19.10.2021 12:01

Halo, Apple! Tu Ziemia. Aż 32 000 złotych za laptopa to przegięcie

Kiedy mam wrażenie, że gorzej być nie może, Apple znowu zaskakuje.

macbook pro 2021

To już jest norma. Długie czekanie na konferencję Apple, setki plotek i przecieków, wiara w to, że z powodu pandemii ceny jednak zostaną zachowane, a na końcu szok. Nie inaczej jest i teraz, kiedy Apple zaprezentowało najnowszy układ M1 Pro i M1 Max. Procesory zmiatają konkurencję, ale cena to lekkie przegięcie.

Nie przypominam sobie, aby przy największych premierach Intela i7 czy i9 ceny aż tak szybowały w górę, jak ma to miejsce w przypadku nowego procesora Apple. Rozumiem, że skok jakościowy i – przede wszystkim – wydajnościowy jest ogromny, ale są jakieś granice.

Gdy wczoraj Tim Cook i spółka prezentowali MacBooka Pro, a w głównej mierze procesory M1 Pro i M1 Max, przez chwilę kiełkowała mi w głowie myśl o zmianie swojego MBP M1 na właśnie ten z nowym, tegorocznym układem.

https://www.youtube.com/watch?v=9tobL8U7dQo

Apple MacBook Pro z M1 Pro i M1 Max mają ceny z kosmosu

Szybko jednak moja myśl poszła w zapomnienie gdy zobaczyłem ceny nowych MacBooków. Przypuszczałem oczywiście, że po takim wstępie i zaprezentowaniu możliwości nowego układu, a także nawet dwukrotnym skokom wydajności w porównaniu z M1, cena też skoczy. Nie spodziewałem się jednak takiego skoku, który domowym użytkownikom odbiera szanse na korzystanie z mocy procesorów M1 Pro i M1 Max od Apple. I to nie tylko w Polsce, gdzie ceny są oderwane od rzeczywistości, również z powodu inflacji, ale także za granicą, z Amerykanami włącznie.

Jeśli śledzicie moje teksty na DailyWeb, gdzie spora część z nich dotyczy marki Apple, to wiecie na pewno, że należę do fanów Apple z całą swoją wdzięcznością. Są jednak i dla mnie granice, a takim są ceny produktów od giganta technologicznego z Cupertino. Firma ma co jakić czas takie wyskoki, że brak słów. Jednym z takich „numerów” były kółka do komputerów Mac za 3500 złotych. I to miało miejsce półtora roku temu. Teraz przyszła pora na MacBooki Pro.

MacBook Pro M1 Pro i M1 Max 2021 – ceny i warianty

Cena 32 000 złotych, którą zawarłem w nagłówku, jest oczywiście ceną za najmocniejszą konfigurację. Pamiętajmy jednak, że to cena laptopa, a nie samochodu, który za taką ceną kupimy na upartego nawet z salonu. Zacznijmy więc od tej konfiguracji:

  • Czip Apple M1 Max z 10-rdzeniowym CPU, 32-rdzeniowym GPU i 16-rdzeniowym systemem Neural Engine;
  • 64 GB zunifikowanej pamięci RAM;
  • 8 TB pamięci masowej SSD;
  • 16-calowy wyświetlacz Liquid Retina XDR.

Konfiguracja, jak widzicie, robi wrażenie, strach się bać ile można otworzyć kart w przeglądarce Chrome. Nie wiem jednak, kto porwie się na taki zestaw, który kosztuje dokładnie 31 299 zł. Będąc jednak sprawiedliwym, przytoczę konfigurację najtańszą, która dalej jest bardzo mocna:

  • Apple M1 Pro z 8-rdzeniowym CPU, 14-rdzeniowym GPU, 16-rdzeniowym systemem Neural Engine;
  • 16 GB zunifikowanej pamięci RAM;
  • 512 GB pamięci masowej SSD;
  • 14-calowy wyświetlacz Liquid Retina XDR.

Zestaw taki kosztuje 10 799 zł i taniej się nie da, serio! Oczywiście mówimy o najnowszych, zaprezentowanych w poniedziałek MacBookach Pro z procesorem nowej generacji M1 Pro. Z tego, co kojarzę chyba jest to pierwsza sytuacja, kiedy flagowe MacBooki Pro od Apple kosztują w naszym kraju nie mniej niż 10 tysięcy złotych. W Stanach jest to 1999 dolarów za najtańszą konfigurację. Oczywiście znajdą się tacy, którzy zarzucą mi narzekanie, jednak patrząc na to czysto obiektywnie – ktoś odleciał w kosmos i to daleko.