Samsung Galaxy Flip7 to elegancja, smukłość i większy ekran. Pierwsze wrażenia
Samsung Galaxy Flip7 trafił na moje biurko testowe. Bardzo byłem ciekaw tego smartfonu z klapką i też cieszę się, że telefon trafił w moje ręce, bo nie testowałem sprzętów tego producenta od lat. Zapraszam do moich pierwszych wrażeń.
Jeszcze parę miesięcy temu zastanawiałem się, czy telefony z klapką i działanie na zewnętrznym wyświetlaczu mają sens, czy to tylko zbędny ficzer. Ostatnio miałem okazję przetestować Motorolę razr 60 ultra i bez wchodzenia w większe szczegóły – zakochałem się w takiej konstrukcji. Kompaktowość, wygoda w wyświetlaniu powiadomień oraz ciekawe możliwości fotograficzne. Przedni wyświetlacz możemy użyć jako tylni i jednocześnie widząc się w kadrze. Czekałem więc na flipa od Samsunga, tym bardziej, że poczynił parę interesujących zmian względem poprzedniej generacji.
Samsung Galaxy Flip7 otrzymał większy ekran zewnętrzny
Przede wszystkim flip ma większy ekran. Producent nie tylko zniwelował wcięcie przy dwóch oczkach aparatów, ale również powiększył się sam panel Infiniy Flex Window – ma on teraz 4,1 cala zamiast 3,4 cala.
Samsung Galaxy Flip7 jest też szczuplejszy – jego grubość w pozycji złożonej ma 6,5 mm, a złożony 13,7 mm. Niezwykle kompaktowe urządzenie, które świetnie trzyma się w dłoni. Biometrię dotykową znajdziemy na przycisku bocznym. I ja się bardzo cieszę, że trzeba przejechać palcem z góry do dołu, a nie tylko nacisnąć – niweluje to moją paranoję, że niechcący odblokuje telefon po włożeniu do kieszeni.
Samsung Galaxy Flip7 po wyjęciu z płaskiego opakowania lśni elegancją. To prostota, do której przyzwyczaił nas producent na przestrzeni lat. Ja otrzymałem niebieską wersję kolorystyczną, która się nie palcuje, a sama konstrukcja jest bardzo dobrze dopasowana. W pozycji złożonej – nie znajdziemy żadnych przerw. Nie można powiedzieć złego słowa.
Sam ekran to niezwykle czuły panel, opracowany w technologii AMOLED (wewnętrzny – Dynamic AMOLED 2X i zewnętrzny – sAMOLED) cechujący się solidną jasnością. Barwne kolory, świetny kontrast – przeglądanie treści to czysta przyjemność. Oczywiście ja najbardziej byłem ciekaw, jak będzie mi się używać zewnętrznego wyświetlacza i jakie zdjęcia zrobi. W obu aspektach – Samsung Galaxy Flip7 ma się czym pochwalić.
Korzystanie z wyświetlacza zewnętrznego to sama przyjemność
W celu korzystania z licznych aplikacji na Infiniy Flex Window musimy wejść w ustawienia i dodać widgety. Jednak wybór jest mocno ograniczony. Na szczęście jest rozwiązanie opracowane przez Samsunga. Musimy pobrać dodatkową aplikację ze sklepu producenta – nie szukacie jej w sklepie Play. Pobieramy program MultiStar. To dodatkowy widget, służący do przypisania konkretnych aplikacji, np. Netflixa, Instagrama, Facebooka i wielu innych.
Trochę naokoło i to opcja Labs, ale najważniejsze, że działa. A korzystanie z aplikacji na zewnętrznym wyświetlaczu to dla mnie gamechanger. Mam telefon w swoich rękach dopiero od wczoraj, ale niezwykle przyjemnie się z niego korzysta. Oczywiście sprawdzę testowo, ile akumulator wytrzyma, kiedy będę korzystał tylko tego panelu, ale powinno to znacznie wydłużyć czas – wszak mniejszy ekran pobiera mniej energii.
Możliwości fotograficzne są całkiem solidne jak na flipa
W kwestii foto otrzymujemy zestaw dwóch oczek, na który składają się: aparat ultraszerokokątny 12 MP (f 2.2) i szerokokątny 50 MP (f/1.8). Aparat selfie ma 10 MP (f/2.2). Mimo, że specyfikacja jest taka sama jak w poprzedniej generacji, to producent dzięki oprogramowaniu wprowadził parę modyfikacji.
To m.in. lepsza redukcja szumów, poprawa zakresu dynamicznego (HDR) oraz bardziej naturalne kolory. Jak na urządzenie typu flip to moje pierwsze sample pozytywnie mnie zaskoczyły. Oczywiście nie znajdziemy w środku teleobiektywu, ale interakcja algorytmów sztucznej inteligencji dobrze działa – co ważne nie ingeruje bardzo w zdjęcia, dzięki czemu nie wyglądają sztucznie. Zbliżenie cyfrowe funkcjonuje naprawdę nieźle. Więcej konkretów zaprezentuje w moim pełnym teście, który pojawi się za jakiś czas na łamach dailyweb.
Pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne
Przyznam szczerze – stęskniłem się za Samsungiem. To świetny system, a sztuczna inteligencja Galaxy AI to nie tylko hasło reklamowe, a dużo możliwości. Moje pierwsze chwile z Samsungiem Galaxy Flip7 są bardzo pozytywne. Szkoda jedynie, że trzeba w dalszym ciągu pobierać dodatkowe narzędzie, aby korzystać z innych aplikacji na ekranie zewnętrznym. Jestem w stanie z tym żyć, tym bardziej, że to jednorazowe ściągnięcie bonusowego oprogramowania.
Doceniam jednak, że Samsung zaprezentował flipa z jeszcze większym ekranem, a jednocześnie o bardziej smukłej obudowie. W przeciągu miesiąca opublikuje pełny test, w którym odpowiem na pytanie – czy flip Samsunga za 5000 złotych jest wart swojej ceny?










