W dobie wszechobecnych portali społecznościowych, a także tych nowych, które wyłaniają się, wypełniając potrzeby młodzieży, to właśnie Facebook jest tym, który jest, bo jest. I być musi.

Na Facebooku właśnie opartych jest wiele innych usług, od Instagrama, poprzez komunikator Messenger, czy na WhatsApp kończąc. Wczorajsza globalna awaria Facebooka wywołała olbrzymie zamieszanie w wielu branżach. Padły wykupione kampanie reklamowe, zaplanowane live’y i wiele więcej.

Co robić, kiedy Facebook leży?

Jak zatem żyć bez Facebooka, Instagrama, a nawet WhatsAppa? Nie jest łatwo, co pokazało                    Facebook ma dużą awarię! Nie działa Messenger, Instagram, WhatsApp (aktualizacja). Sam byłem zdziwiony, jak bardzo moje kontakty ze znajomymi oparte są na Messengerze i WhatsAppie. I to nawet pomimo tego, że na samego Facebooka rzadko zaglądam. Zdziwienie było jeszcze większe, kiedy informację o awarii Facebooka dostałem SMS-em. Przypomniałem sobie wtedy, że faktycznie coś takiego istnieje.

Facebook leży – my wstajemy. Nie jest to suchy żart prowadzącego, ale powrót do przeszłości. Wiele badań, statystyk – co nie ulega wątpliwośćiom – potwierdza, że kiedyś „to było inaczej”. Kiedyś nikt się nie zastanawiał, że gdzieś tam wysypie się jakiś serwer i nasza codzienność zostanie sparaliżowana. Dzieciaki nie siedziały wtedy w internecie, a codzienne bieganie za piłką było normą. Nie chcę tutaj krytykować technologii samej w sobie, ale zastanawiam się, czy nie zapędziliśmy się w kozi róg (chociaż termin ten sam w sobie jest zły – róg to róg, a kąt to co innego, ale to może innym razem)?

facebook eye

Wszystko zostało postawione na jedną kartę. Okazuje się, że niezbyt duża usterka wywołała lawinę niepożądanych zdarzeń, które pewnie do tej pory budziły co najwyżej Marka Zuckerberga z koszmarów podczas snu. Inną kwestią jest to, że taki gigant jak Facebook zawierzył sieć swoich największych serwisów jednemy centrum serwerowemu, przez co cała czwórka (Facebook, Messenger, Instagram i WhatsApp) są ze sobą powiązane nie tylko wspólnym właścicielem.

Co zrobić bez serwisów społecznościowych?

Moja odpowiedź na pytanie zawarte w nagłówku jest jedna: miejmy alternatywy. Domyślam się, że nie przekonam Was do tego, że jak dochodzi do takich sytuacji, to idźcie na rower. Aż takich zdolności nie mam. Warto jednak przypomnieć sobie bardziej przyziemne rzeczy – zamiast smarowania wiadomości na Messengerze – zadzwońmy. Zamiast przeglądać foty na Instagramie – spotkajmy się z tymi znajomymi. Wiem jak to patetycznie brzmi, ale dobrze to zrobi nam wszystkim.

Wczoraj przez pewien moment na Twitterze krążyły opinie, że to nie jest tak, że Facebook ma awarię, ale że Facebook po prostu… zniknął.

Oczywiście jak już naprawdę musimy patrzeć w ekran skoro Facebook i Instagram nie działa – włączmy dobry film, a nawet serial. Odpalmy ebooka i poczytajmy. Okay boomer, stop.

Świat influencerów się zatrzymał

Z jednej strony patrzę na to trochę z dystansem, ale z drugiej – nie mogę sobie wyobrazić co wczoraj wieczorem przeżywali influencerzy. Nie piszę tego z ironią w głosie (palcu?), tylko z troską. Dla wielu z nich jest to nic innego, jak praca. Rozumiem, że Facebook czy – bardziej „influencerski” – Instagram nie działają kwadrans, pół godziny czy nawet godzinę. Tutaj mówimy o ponad 7 godzinach wieczorem, czyli w prime time, gdzie tysiące blogerów ma zaplanowane działania marketingowe, od prowadzenia transmisji live po posty reklamowe.

W takich czasach żyjemy, że to, co wirtualne staje się realne jak przestaje działać. Domyślam się, że świat instagramerów zatrzymał się wczoraj, a wielu z nich nockę miało z głowy. Nadrobicie – trzymam kciuki! A nam wszystkim polecam zwolnienie, zatrzymanie się i popatrzenie z dystansem na ten wirtualny świat.

Ależ nostalgicznie to wyszło…