Google i czerwcowy Core Update w trakcie – czy to ma jakiekolwiek znaczenie?
Google ogłosiło, że właśnie wystartowała czerwcowy Core Update. Niegdyś postrach lub nadzieja SEOwców, a teraz? No właśnie, czy aktualizacje algorytmów wyszukiwarki mają jeszcze jakieś znaczenie?
Google ogłosiło 30 czerwca, jako dzień w którym wystartował czerwcowy Core Update wyszukiwarki. Oznacza to w praktyce, że aktualizowane są algorytmy i sposób co do zasady, w jaki określane są poszczególne pozycje w wynikach wyszukiwania. To tym samym ogromna szansa dla wszystkich tych, którzy chcą walczyć o najwyższe pozycje, a Ci na najwyższych pozycjach w wynikach wyszukiwania na konkretne frazy, nerwowo obserwują czy nie uda się pozycje utrzymać.
Sęk w tym, że było lata temu, bo teraz wyszukiwarka Google wywrócona jest do góry nogami, nie dla użytkowników, ale dla osób, które oparły swój biznes właśnie o nią.
W zasadzie to żadna tajemnica, ale to oczywiste, że głównym naszym źródłem ruchu, a co za tym idzie utrzymania, jest ruch pochodzący z Google lub jego usług. Moloch systematycznie zabierał tort, wciskając coraz to nowsze widgety w wynikach wyszukiwania, promując oferty komercyjne, czy własne usługi, spychając rok po roku organiczne wyniki wyszukiwania, w których znajdowaliśmy się my. Taka kolej rzeczy, w końcu hegemon może robić co mu się podoba, to jego narzędzie, a my musimy się dostosować, czy nam się podoba czy nie. I o ile taki proces i stan rzeczy był czymś co można uznać, za naturalną kolej rzeczy, o tyle od czasu wprowadzenia wyników AI Overviews (Przegląd od AI), czyli odpowiedzi serwowanych bezpośrednio w wynikach wyszukiwania, na podstawie zinterpretowanych naszych treści i materiałów, o tyle wszystko wywróciło się do góry nogami, bo zerwana została umowa społeczna, w której my serwisy tworzymy treści, które Google agreguje i do których odsyła. źródło: Czy to koniec internetu jaki znamy?
W obliczu odpowiedzi serwowanych bezpośrednio w wyszukiwarce, to kluczowe niegdyś zmiany w algorytmie, zyskują rolę marginalną. Oczywiście to był proces, w którym Google zamieniało najważniejszą część wyników wyszukiwania, serwując więcej i więcej swoich treści, czy tych związanych z reklamami. Wisienką na torcie są oczywiście Przeglądy od AI.
Z łezką w oku człowiek zagląda na to, jak wyglądały wyniki wyszukiwania jeszcze kilka lat temu:
Wówczas było się o co bić, każda aktualizacja przynosiła emocje, w związku ze zmianą polityki oceniania stron. Teraz w zasadzie ponad wszystkie te aktualizacji silnika wyszukiwarki, ciekawszym jest to, co właściwie wydarzy się dalej. Ruch odsyłany siłą rzeczy z wyszukiwarki spada, a to oznacza, że rynek wydawców będzie powoli, ale skutecznie konał. Zostaną najpewniej najwięksi, a resztę wymiecie. Z drugiej jednak strony Google musi karmić swoje AI, by serwować jakościowe wyniki bezpośrednio w wyszukiwarce. Jak to zrobi?
Czy to jednak oznacza, że strony internetowe nie będą do niczego potrzebne? Z pewnością przetrwają najsilniejsi albo Ci, którzy znaczą najwięcej. W końcu nikt nie będzie ich odwiedzał w skali jaką znaliśmy dotychczas. Jak będą się finansować? Czy treści będą tworzone dalej dla odbiorców, czy bezpośrednio dla modeli AI? Czy właściciele modeli AI będą płacić za nie twórcom? Czy praca redaktora serwisu internetowego zmieni się w techniczne klepanie do czarnej dziury algorytmów, które wyssą z niego to, co najważniejsze? A może jednak narzędzia w oparciu AI jednak będą wymuszały przekierowanie ruchu, by uzyskać kompletną informację, utrzymując wydawców na powierzchni wody? źródło: Czy to koniec internetu jaki znamy?
Póki co Google mydli oczy właścicielom stron, że może i ruch spadł, ale za to jest bardziej jakościowy. Nie jest, to bzdura. Mam wrażenie, że Google ma świadomość tego, co musi się wydarzyć, ale samo staje się zakładnikiem postępu technologii. Core Updaty nie mają znaczenia, znaczenie ma to jak Google zamierza wybrnąć z tego martwego zaułka, oszczędzając swój wielomilionowy biznes i jak będzie wyglądać przyszłość wydawców, właścicieli stron, biznesów opartych o wyszukiwarkę, o ile będzie wyglądać.


