Jaki Elon Musk jest, każdy widzi. Kilka rzeczy mu wyszło, jeszcze więcej nie do końca. Okazuje się jednak, że potrafi również posypać głowę popiołem, co nie jest do końca oczywiste. O ile nie przyznał się do błędu, o tyle liczą się pewne gesty. Kontrowersyjny sposób oznaczania linków na X zniknie i zostanie poddany modyfikacji. O co właściwie chodzi?

Na początku października pojawiła się na dość kontrowersyjna zmiana na Twitterze/X, którą zasugerował Elon we własnej osobie. Chodzi mianowicie o sposób, w jaki oznaczane są materiały zewnętrzne na platformie X. W praktyce oznacza to, że jeśli wrzucicie linka do Tweeta, to przed zmianą widać tytuł, adres strony i wypis fragmentu treści. Przykład poniżej:

Po zmianie zniknęły wszystkie wspomniane informacje. Została tylko… krótka informacja o adresie url. Jak na screenie poniżej:

Zrzut ekranu 2023 11 23 o 10.35.30

To w efekcie, jak zaznaczył Daniel Buliński w swoim tekście, spowodowało wiele kontrowersji. Przede wszystkim dlatego, że link zewnętrzny przestał w znaczący sposób różnić się od klasycznej grafiki, która była umieszczona w Tweecie. A to wprowadzało nie tylko bardzo często w błąd (ja również wiele razy byłem zaskoczony, że otwierając zdjęcie, jestem przekierowywany do zewnętrznej strony internetowej), lecz także mogło służyć jako skuteczne narzędzie oszustów.

Według Elona Muska ma to poprawić czytelność i estetykę. Potwierdził on też, że zmiana ta, to bezpośrednio jego pomysł. Co więcej, ponoć ma to również pozytywnie wpłynąć na odbiór treści i walkę z clickbaitami oraz fejkami, które zalewają platformę. Zdanie podziela wielu użytkowników, a nawet branżowi specjaliści. /źródło: Elon Musk przeforsował kolejną zmianę na X (Twitter). Moim zdaniem stworzył raj dla oszustów

I ta zmiana chyba nie była przemyślana do końca przez Elona (cóż za zaskoczenie), bo właśnie zapowiedział w sposób pośredni, że wycofują się z tego pomysłu. A to za sprawą zapowiedzi zmian, które mają dotknąć udostępniania linków na platformie X.

Oznacza to w praktyce, że zobaczymy odświeżoną wersję kart z linkami, w którym pojawi się… tytuł udostępnionej strony WWW oblewający nagłówek Tweeta. To doskonała wiadomość, bo łatwiej odróżnimy grafikę od linku. Pozostaje jednak otwarte pytanie o realizację tego pomysłu, którą zobaczymy już niebawem.

Nie będę jednak zaskoczony, jeśli Elon swoją pokrętną logiką ponownie wyleje dziecko z kąpielą.