Halo w rękach twórców Call of Duty – Microsoft rozważa różne opcje na przyszłość swojej marki
Nowe Halo mogłoby zostać przez inne studio niż dedykowane serii Halo Studios. Microsoft rozważa podobno przekazanie przygód Master Chiefa w ręce deweloperów z Activision.
Podobnie jak swój właściciel, Halo nie radzi sobie najlepiej. Jedyną nową grą z serii w ciągu ostatnich kilku lat był remake pierwszej odsłony serii, który pomimo stosunkowo dobrych recenzji, jest daleki od rekordów sprzedażowych dawnych odsłon serii. XBOX, w swojej trudnej sytuacji, potrzebuje więcej i jeśli wierzyć plotkom, podobno powstał już plan, jak dostarczyć w ręce graczy więcej Halo
Halo od twórców Call of Duty
Przez ostatnie lata Microsoft kupował kolejne studia, wzbogacając swoje portfolio o kultowe marki i utalentowanych twórców. Następnie, w celu dalszego poszerzania biblioteki usługi Game Pass, zarząd firmy dawał im z grubsza wolną rękę jeśli chodzi o tytuły, które przygotowywali. Dzięki takiemu podejściu, deweloperzy i artyści dostali trochę przestrzeni do eksperymentów, które raz wychodziły lepiej, a raz gorzej.

Wszystko zmieniło się wraz z nadejściem nowego szefostwa XBOX’a i zostało niejako przypieczętowane restrukturyzacją z początku lipca. Firma musi na siebie zarabiać, dlatego nie ma co patrzeć na sentymenty. Przykładowo, jeśli Bethesda nie jest w stanie ogarnąć nowego Fallouta wcześniej niż na 2035, niech marką zajmie się w tym czasie Obsidian Entertainment. Dana marka nie powinna być ograniczana przez możliwości swoich twórców – tak stało się niejako z Fallout’em i tak podobno stanie się z Halo.
Według doniesień insidera mocno zagłębionego we wszystko związane z Halo, znanego jako Rebs Gaming, Microsoft rozważa podobno zaangażowanie studiów wchodzących w skład Activision do produkcji kolejnych gier z serii Halo. Jednym z kandydatów ma być Sledgehammer Games, znane ze pracy nad serią Call Of Duty, które miałoby odpowiadać za nowe, wieloosobowe Halo.

Zdaniem insidera, ten pomysł nie jest dla Activision czymś nowym i jedno z ich studiów eksperymentowało w czerwcu z prototypem takiej gry, ale projekt trafił do kosza. Nie oznacza to jednak, że Halo od Activision nie dojdzie do skutku. Taka kultowa marka z pewnością skorzystałaby na solidnej grze przygotowanej przez twórców jednych z największych marek w historii branży gier, a XBOX nie znajduje się w położeniu, w którym może wybrzydzać.
The more, the merrier?
Zdaje się, że zarząd XBOX’a zdał sobie sprawę z tego, ile studiów mają pod swoimi skrzydłami i w końcu postanowił to wykorzystać w konkretnym celu. Przerzucanie marek między deweloperami, tak aby wykorzystać całą dostępną moc przerobową wydaje się być solidną strategią, ale o tym jakie wyniki ona przyniesie dowiemy się dopiero za kilka lat. Plus jest przynajmniej taki, że bez względu na to, czy będziemy mówić o sukcesie lub klapie, przynajmniej gracze dostaną coś namacalnego, zamiast pustych obietnic złotej przyszłości.
Martwi mnie jednak trochę inna kwestia – jeśli wydawcy tacy jak Microsoft przekierowują całe swoje zasoby na kilka sprawdzonych marek, deweloperzy i artyści przez nich zatrudnieni nagle tracą możliwość eksperymentowania i stworzenia czegoś zupełnie nowego. Stają się niejako taśmą produkcyjną do składania kolejnych produktów, których celem jest sprzedać się jak najlepiej, wkupując się w sentyment do serii.

Czekanie dziesiątek lat na kolejną odsłonę The Elder Scrolls lub Halo nie należy co prawda do najprzyjemniejszych rzeczy, ale daje to jednocześnie szansę na odkrycie czegoś nowego, co być może całkowicie odmieni oblicze branży. Nie stworzysz nowego wielkiego hitu, odgrzewając ciągle tego samego, zwęglonego (i niekiedy spleśniałego) kotleta. Oby XBOX był w stanie wyczuć w tym swoim nowym podejściu balans – plan już jest, więc pora wcielić go w życie.
Nam tymczasem pozostaje czekać na pierwsze owoce tej strategii. Szczerze mówiąc, Halo od twórców Call of Duty brzmi naprawdę ciekawie i liczę, że stanie się rzeczywistością.
