O sprawie zakupu Twittera przez Elona Muska jest głośno już prawie dwa miesiące. Na początku kwietnia bowiem Musk zakupił około 10% akcji serwisu. Jego cel był jasny: chciał wprowadzić tam zmiany, które – według niego – były niezbędne do poprawienia jakości Twittera.

Szybko jednak okazało się, że wspomniane wyżej 10% akcji nie daje miliarderowi praktycznie żadnych uprawnień, z zasiadaniem w zarządzie włącznie. Fakt ten podziałał na Elona Muska niczym czerwona płachta na byka i postanowił więc, że zakupi wszystkie akcje ćwierkającego portalu. Szybko dokonał wyceny i złożył ofertę.

Elon Musk składa ofertę na zakup Twittera

Złożona oferta niemalże błyskawicznie została przyjęta przez Twittera i rozpoczęto wszystkie formalne procedury. Elon Musk już zacierał ręce, że lada chwila będzie mógł wreszcie wprowadzić edycję tweetów (co jest jego celem nadrzędnym) i odblokować konto Donalda Trumpa. Kilka dni temu jednak zaczęły pojawiać się problemy.

Elon Musk poinformował bowiem na Twitterze, że cała procedura zakupu akcji przez niego została zawieszona. Jako powód podał kwestie związane z niejasnością odnośnie liczby botów, które buszują po serwisie. Według analiz miało to być około 5%. Chwilę później się okazało, że 5% to może być dobry wynik, ale może to być nawet kilkanaście %, a to już zdecydowanie za wiele. Jest tutaj sporo niejasności i akurat w tej kwestii popieram podejrzenia Muska, że coś nie gra skoro nie ma konkretnych informacji.

Sam Elon Musk jednak zdaje się niejako sabotować cały proces przejmowania Twittera i nie wiadomo, jaki ma cel w takim postępowaniu. Co chwila zamieszcza najróżniejsze tweety, chociażby taki, jak dzisiaj:

Wiadomo, że Musk chciałby wyczyścić Twittera z botów i innych fejk kont, ale może fajnie, jakby zaczął to robić (po przejęciu serwisu), a nie podjudzał użytkowników. Nie widzę w tym najmniejszego sensu, a efektem może być jedynie lekceważenie samego Twittera, o Musku nie mówiąc. Mało kto będzie niebawem oba podmioty traktował poważnie. A to może nie tylko negatywnie odbić się na miliarderze, co na Twitterze, który może obudzić się z ręką w nocniku, kiedy Musk stwierdzi, że zakup akcji Twittera nie jest jednak dla niego.

Szanuję Elona i wszystko, co zrobił do tej pory, jednak ostatnie tygodnie są delikatnie mówiąc trochę niedorzeczne i przypominają zachowania rozkapryszonego dzieciaka niżeli miliardera i wizjonera, który chciałby zmieniać świat.