Firma Boeing niespodziewanie kilka lat temu stała się konkurencją dla SpaceX. Przynajmniej chciała się stać. Zajmująca się do tej pory produkcją samolotów marka rzuciła wyzwanie firmie Elona Muska i chciała zbudować statek, który będzie transportował zarówno austronautów, jak i zaopatrzenie na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Elon Musk razem ze SpaceX uruchomił prywatne usługi transportowe, kiedy NASA poinformowała o zaprzestaniu rozwoju swoich promów kosmicznych. Przez pewien okres Amerykańska Agencja Kosmiczna korzystała z rosyjskich statków, a od pewnego czasu usługi te swiadczy właśnie SpaceX za pomocą swojego Crew Dragona. Również Boeing miał zamiast zjeść kawałek tortu, jednak chyba nic z tego nie będzie.

Kolejne problemy Starlinera

Oficjalne testy Starlinera rozpoczęły się już w 2019 roku. Przypuszczano wtedy, że Boeing jest o krok od wysłania załogowej misji na ISS. Tak się jednak nie stało, bo podczas pierwszych testów doszło do wybuchów. Kolejne próby przekładano, a te które się odbywały nie wnosiły nic nowego, a projekt zdaje się stoi w miejscu. Próba generalna Starlinera miała się odbyć w sierpniu 2021, jednak start znowu przesunięto.

Właśnie teraz poinformowano jednak, że Starliner w 2021 roku na pewno nie oderwie się od ziemi, nawet w ramach testów. NASA i Boeing aktualnie pracują nad znalezieniem odpowiedniego okna, kiedy próby mogłyby się odbyć. Aktualne informacje sugerują, że miałoby się to odbyć dopiero w pierwszej połowie 2022 roku. To kolejny cios dla Boeinga, który chciał jak równy z równym rywalizować ze SpaceX. Firma Elona Muska jednak robi swoje, a kolejne starty są już w planach.

Boeing tłumaczy natomiast, że wszelkie usterki Starlinera zostały już zlokalizowane i trwają prace nad ich naprawą.

Boeing zidentyfikował najbardziej prawdopodobną przyczynę związaną z interakcjami utleniacza i chociaż niektóre prace weryfikacyjne nadal trwają, nasze zaufanie jest na tyle wysokie, że kontynuujemy wspólne prace.

– napisali urzędnicy NASA.

Wiadomo jednak, że niektórzy członkowie załogi i inżynierowie przechodzą do SpaceX, nie widząc nadziei w pomyślnym zakończeniu budowy Starlinera. Kolejne problemy generują jeszcze większe koszty całego projektu, co może kazać zastanowić się Boeingowi nad rentownością przedsięwzięcia.

Na razie tylko SpaceX jest w stanie zapewnić transporty na Międzynarodową Stację Kosmiczną, chyba że NASA skłonna byłaby powrócić do współpracy z Rosjanami. Obecnie jednak z powodów geopolitcznych raczej jest to niemożliwe, co jest oczywiście pozytywne dla Elona Muska i jego ludzi.