Hunt: Showdown — FPS z elementami horroru osadzony na dzikim zachodzie. Najprościej można opisać ten tytuł jako: kowboje vs zombie. Gra zyskała całkiem spore grono odbiorców, którzy przemierzają rozmaite tereny w poszukiwaniu sławy i pieniędzy, przy okazji zostawiając po sobie trochę łusek po nabojach. Czym właściwie jest Hunt? Postaram się to przybliżyć w poniższym artykule.

Progres bywa ulotny. Rozgrywka w Hunt: Showdown jest bardzo specyficzna, gdyż ciężko porównać ten tytuł z takimi produkcjami, jak na przykład Fortnite czy Valorant

R E K L A M A

Grę rozpoczynamy od wyboru bohatera. Możemy go kupić za walutę w grze, jaką są dolary Hunt, jednakże w przypadku braku funduszy, tytuł oferuje nam darmową postać z losowym zestawem przedmiotów. Następnie przechodzimy do wyboru ekwipunku. To tutaj decydujemy, czy stawiamy raczej na cichą rozgrywkę, kupując pułapki i bronie z tłumikiem, czy raczej lecimy na całość, zaopatrując się w dynamit i strzelby.

Wybór mamy tutaj całkiem spory i każdy znajdzie tutaj coś dla siebie w zależności od tego, jaki play’style preferuje. Gracz może zatem zabawić się w cichego łowcę z bagien, który wraz z łukiem i zatrutymi strzałami będzie wypatrywał przeciwnika z krzaków lub w prawdziwego kowboja z dwoma rewolwerami, który będzie preferował raczej otwarte starcia.

Hunt: Showdown
fot. Steam

Do naszego bohatera nie należy się jednak przyzwyczajać, gdyż tracimy go na zawsze, jeżeli zginie on podczas meczu. Możemy oczywiście zostać ocuceni przez naszych znajomych jeśli preferujemy grę drużynową, jednakże są również wyjątki od tej reguły (np. kiedy nasz bohater zostanie pośmiertnie podpalony).

Po zakończeniu rundy zachowujemy jednak walutę, jaką udało nam się zebrać podczas samej gry, jak i punkty doświadczenia, które są przypisywane do naszego konta. To dzięki nim możemy odblokować nowe zestawy umiejętności, broni, czy też uzyskać punkty prestiżu. Jeżeli nasz bohater przetrwa rozgrywkę, otrzymuje również swoje własne punkty doświadczenia, dzięki którym możemy przypisać mu unikalne umiejętności.

Maksymalny poziom, jaki może uzyskać nasza postać to 50, ale uwierzcie mi, bardzo rzadko będzie wam dane zobaczyć taką liczbę.

Uciekaj gdzie pieprz rośnie

Tytuł posiada kilka trybów, z czego głównymi są: standardowa rozgrywka oraz szybki mecz. Chciałbym się skupić na tym pierwszym, gdyż to w nim spędziłem najwięcej czasu i wydaje mi się on najciekawszy.

Hunt: Showdown
fot. Steam

Zatem zostajemy wrzuceni na mapę, sami lub z naszymi kompanami. Naszym zadaniem jest odnalezienie bossa, zabicie go, a następnie ewakuowanie się z zebranym trofeum poprzez punkt ewakuacyjny.

Aby odnaleźć takiego przeciwnika, należy wcześniej zebrać 3 wskazówki, no chyba, że ktoś inny go znajdzie i pokona przed nami. Wtedy staje się on widoczny na mapie dla wszystkich, którzy biorą udział w polowaniu. Jeżeli miałbym wymienić najważniejszy zmysł, jaki wykorzystujemy podczas rozgrywki, to z pewnością byłby to słuch.

Gra jest skonstruowana w taki sposób, aby każdy dźwięk dawał nam sygnały o położeniu wroga. Zatem przebiegając przez krzaki, nie raz nadepniemy niechcący na gałąź lub narobimy niesamowitego hałasu, próbując przeprawić się przez zbiornik z wodą. To wszystko słyszą inni gracze, którzy mogą nas bardzo szybko namierzyć na podstawie wydawanych przez nas odgłosów.

Zabawę utrudniają nam oczywiście zombie, które również na nasz widok zaczną wydawać z siebie krzyki, tylko po to, aby za chwilę rzucić się na nas z oczywistymi zamiarami. Na mapie rozsiane jest również mnóstwo innych pułapek mających na celu wywołanie hałasu. Trzeba zatem bardzo zwracać uwagę na to, czy mijany przez nas koń jest na pewno martwy oraz skradać się obok stada kruków, jeżeli takie dostrzeżemy.

Hunt: Showdown
fot. Steam

Znaczenie ma tutaj dosłownie wszystko. Do tego stopnia, iż słyszymy różnice podczas poruszania się po różnego rodzaju podłożu. Na przykład, mimo iż nie widzimy naszych przeciwników, można łatwo wywnioskować czy już dostali się do budynku i biegają po deskach, czy też dalej przebywają na zewnątrz, a pod ich butami chlupie błoto.

Nie raz dostałem zawału gdy myśląc, iż na pewno nie zostałem zauważony, stanąłem twarzą w twarz z wrogiem wycelowanym prosto we mnie. A wszystko to przez nadepnięcie na szkło, które było rozsypane przy jednym z wejść do budynku.

Tytuł lubi jednak robić nas w konia i czasami kiedy spanikowani oddamy strzał w kierunku źródła dźwięku, może się okazać, iż był to zwykły nieumarły, który zwyczajnie sobie spacerował. Pamiętajmy jednak, że każdy wystrzał słychać na duże odległości.

W grupie raźniej

Gra oferuje nam możliwość utworzenia drużyny od 1 do 3 osób. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, iż zdecydowanie wolę rozgrywkę ze znajomymi, gdyż o wiele ciekawiej planuje się wtedy kolejne działania.

Kluczowy staje się wtedy element strategiczny, czyli na przykład kto, gdzie i jakim wejściem będzie próbował dostać się do środka budynku, w którym właśnie przeprowadzana jest banicja bossa. Oczywiście działa to w obie strony i przeciwnicy również mogą wykorzystać fakt chęci pomocy naszemu znajomemu na naszą niekorzyść, na przykład wcześniej umieszczając na jego ogłuszonej postaci pułapkę z drutem kolczastym.

Należy się mieć zatem na baczności, lecz takie sytuacje tylko dodają adrenaliny podczas starć z przeciwnikiem. Pomysłów na rozgrywkę można mieć mnóstwo, na przykład możemy poprosić naszego znajomego, aby narobił on hałasu w miejscu, w którym będziemy mieli wrogów na celowniku.

Zabawa jest przednia, a sam spędziłem już w tytule ponad 100 godzin. Najważniejsze to nie dać się ponieść frustracji, gdyż porażka spotka nas tutaj nie jeden raz. Ważne jest wyciąganie wniosków z własnych błędów oraz dokładne poznanie mapy tak, abyśmy wiedzieli, gdzie najlepiej zaskoczyć naszych oponentów. Warto również zaopatrzyć się w dobre słuchawki, najlepiej takie, które obsługują dźwięk przestrzenny. Znacząco ułatwi to rozgrywkę.

Na zakończenie dodam, iż niedawno pojawiła się nowa aktualizacja mająca numer 1.9. Dodała ona nowe tereny oraz usprawniła znacznie istniejące już elementy gry. Jeżeli zatem ktoś jest zainteresowany tytułem, polecam ruszać na łowy i doświadczyć nowości na własnej skórze, gdyż nowy update daje możliwość zaskoczenia przeciwników, którzy tak samo jak nowi gracze będą dopiero poznawać zmiany, jakie pojawiły się na mapie.

Ciekawostka: czy wiesz, że na mapie DeSalle można odnaleźć UFO? Polecam pozwiedzać prawy górny róg mapy.

Robot Pies rodem z „Black Mirror”, czyli o potencjalnie realnych zagrożeniach robotyki