Wraz z prężnym rozwojem branży gier rozrasta się także jej e-sportowa część. Rosnąca popularność wirtualnych rozgrywek przyciąga zainteresowanie kolejnych firm. Swoją cegiełkę chce dołożyć także Nvidia, która na targach CES 2022 zaprezentowała imponujące połączenie rozdzielczości 1440p z odświeżaniem na poziomie 360 Hz.

Takim wynikiem może pochwalić się jedynie jeden model, a mianowicie ASUS ROG Swift (PG27AQN). Oferta nowych monitorów jest oczywiście znacznie szersza i zawiera propozycje AOC, MSI i ViewSonic. Ekrany tych firm „rozpędzają się” jednak „jedynie” do 300 Hz. Trzeba to wziąć w cudzysłów, bo nie oszukujmy się – tak czy inaczej jest to bardzo duża ilość wyświetlanych klatek na sekundę.

R E K L A M A

Walka z oszustami właśnie stała się poważniejsza – Activision pozwało cheaterów

Nvidia chce zmienić e-sportowe standardy

Według Nvidii parametry nowych ekranów powinny niedługo stać się standardem w branży e-sportowej. Obecnie profesjonalni gracze korzystają z monitorów 1080p 144 Hz, mowa więc zarówno o zwiększeniu rozdzielczości, jak i płynności. Wiele osób powiedziałoby pewnie w tym momencie „a komu to potrzebne?”, ale Nvidia podała już odpowiedź.

Badania przeprowadzone przez Nvidię wykazały, że zmiana wspomnianego 1080p 144 Hz na 1440p 360 Hz pozwala graczom zwiększyć celność ruchów o 3%.

Oczywiście na papierze nie brzmi to imponująco, ale trzeba mieć na uwadzę, że na turniejach e-sportowych dosłownie ułamki sekund mogą zadecydować o przebiegu meczu.

Razem z Yesberem z YPRAC (twórcy popularnych map treningowych w CS:GO) przeprowadzono też testy na specjalnie przygotowanej mapie, które zdają się potwierdzać te wyniki. Potencjalnie niewielka różnica na poziomie 3% może więc skłonić większość profesjonalistów do przesiadki.

Nvidia odpowiada też od razu na obawy, że większość komputerów nie jest w stanie zapewnić stabilnej płynności na poziomie 360 FPS. Firma twierdzi, że najnowsze karty graficzne bez problemu osiągną taką wydajność. Chodzi jednak raczej o model RTX 3080 i wyżej, a obecne ceny flagowych układów GeForce (czy też konkurencyjnych Radeonów) sięgają zawrotnych kwot, które potrafią wywołać opad szczęki.

Przesiadka na nowe monitory często mogłaby też oznaczać konieczność wymiany karty graficznej, a mówimy przecież o co najmniej kilku komputerach, więc taka operacja byłaby nie lada inwestycją. Niedługo przekonamy się, czy faktycznie już teraz nastąpił moment przejścia na nowe technologie, czy potencjalne kwoty okażą się, póki co zaporowe.