzęt dla producentów muzycznych, tych z segmentu pro, jak i wszystkich domowych hobbystów. Sprzęt nas przerósł, ale doświadczenia były niesamowite. Bo jakim cudem udało się upchnąć tak nieskończone możliwości tworzenia muzyki, w tak małym urządzeniu?

R E K L A M A

Teenage Engineering znowu zaskakuje produktem, tym razem… niesamowity drewniany chór

Teenage Engineering OB-4 to niezwykły głośnik stereo

Kiedy głośnik trafił do mnie, nie spodziewałem się właściwie niczego nadzwyczajnego, bo w końcu co nowego można wymyślić na rynku głośników BT, które w dodatku wyglądają tak samo, a i najczęściej brzmią tak samo? Większość z nich wygląda jak jakieś ponure klony dżejbieli, które najpewniej bardzo zostały ukochane w naszym kraju.

OB-4 już po rozpakowaniu zaskoczył, bo wygląda jak oldskulowy głośnik od szkolnego radiowęzła, a takie było przynajmniej moje pierwsze skojarzenie. Oldschoolowy look, premium feeling. Głośnik, mój w kolorze czerwonym opakowany jest w połyskujący, doskonałej jakości plastik, z dwoma stereofonicznymi, dwudrożnymi głośnikami (basowe i tweetery, ukryte za podziurkowaną obudową). Kiedy wyciągnąłem przewód zasilający, byłem zdumiony, kto jeszcze robi głośniki zasilane 230 V? Okazuje się, że to zmyłka, bo głośnik ma wbudowaną baterię, która wystarczy na 8h pełnej mocy (a tutaj jest jej MONSTRUALNIE dużo), 40 h słuchania na rozsądnym poziomie i wiele więcej, kiedy nie będziecie szaleć.

Zaskoczeni? Hold my beer

OB-4 nie powinien zostać nazwany głośnikiem, bo to z pewnością bardzo krzywdzące, patrząc na jego możliwości. Okazuje się bowiem, że możecie do niego podłączyć urządzenie zewnętrzne za pomocą gniazda liniowego, macie do dyspozycji radio, odtwarzanie muzyki poprzez Bluetooth, a także wbudowany „dysk” z muzyką, serwowaną przez producenta. Do tryb metronom, ambient lub karma.

1G7A6740 scaled

Chcecie więcej?

Otóż ponadto po prawej stronie urządzenia znajduje się silniczek, który ma imitować ruch odtwarzacza szpulowego, kiedy zaczniecie nim kręcić, pojawią się charakterystyczne, dźwiękowe scratche. Za jego pomocą możecie miksować utwory, które odtwarzacie, ale mało tego, dodatkowo macie możliwość przewinięcia odtwarzanych utworów (łącznie z radiem), do 4 godzin wstecz.

Samo urządzenie ogromnie cieszy okiem, pięknymi i przemyślanymi guzikami i ukrytym ekranikiem umieszczonym w górnej części urządzenia. Do tego antena, która ukryta jest w rączce urządzenia, a całość można postawić w dwóch pozycjach. W każdej z nich urządzenie wygląda obłędnie i stanowi doskonałą ozdobę. Jestem pewny, że nawet gdyby nie grało, bez wahania postawiłbym je na półce, by mogło cieszyć moje oko.

1G7A6752 scaled

Prócz tych wszystkich nietuzinkowych funkcji, OB-4 gra naprawdę obłędnie. To za sprawą doskonałych parametrów jak na tak niewielki sprzęt. Jestem nim oczarowany, a o sobie mogę powiedzieć oficjalnie, że jestem fanbojem marki Teenage Engineering. To niesamowite, że da się tak bardzo umiejętnie zaprojektować urządzenie, opakować je najlepszą jakością materiałów, a całość zaczarować tak bardzo nietuzinkowym podejściem, gdzie branża proaudio stoi nudą, klasyką i raczej niewiele w niej dynamiki. Teenage Engineering zadaje temu kłam, pokazując, że prócz jakości, pomysłu, można całość okraszyć magią.

Pełna recenzja wkrótce, jak tylko skończę piać z zachwytu.

Teenage Engineering zrobiło niesamowite urządzenie – sampler… z wadą serca