Niebieski ekran błędu krytycznego można już chyba nazwać kultowym. Od lat przy wystąpieniu poważnego problemu na naszym komputerze towarzyszył nam sympatyczny komunikat na błękitnym tle. Trudno byłoby chyba znaleźć osobę, która korzystała z systemu Microsoftu i nigdy nie spotkała się z owym zjawiskiem.

Dla wielu prawdziwym szokiem była więc najnowsza odsłona Windowsa, w której to komunikat o błędzie krytycznym wyświetlał się na czarnym tle. Lwia część społeczeństwa zwyczajnie nie mogła się z tym pogodzić, więc w internecie zaczęło wprost wrzeć z tego powodu. Wszystko wskazuje jednak na to, że głosy zbuntowanych użytkowników trafiły do Microsoftu.

Blue Screen powraca po krótkiej przerwie

Blue Screen of Death, bo tak brzmi angielska nazwa komunikatu, nie zniknął na zbyt długo. Już w kolejnej aktualizacji systemu, czyli poprawce KB5007262, o wystąpieniu znaczących problemów Windows poinformuje nas ponownie na biało-niebiesko. Mogłoby się wydawać, że jest to zwykła błahostka, która nie zmienia w użytkowaniu systemu właściwie nic. I najpewniej to prawda, ale niektórych przyzwyczajeń po prostu nie da się zmienić.

Jak zainstalować Windows 11 na nieobsługiwanych komputerach?

Powrót kultowej wizualizacji to nie jedyna rzecz, która pojawi się w nadchodzącej aktualizacji Windows 11. Niektórzy użytkownicy skarżyli się na problemy ze stabilnością 32-bitowych aplikacji czy bezprzewodowym strumieniowaniem dźwięku. Te i inne drobne bugi zostaną wyeliminowane przez nowy update.

Na większości komputerów niebieski ekran zagości jednak dopiero za moment

Póki co, aktualizacja nie jest jeszcze dostępna dla wszystkich użytkowników systemu, a jedynie dla członków programu Insider. Nowa wersja jest na razie w fazie beta, więc na faktyczną premierę będzie trzeba jeszcze trochę poczekać. Niemniej, informacja o oficjalnym powrocie niebieskiego ekranu została już przyjęta bardzo entuzjastycznie.

Uaktualnienie do systemu Windows 11 jest stopniowo udostępniane za darmo użytkownikom Windows 10. Jeszcze nie wszyscy otrzymali możliwość pobrania „jedenastki”. Microsoft jakiś czas temu zapowiadał, że cały proces darmowych aktualizacji może trochę potrwać. Zainteresowanym pozostaje więc uzbroić się w cierpliwość.