Remastery, nowe gry i wymarzone współprace – Bethesda ogłasza swoje plany dotyczące serii Fallout i innych gier
W ubiegły piątek Bethesda ogłosiła swoje plany wydawnicze na najbliższe lata. Zgodnie z kierunkiem wyznaczonym przez kierownictwo XBOX’a, studio planuje skupić się na swoich największych markach, na co dowodem jest zapowiedź czterech nowych gier z kultowej serii…
W ubiegły piątek Bethesda ogłosiła swoje plany wydawnicze na najbliższe lata. Zgodnie z kierunkiem wyznaczonym przez kierownictwo XBOX’a, studio planuje skupić się na swoich największych markach, na co dowodem jest zapowiedź czterech nowych gier z kultowej serii…
Fallout na fali
W oświadczeniu opublikowanym na stronie studia wielokrotnie przewija się tytuł jednej serii – Fallout. Za sprawą niezwykle popularnego serialu wyprodukowanego przez Amazon Studios, marka ta doczekała się istnego renesansu i zupełnie nowej rzeszy fanów spragnionych przygód na Pustkowiu.
Problem polega jednak ta tym, że Bethesda nie była zupełnie przygotowana na taki sukces. W ciągu ostatnich 10 lat jedynymi premierami z tej serii były porty czwartej odsłony serii na konsole nowej generacji oraz wieloosobowy Fallout 76, który zaliczył wybitnie kiepski start, ale z czasem zdołał się jakoś odbić.

Wszystko wskazuje na to, że studio wyciągnęło wnioski i chce teraz zrekompensować fanom te lata swoistej suszy. W ciągu najbliższych kilku lat seria doczeka się aż czterech nowych gier – dwie z nich będą całkowicie nowymi tworami, a pozostałe powrócą w znane graczom strony.
Najbardziej oczywistą z nich jest nowa, pełnoprawna odsłona serii w postaci Fallouta 5. Gra znajduje się obecnie w fazie preprodukcji i będzie oparta na silniku Creation Engine 3, rozwijanym od czasu premiery Starfielda. Premiera tego tytułu nie nadejdzie jednak zbyt prędko, ale nie oznacza to, że będziemy musieli długo czekać na powrót serii…
Drugim, nowym tytułem jest całkowicie nowy projekt będący częścią kanonu postapokaliptycznej serii, realizowany przez studio Obsidian Entertainemt, które jest odpowiedzialne za uwielbiane Fallout: New Vegas. Za grę odpowiadać ma Josh Sawyer, który pełnił rolę reżysera wspomnianego wcześniej tytułu.

Na sam koniec pozostały dwa projekty, które mogą zadebiutować najszybciej – remastery Fallout 3 i New Vegas. Od dłuższego czasu mówiło się o tym, że Bethesda pracuje nad odświeżeniem obydwu tych tytułów, a jeśli Oblivion Remastered może być traktowany jako wzór, możemy się spodziewać, że obydwie te gry zostaną wiernie odtworzone na nowym silniku, takim jak Unreal Engine 5.
Nie tylko Nuka-Colą gracze żyją
Bethesda potwierdziła również, że praca wre nad najnowszą odsłoną serii The Elder Scrolls oraz potwierdziła, że gra będzie oparta o rozwijany obecnie Creation Engine 3. W tym roku od premiery jej poprzednika w postaci Skyrima mija już 15 lat, a wiele wskazuje na to, że na tym oczekiwanie się nie skończy – sam obstawiam, że doczekamy się jeszcze jednej reedycji piątej odsłony serii, przygotowanej z myślą o nowej generacji sprzętu, która nadejdzie za 2 lata.

Seria The Elder Scrolls nie samymi grami singleplayer stoi. Doczekaliśmy się również nowych informacji w temacie The Elder Scrolls Online – ZeniMax Online Studios, twórcy wspomnianego MMO będą teraz bliżej współpracować z Bethesdą nad rozwojem gry, tworząc kolejne rozszerzenia i treści.
Studio nie zapomniało również o swojej najnowszej marce w postaci Starfielda i zapowiedziało, że gra dalej będzie rozwijana z pomocą nowych historii, poprawek gameplayowych czy też zupełnie nowej zawartości.
Dobra wola czy nacisk z góry?
Ogłoszenie Bethesdy wzbudziło niemały entuzjazm wśród fanów ich gier – Fallout 5 będzie największą odsłoną tej serii w historii, otwierając zupełnie nowy rozdział dla tego uniwersum, a nowa gra przygotowywana przez Obsidian jest dosłownym spełnieniem marzeń wielu entuzjastów serii. Pozostaje jednak pewne pytanie: dlaczego takie decyzje zostały podjęte dopiero teraz?
Według portalu Windows Central, Fallout od Obsidianu był rozwijany od pewnego czasu jako gra o zbliżonej tematyce bez silnych więzów z konkretną marką, a wszelka współpraca z Bethesdą oraz, co za tym idzie, przynależność do serii wisiały w powietrzu, częściowo z uwagi na inne zobowiązania Todda Howarda, reżysera i producenta wykonawczego odpowiedzialnego za największe hity studia. Howard rzekomo chciał sprawować pieczę nad projektem, ale po prostu nie był w stanie z uwagi na prace nad TES VI, Starfieldem oraz serialem realizowanym we współpracy z Amazonem.

Nagła zmiana decyzji i oficjalne ogłoszenie / rebranding projektu Obsidian Entertainment może być mocno związana z restrukturyzacją mającą miejsce w firmie-matce Bethesdy, XBOX’ie. Asha Sharma, prezes firmy, ostatnio zapowiedziała znaczną zmianę priorytetów oraz większy nacisk na wielkie marki, takie jak postapokaliptyczna seria będąca obecnie w rękach Bethesdy. A skoro właściciel marki nie ma jak się zabrać teraz w pełni do roboty, trzeba sobie radzić inaczej…
Bez ryzyka, ale czy bez szampana?
XBOX-owa decyzja o postawieniu wszystkiego na wielkie marki, której wynikiem jest piątkowa zapowiedź czterech nowych Fallout’ów, zachwyciła niejednego fana, ale jest również kolejnym sygnałem wskazującym na nowy trend w branży – bezpieczne sequele i remake’i eksploatujące sentyment do marek.
Po co eksperymentować i wtapiać niewyobrażalne pokłady gotówki, skoro można po raz piąty wydać Skyrima albo odtworzyć Assassin’s Creed IV: Black Flag na nowym silniku, po czym rozwalić się na leżaku i czekać na rekordy sprzedaży? Koszt i skala produkcji gier rozrósł się do niewyobrażalnych rozmiarów, co z kolei sprawia, że takie bezpieczne zagrania, o ile nie przynoszą one największych zysków, gwarantują, że fajne pieniądze tak czy siak wpadną.
Pozostaje tylko pytanie jak długo taki stan rzeczy się utrzyma i czy decyzja o postawieniu wszystkiego na „bezpieczne” projekty nie będzie strzałem w kolano, który w trochę bardziej odległej przyszłości doprowadzi do dalszego pogłębienia problemów wydawców pokroju XBOX’a czy Ubisoftu.
O tym czy ta strategia wypali i o tym jak wypadną nowe gry Bethesdy i spółki dowiemy się w najbliższej przyszłości. Z pewnością jest na co czekać.
